Przejdź do głównej zawartości

Posty

Lawendowe wspomnienie 😊

  Uczestniczyłam w piątek w rodzinnej uroczystości zorganizowanej w przepięknych okolicznościach przyrody. Kwitnące pole lawendy szumiące odgłosami podekscytowanych owadów wszelkiej maści to coś, czego opisać słowami się nie da. To trzeba poczuć wszystkimi zmysłami, poddać się chwili i chłonąć piękno. Trudno też oprzeć się  wewnętrznej potrzebie utrwalenia przepięknych widoków wraz z wkomponowanym elementem osobistym, czyli sobą 😍 Tym samym mam całą lawendową kolekcję fotek, począwszy od nostalgicznych, a skończywszy na zabawnych. Wszystkie mają swój urok i wszystkie stanowić będą miłą pamiątkę.  Zacznę prezentację od zabawnych. Dama w fioletach pod cudownym niebem 😉 Buszująca w lawendzie. Tak bym tę fotkę nazwała 😉 Lawendowy odlot. Czyż nie ?  Taka jestem lawendowa ...  I na koniec ulubione. Wygląda mi to na ulotną chwilę szczęścia....   
Najnowsze posty

Słów kilka o tym i owym 😉

  Znowu dawno nie pisałam. Weny zabrakło, tematów mało, zbyt dużo na głowie, a może za mało. Fakty są takie, że wpisu dawno nie robiłam.  Mam teraz typowy okres przedurlopowy. Dużo pracy, której się nie chce robić, dużo zupełnie niespodziewanych zajęć, nietypowych wydarzeń, a jednocześnie troszkę nudy i niechęci do otaczającego świata. Jednym słowem potrzebuję odpoczynku i zmiany otoczenia. W takim czasie nawet ogród do końca nie pomaga, włącza się bowiem w codzienną rzeczywistość, a ta zwyczajnie nuży. Urlop dopiero pod koniec lipca i czekam na niego bardzo, jak co roku zresztą.  Przetrwaliśmy wraz z ogrodem falę upałów. W sumie bez szwanku i aż to dla mnie dziwne jest, bo takich wysokich temperatur nie pamiętam w swoim życiu. Oczywiście straty są, aczkolwiek mniejsze niż się spodziewałam. Najbardziej ucierpiały róże, których kwiaty palące słońce zwyczajnie ususzyło na krzewach. Czas róż jednak powoli mija. Nadchodzi czas jeżówek i teraz one cieszą oczy.  Lato w peł...

Trzy bukiety 🥀

 Bukiet pierwszy Od ludzi, z którymi współpracuję wiele lat. Bywa różnie, ale generalnie osiągamy porozumienie, które nawet nie leżało obok zgniłego kompromisu 😉Nigdy nie miałam większego problemu z dogadywaniem się z ludźmi, zawsze stawiam na mediacje i dobrze na tym wychodzę. To nie oznacza, że zawsze jest super, choć zgrzeszyłabym, gdybym powiedziała, że kiedykolwiek było bardzo źle. Nie było i za to jestem wdzięczna Najwyższemu. Bo nie zawsze udaje się przejść przez życie zawodowe z przeświadczeniem, że jesteś lubiany, potrzebny i doceniany. 😊 Bukiet drugi  Od człowieka, który mnie kocha. Nie jest mu ani łatwo, ani prosto ze mną, a jednak ciągle obdarza mnie głębokim uczuciem. Czasem się buntuje, czasem robi głupstwa, w niektórych sprawach nie odpuszcza, ale wiem, że mogę na nim polegać, a on może polegać na mnie. I za to także, a może przede wszystkim dziękuję Najwyższemu. W powodzi bylejakości i tendencji do uciekania od spraw trudnych świadomość, że ma się u swojego b...

O radości i smutku słów kilka 😊

 Zauważyliście, że wśród emocji, które przeżywamy, smutek ma bardziej uprzywilejowaną pozycję niż radość ? Smucić się można bez pozwolenia i bez ograniczeń. Smutek nadaje szlachetności, pokazuje, że jesteśmy wrażliwi, uczuciowi, delikatni. Długo jeszcze można by wymieniać. Radość natomiast jest okazjonalna. Oczywiście, od czasu do czasu można się z czegoś cieszyć, ale żeby cały czas? Znacie takie powiedzenia - śmieje się jak głupi do sera; cieszy się jak głupek; kto się w piątek śmieje, to płacze w niedzielę; nie ciesz się za bardzo, bo za chwilę będziesz płakać. Czyżbyśmy się zatem wstydzili naszej radości? Nie dawali sobie do niej prawa ? Uważali, że na nią nie zasługujemy ? Bardzo to jest możliwe, bardzo. 🤔 Ja się lubię uśmiechać i lubię się cieszyć. I staram się to robić jak najczęściej. Wczoraj na przykład zupełnie niespodziewanie dostałam od koleżanek i kolegów bukiet przepięknych róż. Nie spodziewałam się tego i nie byłam przygotowana na przyjęcie gości. Okazało się jednak,...

Ogrodowe widoczki 🌻

 Codziennie od lat kilku dziękuję Najwyższemu, że mam ogród, w którym łatwiej wrócić do równowagi po rozedrganym złymi emocjami tygodniu. Tak stało się i tym razem. W sobotę zakupiliśmy z moim Wojtusiem kwiatki na targu. Pogoda i inne zajęcia nie pozwoliły ich posadzić od razu, ale już dzisiaj się udało, choć wiatr gnał po niebie chmury, a one od czasu do czasu roniły łzy deszczowe na ziemię. Posadziliśmy zatem dwie nowe jeżówki, które swój urok dopiero pokażą, naparstnicę, dwa śliczne penstemony, piękną ostróżkę oraz rozchodnik. Przy okazji poczyściliśmy krzewy różane z przekwitłych kwiatów, Wojtuś  umocnił podpory, a potem trochę powyrywaliśmy chwasty, bo te w trakcie deszczowej aury poczuły się zbyt pewnie na rabatach. I tym sposobem w mojej głowie zagościł względny spokój, a ja spojrzałam na świat pogodniejszym wzrokiem. Czy można jednak inaczej, kiedy przed oczyma roztaczają się takie widoki 🤔😁 Penstemon 😊 Naparstnica ... I niezwykła róża Koko Loko 🌹

Dylematy życiowe i ogród ...

 Bywają w życiu codziennym takie sytuacje, że wszystkiego nam się odechciewa. Taka właśnie "przygoda" spotkała mnie wczoraj w pracy. Już dawno tak się nie zdenerwowałam i na dodatek nie umiałam sobie z tym poradzić. W końcu się udało, ale niesmak we mnie pozostał i zapewne pozostanie na jakiś czas.  Dlatego niezmiernie się ucieszyłam, kiedy ustał deszcz, wyszło słońce i mogłam pójść do ogrodu i popatrzeć na zieleń i kwiaty. Nie mogę powiedzieć, że nagle spłynął na mnie spokój i wszystko, co złe przestało mieć znaczenie, ale ulżyło mi. Kojące znaczenie ogrodu jest nie do przecenienia. Pokażę jeszcze kilka fotek. Pozdrawiam cieplutko i zachęcam do korzystania z zielonej, ogrodowej terapii 🌱

Czerwcowo 🌤️🌨️

 Czerwiec, jak na razie pogodą nie zachwyca, ale ja się cieszę, że deszcz będzie ziemię polewał, bo jednak ogród wody potrzebuje. A ogród, jak wiadomo, zajmuje sporo miejsca w moim sercu i jak mi roślinki zaczynają omdlewać, a nie daj Boże usychać, to bardzo nad tym boleję. Kiedy o poranku wybiegam do ogrodu, żeby sprawdzić, co zakwitło nowego, a co przekwita, to sama myśl, że za chwilę muszę to cudowne miejsce opuścić i ruszyć do pracy, mnie boli. Robię zdjęcia i w sumie mało komu je pokazuję. Coś tam na FB zamieszczę, coś w grupie podobnych do mnie fotoamatorów, coś gdzie indziej, ale większość ginie w kolorowej masie galerii komórki. To może tutaj kilka pokażę 🤔 Piwonie. Stara odmiana, od wieków w moim ogrodzie.  Kolejna stara odmiana. Zawsze urocza i na dodatek pachnąca cudnie. A tutaj już nowości.  Ulubiona coral sunset.  I towarzysząca jej na rabacie odmiana o nazwie zapomnianej przez mnie 🫤 A tutaj łagodne i subtelne, także nowości, które się dopiero w ogrod...