Wypłakawszy się w ramionach dziwnie odmienionej matki, Weronika wstała z zamiarem posprzątania skorup porcelanowego kubka. Emilia jej jednak na to nie pozwoliła. - Zostaw – powiedziała, ja sama to zrobię. Po czym wstała i zaopatrzona w zmiotkę i śmietniczkę dokładnie posprzątała miejsce katastrofy. Wytarła ściereczką plamę herbaty i nalała wody do czajnika. - Napijemy się razem świeżej herbaty i razem zjemy resztkę biszkoptów, Weroniczko. Spojrzała na córkę z czułością i pogładziła jej miodowe pukle. Były tak inne od jej czarnych, ale równie gęste i miękkie. Otaczały głowę Weroniki świetlistą gęstwiną i podkreślały urodę jej twarzy. Dziewczyna podniosła na matkę zdziwiony wzrok i dwoje par oczu – nieco wyblakłych niebieskich i orzechowych zderzyły się spojrzeniami. W orzechowym spojrzeniu córki było niedowierzanie, w niebieskim matki uśmiech. - Od dzisiaj moje dziecko wszystko się zmieni – powiedziała Emilia, a widząc zdumienie w oczach Weroniki, ciągnęła dalej – dosyć już t...
Chciałabym, żeby to było miejsce bezpieczne i pełne dobrej energii. Miejsce, do którego zaglądać będą osoby otwarte na innych ludzi oraz na piękno przyrody. Kocham swój ogród i z pewnością będę tutaj umieszczać jego zdjęcia. Jeśli przyniosą one radość nie tylko mnie, z pewnością poczuję się szczęśliwa.