W końcu można to, co jest wokół nas, nazwać prawdziwą wiosną. Świat przywdział kolory, nasycił się zapachami, rozbłysnął słońcem, rozbłękitnił niebem. Biegam po ogrodzie i podglądam kwiaty, krzewy i drzewa, odhaczając z ulgą i zachwytem każdą zmianę. Czekam na pełny rozkwit tulipanów. Te poniżej będą jaskrawo czerwone i długo będą cieszyć oczy. Trafiła mi się fajna odmiana . Te zakwitły po raz pierwszy. Nie wiem, czy są jednoroczne, czy będzie można na nie liczyć w przyszłym roku? A tych mam sporo w tym roku, choć wcale takiego planu nie było 😉 Tulipany potrafią zaskakiwać 😊
Ciągle chmur za wiele, ciągle za mało słońca, ciągle raczej chłodno niż ciepło. Nie może się w tym roku wiosna rozkręcić na dobre, oj nie może. Czekam jednak cierpliwie, mniej lub bardziej angażując się w prace ogrodowe. Ostatnio mniej ze względu na problemy korzonkowe 😉 Sobotnia wizyta w Arboretum w Wojsławicach kolejny raz uzmysłowiła mi, jak bliski mojemu sercu jest ten ogród. Myślę sobie nawet, że to od tej miłości rozpoczęła się w mojej głowie zmiana, która doprowadziła mnie do własnego zielonego zakątka. Wojsławice to dla mnie ciągle oaza wszelakich zadziwień, odkryć i inspiracji. Każda pora roku przynosi coś nowego i ugruntowuje w przekonaniu, że człowiek żyjący za pan brat z przyrodą, znajdujący sobie w niej miejsce, oswajający nieokiełznany żywioł i nadający mu swój kierunek rozwoju może czuć się spełnionym w wielu zakresach swojej egzystencji. Ogrody moim zdaniem to takie miejsca, w których człowiek oznacza swoje istnienie, odbija ślad swojej osobowości na żywej materii...