Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wiosna przyszła na dobre 😊🌞

  W końcu można to, co jest wokół nas, nazwać prawdziwą wiosną. Świat przywdział kolory, nasycił się zapachami, rozbłysnął słońcem, rozbłękitnił niebem. Biegam po ogrodzie i podglądam kwiaty, krzewy i drzewa, odhaczając z ulgą i zachwytem każdą zmianę. Czekam na pełny rozkwit tulipanów. Te poniżej będą jaskrawo czerwone i długo będą cieszyć oczy. Trafiła mi się fajna odmiana .  Te zakwitły po raz pierwszy. Nie wiem, czy są jednoroczne, czy będzie można na nie liczyć w przyszłym roku?  A tych mam sporo w tym roku, choć wcale takiego planu nie było 😉 Tulipany potrafią zaskakiwać 😊
Najnowsze posty

W oczekiwaniu na prawdziwą wiosnę 🌞

Ciągle chmur za wiele, ciągle za mało słońca, ciągle raczej chłodno niż ciepło. Nie może się w tym roku wiosna rozkręcić na dobre, oj nie może. Czekam jednak cierpliwie, mniej lub bardziej angażując się w prace ogrodowe. Ostatnio mniej ze względu na problemy korzonkowe 😉 Sobotnia wizyta w Arboretum w Wojsławicach kolejny raz uzmysłowiła mi, jak bliski mojemu sercu jest ten ogród. Myślę sobie nawet, że to od tej miłości rozpoczęła się w mojej głowie zmiana, która doprowadziła mnie do  własnego zielonego zakątka. Wojsławice to dla mnie ciągle oaza wszelakich zadziwień, odkryć i inspiracji. Każda pora roku przynosi coś nowego i ugruntowuje w przekonaniu, że człowiek żyjący za pan brat z przyrodą, znajdujący sobie w niej miejsce, oswajający nieokiełznany żywioł i nadający mu swój kierunek rozwoju może czuć się spełnionym w wielu zakresach swojej egzystencji. Ogrody moim zdaniem to takie miejsca, w których człowiek oznacza swoje istnienie, odbija ślad swojej osobowości na żywej materii...

Korzonkowo 😉

Jak zwał, tak zwał chciałoby się rzec, bo naukowo bardziej to odezwał mi się ból w lędźwiowym odcinku kręgosłupa, a w wersji ludowej dopadły mnie korzonki 😉 Tak czy siak nie bardzo mogę się ruszać, ból jest z gatunku dotkliwych i choć ujarzmiany lekami, daje mi się jednak  we znaki. Taki przymusowy bezruch nie został przeze mnie przewidziany i potwierdza ludową mądrość,  że czego się nie spodziejesz, na to się nadziejesz 😁 Tym sposobem mogę niejako bezkarnie oddawać się lenistwu i nawet dobrze się z tym czuję, mówiąc szczerze. Ot, przewrotna jest ludzka natura. Pogoda nadal wystawia moją cierpliwość na próbę. Jest zimno i choć wiosna odważnie przeciwstawia się chłodowi, to jednak wszystko jest spowolnione, wziąwszy pod uwagę kilka poprzednich lat. Cieszy jednak fakt, że robi się coraz bardziej zielono i kwietnie i tym samym świat przynajmniej przez okno  jest coraz bardziej przyjazny.  Wracając do tematów zdrowotnych powiem, że zdecydowanie wolałabym zadbać o korzo...
Niechaj wielkanocny czas będzie dla nas wszytkich dobry, spokojny i pełen miłości 🐇🐣🐇  

Kwiecień czas zacząć 🌞

Jak na razie to kwiecień nie wniósł do naszego ogrodu spektakularnych zmian. Pożegnał krokusy, ale niczego nie przywitał. Wszystko trwa w zawieszeniu i oczekiwaniu na ciepło. Zważywszy na prognozę pogody to oczekiwanie zdecydowanie ma szansę się przedłużyć. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle.🤔 Z jednej strony może i dobrze, bo  wiosna się rozciągnie się w czasie, z drugiej gorzej, bo po ostatnich cieplejszych latach, rośliny zdają się oczekiwać na powtórkę scenariusza i wyraźnie tęsknią do słońca. Bardzo się z nimi solidaryzuję w tej tęsknocie.  Jest, co prawda, coraz bardziej zielono, pąki nabrzmiewają na drzewach i krzewach, drobniutkie listeczki zachwycają soczystą i jasną zielenią, ale do bujności kwiecia i zieloności jeszcze jest daleko. Jasne, że się w końcu tego doczekamy, a jednak w głowie bunt, że znowu trzeba uzbroić się w cierpliwość. 😉 Na szczęście anemony cieszą oczy, żagwin pod domem zachwyca kolorem, a pigwowiec czeka na słońce, trzymając swoje pomarańczowe kwia...

Przedświątecznie, przedwiosennie, jakoś niezbyt dobrze ...

  Jakiś czas mnie tutaj nie było. Brakło czasu, weny twórczej, chęci pisania w ogóle. Widać czasem tak bywa, że nie mamy siły na głębsze wynurzenia, czy też  woli dzielenia się swoimi przemyśleniami. Może wynika to z faktu, że zwyczajnie jesteśmy zmęczeni lub po prostu sfrustrowani tym, co się wokół dzieje. W moim przypadku wystąpiły wszystkie wymienione wyżej przesłanki, oczywiście w zróżnicowanym stopniu natężenia. Jestem jednak i mam nadzieję, że będę bywać częściej i uwalniać zakleszczone w głowie słowa.  Nie ma we mnie radości związanej ze zbliżającymi się świętami, nie ma radosnego podekscytowania, ani też głębokiej refleksji ku jakiej winien skłonić nas Wielki Tydzień. Czasem zazdroszczę niektórym głębokiej wiary oraz posłuszeństwa tradycji. Chwilami brakuje mi przynależności do wspólnoty przeżywającej nadchodzące Zmartwychwstanie. To jednak są jedynie chwile. Za daleko odeszłam od tego, co ludzie przywykli nazywać kościołem. To jednak dłuższa i poważniejsza histor...

Marzec w naszym ogrodzie 😊

Bardzo chciałam, żeby marzec w tym roku był w miarę pogodny. Nie udało nam się zrobić wszystkich porządków jesienią i kiedy pomaszerowałam do ogrodu w jakiś jeszcze lutowy, a  pogodny dzionek, złapałam się za głowę na widok zakresu zajęć, którymi należało się zająć praktycznie na już. I w tym momencie narodziło się we mnie pragnienie przychylnego pogodowo marca, żeby zdążyć z zaległymi porządkami przed rozkwitem wiosny. Bo wiecie, jak już wiosna buchnie kwietniem czy majem, to ja skupiam się głównie na rabatach i na tym, co na nich rośnie, kwitnie i co trzeba wyczyścić z chwastów. Zachwycam się coraz bujniejszą roślinnością, a na nieposprzątane kąty staram się nie zwracać uwagi. Co nie oznacza, że mnie w cichości ducha szlag nie trafia. 😡Dlatego odczułam wielką radość i wsparcie Wszechświata, kiedy pierwsza połowa marca okazała mi przychylność w postaci pogodnych dni, sprzyjających pracom w ogrodzie. A jak jeszcze na pobliskim targu pojawiło się kwiecie, które można już było posad...