Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2025

O tym i owym...Dzień siódmy...

  Dzięki Nattinie, którą poznałam na vitalii, zachwyciłam się uroczymi grafikami Kristiny Kamenikowej. Obrazki  wychodzące spod pędzla lub jakiegoś innego narzędzia  tej słowackiej  artystki są  urocze i tak subtelne zarazem, że nie sposób ich nie polubić. Jest w nich spokój, dobra cisza, a jednocześnie przesłanie, że najlepsze są rzeczy najprostsze.  Będę się obrazkami Kristiny dzielić w swojej przestrzeni ☺️ Z vitalią się powoli żegnam. Pojawił się we mnie swoisty spokój. Przyjmuję z wdzięcznością to, co dał mi vitaliowy  czas i staram się patrzeć w przyszłość. Cieszę się, że niektóre z moich znajomych trafiły, podobnie jak ja do blogerrowego portu. Fajnie będzie wspólnie rozgryzać tajemnice techniczne bloga. Fajnie też będzie się nawzajem odwiedzać. Myślę,  że się w końcu wszystkie do tej zmiany przyzwyczaimy.  Muszę przyznać, że jeszcze nie odkryłam wszystkich możliwości blogowania. Dumam aktualnie nad etykietami. Nadawać, czy nie ? 🤔 Wy...

Anielska opowiastka ...

   Anioł Dobrych Myśli      Anioł Dobrych Myśli siedział na granatowej chmurze. Nie był to granat sierpniowej rozgwieżdżonej nocy. To był granat zbliżającej się burzy, poprzeplatany zygzakami grafitu, ciemny, posępny, groźny  i budzący respekt.  Pogrążony w zamyśleniu Anioł Dobrych Myśli nie zwracał uwagi na to, że chmura puszy się i nadyma. Tworzyła dla niego miękkie siedzisko i to był wystarczający powód do tego, by zatrzymać się na chwilę i pomyśleć. Z prawego skrzydła  anioła zwisała smętnie maseczka ochronna, na lewym dyndały lateksowe rękawiczki , a on sam skulony i wyraźnie smutny wpatrywał się w dół.        Otoczona błękitną poświatą Ziemia wydawała się ciągle tą samą piękną planetą, ale Anioł Dobrych Myśli wiedział, że to tylko pozory. Właśnie stamtąd wrócił. Przemierzył wszystkie kontynenty, zaglądnął we  wszystkie dziury, odwiedził wszystkie miejsca, gdzie diabeł mówi dobranoc i nigdzie nikt go nie przywitał ...

Anioł Dobrych Myśli. Dzień piąty...

       Już jakiś czas temu w mojej głowie pojawiła się myśl o tworzeniu bloga, któremu patronowałyby Anioły. Co tu kryć, mam wyraźną słabość do tych świetlistych istot i choć nikt oficjalnie nie potwierdził ich istnienia, to ja w nie wierzę. Być może ta wiara ma swoje korzenie w dzieciństwie, kiedy odmawiałam przed snem modlitwę - "Aniele Boży, stróżu mój... ", a może jej początki i ugruntowania są inne. Nie dociekam. Fakty są takie, że Anioły są mi bliskie. Anioł Dobrych Myśli pojawił się w czasie pandemii, kiedy tkwiliśmy zamknięci w domach, ale przede wszystkim w lęku przed chorobą i śmiercią. Napisałam wtedy króciutkie opowiadanko, w którym ten Anioł się skonkretyzował. Nawet je chyba zamieściłam na vitalii ? 🤔 Nie pamiętam już tego dokładnie.      A teraz, kiedy jestem na początku blogowej drogi, Anioły wróciły do mnie i znowu trącają mnie delikatnie skrzydłami i popychają do przodu. Widać im się moja decyzja podoba. Dlatego, niechaj się czytelni...

Anielski puch ... dzień czwarty...

  Jeszcze biało, ale już śnieżne poduchy oklapły, a gałęzie i gałązki straciły swój srebrzysty blask. Nic też nie polatuje w powietrzu, budząc w nas zimowo - przedświąteczne tęsknoty. Jeszcze trwa listopad, ale śnieg spowodował, że jedną nogą znaleźliśmy się już w grudniu. Dla wielu z nas grudzień to miesiąc magiczny i pełen ciepła, dla innych czas, który trzeba przetrwać. Ja to się chyba aktualnie znalazłam w części wspólnej tych dwóch grup, bo uchyliły się w moim życiu drzwi do komnaty pełnej dobrego i ciepłego światła, ale na skutek rozmaitych perturbacji albo stoję na progu, albo za nim, albo wkładam głowę, żeby zobaczyć tę magiczną krainę, albo ją cofam i z tęsknotą patrzę na smugę światła, w której unoszą się drobinki marzeń oczekujących na spełnienie.  Pewnie jeszcze będę pisać na ten temat, wzmocniona lekturą przedświątecznych opowiastek, które aktualnie wrzucam w siebie jedna po drugiej. Lubię ten baśniowy świat, gdzie wszystkie węzełki się rozplątują, najtrudniejsze ...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...