Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2026

" Kubek z fiołkami" - odcinek 5.

  W niedzielę we wsi odbywał się odpust i towarzyszył mu jarmark. Po uroczystej sumie Nowakowie w towarzystwie Emilii poszli oglądać stoiska, na których okoliczni kupcy porozkładali swoje towary. Dziewczyna z zainteresowaniem przyglądała się tanim, tandetnym ozdobom i zabawkom, o których kupienie dzieciaki błagały swoich rodziców, oglądała chustki wykończone frędzlami i podziwiała to barwne widowisko mające swój niezaprzeczalny urok tak obcy miejskiemu światu, w którym wyrosła. Jej uwagę przykuł kram ze starociami. Czego tam nie było. Jakieś powyszczerbiane talerze, stare zegarki, zdekompletowane sztućce, oleodruki i całe mnóstwo innych drobiazgów. Wśród nich dostrzegła porcelanowy kubek – biały w delikatny kwiatowy wzorek ze złoceniami na obrzeżach i smukłym uszku. Złapała za to uszko, podniosła kubek i dostrzegła, jak słońce prześwietla cienką porcelanę. „Jaki piękny” - szepnęła do siebie i odłożyła go z lekkim wahaniem na miejsce. Nie widziała, że zza drze...

Poniedziałkowe nadzieje

Ludzie z reguły nie lubią poniedziałków. Tak do końca to nie wiem, czy jest to słuszne myślenie, bo przecież poniedziałki zawsze otwierają nowe rozdziały w naszym życiu. Krótkie, co prawda, bo czymże jest tydzień w kontekście choćby miesiąca, ale w ciągu tygodnia naprawdę wiele może się zdarzyć.  W sumie wiele zdarzyć się może i w minutę, ale dzisiaj zajmujemy się tygodniem. Ja poniedziałki całkiem lubię. Zawsze dają nadzieję na coś nowego, a przy okazji dobrego. W każdym razie wolę tak myśleć, bo odczarowuję ewentualną negatywną energię poniedziałku. Wyćwiczyłam to na piątku 😉, albowiem to właśnie piątki przez dosyć długi okres w swoim życiu traktowałam jako dni przynoszące niekoniecznie miłe niespodzianki. Zaczęło się od tego, że swojego czasu właśnie w piątki przychodziły do mnie niedobre wiadomości dotyczące rozmaitych aspektów mojej pracy. Doszło do tego, że kiedy nadchodził piątek, to cierpła mi skóra na grzbiecie na myśl, co złego się wydarzy. Inni się cieszyli na weekendu ...

"Kubek z fiołkami" - odcinek 4.

  Walery z czułością spoglądał na Emilię. Patrzył na nią i widział ją młodą, kubek w kubek przypominającą Weronikę, z tą jednak różnicą, że na ramiona opadały jej loki kruczoczarnych włosów, a oczy zachwycały błękitem pogodnego nieba. Widział ją, jak idzie ścieżką wśród pól w chabrowej sukience podkreślającej kolor jej oczu z wielką miotłą zerwanych maków i bławatków. Ten sielski obrazek przeciął jak biczem chłopak jadący nieopodal na rowerze, który grubiańsko zawołał: - A skąd się tutaj wziął taki biuściasty pasztet ? Anioł Stróż pamiętał dobrze, jak Emilka przystanęła, z jej ust spełzł leciutki uśmiech, a oczy rozszerzyło zdziwienie pomieszane z przestrachem. Wokół nie było nikogo – tylko ona i ten niegrzeczny chłopak, który tymczasem zsiadł z roweru i obrzucał ją impertynenckim spojrzeniem. Dziewczyna z trudem, ale z wielką godnością wyprostowała się i ruszyła przed siebie, tylko nieznacznie przyspieszając kroku. W oddali majaczyły już zabudowania domu jej krewnych, a to oz...

Oczekiwanie... 😔

  Trudno jest czekać na coś, co bezpośrednio ciebie nie dotyczy, a jednak ma realny wpływ na twoje życie. Dziwne, prawda ? Dzisiaj właśnie tak mam. Czekam na wiadomość, czy ktoś mi bardzo bliski i jednocześnie daleki jak nikt inny, dostanie od życia szansę na zmianę. Zmianę, która może zrewolucjonizować wszystko. Zmianę, która może być bolesna, ale jednocześnie wyzwalająca i otwierająca drzwi do przyszłości. Bardzo bym pragnęła dla tego kogoś takiej zmiany, choć jednocześnie się jej obawiam, bo wiem, że zaboli, a ja chciałabym ochronić przed bólem. Czekam zatem z nadzieją i niepokojem. Czekam z radością, że  w ogóle narodziła się możliwość zmiany. Czekam z wiarą, że za zakrętem będzie droga ku dalszym zmianom. I nie jest to łatwe czekanie.  Czekanie zresztą rzadko kiedy bywa proste. Nawet wtedy, kiedy czekamy na coś fajnego. Czas się dłuży, zwija w pętle jak makaron, ześlizguje z widelca. Wiemy jednak, że jak już pokonamy "trudności" oczekiwania, na końcu czeka nas radość...

"Kubek z fiołkami" - odcinek 3.

  Juliusz i Walery – niemi świadkowie tej sceny pobledli. Przez ich anielskie oblicza przeleciał cień niepokoju, a skrzydła drgały nerwowo. Juliusz uczynił ze swych skrzydeł coś na kształt schronu i otoczył nimi łkającą cicho Weronikę. Patrzył z wyrzutem na Walerego. Ten natomiast czuł, że ma przyzwolenie na zrobienie czegoś, na co od jakiegoś czasu miał coraz większą ochotę. A była to chęć wyrwania Emilii z emocjonalnego letargu, w jakim się pogrążyła wiele lat temu. Nie wiedział, jak ma to zrobić, ale czuł, że właśnie teraz musi działać. I on także użył swych skrzydeł, ale nie tak jak to uczynił Juliusz. Walery rozpostarł swoje szeroko, a potem uderzył Emilię w czoło, a potem w ramię, a potem w kark i jeszcze raz w czoło. Na koniec sięgnął poniżej pleców, uniósł Emilię do góry i opuścił gwałtownie na siedzisko fotela. Kobieta nie krzyczała. Była zdumiona i przerażona, była poruszona i wstrząśnięta, ale jednocześnie poczuła, że otwierają się w jej głowie, w jej sercu dawno zamkn...

Słoneczny poniedziałek 🌞

Tęsknię do wiosenno-letniej pory. Kocham czas, kiedy rośliny budzą się do życia, pąki drzew nabrzmiewają sokami, bladozielone kiełki kwiatów i traw wyzierają z ziemi i pędzą ku słońcu. Lubię zapach ziemi, który uwalnia się, w momencie, kiedy czeszę ją grabiami i usuwam resztki uschniętych zimą badyli i zbutwiałych liści. Z upodobaniem przyglądam się przebiśniegom, zwłaszcza wtedy, kiedy ich wątłe łodyżki z niezrozumiałą dla logicznego myślenia siłą pokonują śniegową zmarzlinę. A kiedy słońce łagodnym promieniem dotyka wzniesionej ku niemu twarzy, to niczego mi więcej do szczęścia nie potrzeba. I zieleń - świeża, delikatna, czysta, wręcz przejrzysta w rozedrganym wiosennym powietrzu zachwyca mnie bez miary. W taki czas wszystko staje się możliwe, kłopoty maleją, problemy bledną, a klatka piersiowa otwiera się z ufnością na przyszłe dni, kiedy wpuszczasz do niej nasycony świeżością oddech. Wiosną świat staje się przyjazny, niebo przychylne i nawet jeśli pada deszcz, to ma przede wszystki...

"Kubek z fiołkami" - odcinek 2.

  Nie zdziwiła się, kiedy zobaczyła swoją matkę siedzącą na fotelu i wgapiającą się w ekran telewizora. Migały na nim postacie z jakiegoś serialu. Weronika nie wiedziała nawet jakiego, bo tyle ich było. Odkąd Emilia otrzymała rentę, nie robiła wiele ponad ciągłe oglądanie telewizji. Uznała bowiem, że skoro jej zdrowie jest zagrożone, to nie powinna się wysilać. W końcu miała córkę, która prała, sprzątała, gotowała, a nawet całkiem dobrze zarabiała w tej swojej pracy. Weronika czasu na oglądanie seriali nie miała. Matka nic nie robiła, ale wiele wymagała, przede wszystkim od swojej córki. Dziewczyna nie miała czasu dla siebie. Poruszała się na wahadle – praca- dom, dom-praca i chwilami miała wrażenie, że to wahadło rozbije jej głowę. Nie myślała o sobie, chwilami jej się wydawało, że jej po prostu nie ma, są za to potrzeby ludzi, z którymi stykała się na co dzień. Zawsze tak było.  Od wczesnego dzieciństwa Emilia wpajała swojej córce, że trzeba być grzecznym, uległym, nie wo...

Dobre wiadomości 😊

Mam dzisiaj dzień dobrych wiadomości, które zaświeciły na moim firmamencie jak księżyc na  obrazie Barbary Malinowskiej. Dlaczego nie jak słońce? Bo każda z dobrych wiadomości zapowiada potencjalną zmianę na lepsze, ale niestety nie daje takowej pewności. Cieszę się jednak, bo, jak powiadali starzy ludzie - na bezrybiu i rak ryba 😉 I dopada mnie odwieczne pytanie, dlaczego niezbyt umiemy się cieszyć z tego, co już mamy, a ciągle patrzymy do tyłu albo  do przodu i analizujemy, czego nam jeszcze brakuje. Ot, przewrotna natura ludzka! Dlatego ja postanawiam się dzisiaj głównie cieszyć z tego, co już mam. Nie spoglądać wstecz, nie patrzeć do przodu, po prostu przytulać do serca to, co się już udało. 🥰 Lampy świecą, księżyc im pomaga albo odwrotnie, a ja tanecznym krokiem z nadzieją pod rękę pobiegnę ... 

"Kubek z fiołkami" - odcinek 1.

  Weronika Bluszcz patrzyła z odrazą na swoje odbicie w lustrze. Osobisty gadacz w jej głowie nabierał coraz większych obrotów w swej złośliwej tyradzie: -  Nigdy w życiu nie schudniesz! - I co z tego, że zaliczyłaś tyle diet. Przecież nigdy na żadnej nie wytrzymałaś dłużej niż miesiąc. - Gruba byłaś, gruba jesteś i gruba pozostaniesz. - Nikt cię nie zechce, nikt się tobą nie zachwyci. - Jesteś beznadziejna, do niczego się nie nadajesz. Dziewczyna patrzyła w lustro długo. Gadacz wreszcie umilkł, a w sercu pojawił się żal i spłynął łzami po policzkach. Wzrok prześlizgiwał się po obfitym biuście i krągłych biodrach, zahaczył o lekko odstający brzuch, ocenił srogo pełne uda, wreszcie dotknął pulchnego policzka. Usta Weroniki wykrzywiły się w płaczliwym grymasie. Wiedziała, że jest brzydka, tłusta i nie ma co liczyć na szczęście w życiu z takim wyglądem. Juliusz - Anioł Stróż Weroniki stał obok lustra, w którym dziewczyna się przeglądała. Patrzył na swoją podopieczną z ...

Poniedziałkowe refleksyjki ...

  Dzisiaj to ja jestem, jak ta postać na załączonej ilustracji. Oświetlam sobie drogę do domu, który gdzieś tam jest niedaleko, ale ginie w sinej mgle niezbyt przyjaznych myśli. Dobrze, że mi chociaż latarka w ręce została, bo mogę rzucić pod nogi snop światła i owych nóg sobie nie połamać. Jak to jest, że człowiek sam sobie w głowie roi myśli do niczego mu niepotrzebne. Przecież nie jestem ani masochistką, ani też nie przedkładam negatywnego myślenia nad pozytywne. A jednak od czasu do czasu ogarnia mnie mrok i nakazuje taplać się w błotku smutnych refleksji. I taki właśnie  poniedziałek mnie dopadł, rozsiadł się pomiędzy grdyką i pępkiem i dusi.  A za oknem coraz mocniej świeci styczniowe słońce, a niebo zmieniło kolor z burzowego błękitu na gołębi. Resztki śniegu nabrały  bardziej intensywnej bieli i jest coraz bardziej optymistycznie. Może zatem i we mnie mrok ustąpi jasności zgody na życie takie, jakie jest po prostu. Może... 🤔

"Przebudzenie Łukasza Farta" - odcinek 5. ostatni 🥰

  Nieświadomi rozgrywającej się tuż obok anielskiej wymiany zdań, Aldona i Łukasz wreszcie usiedli przy stoliku. Młody mężczyzna z trudem okiełznał targające nim emocje i usiłował przywdziać swoją ulubioną maskę nonszalanckiego dystansu. Niestety, nie wychodziło mu to najlepiej. Nie umiał ukryć zachwytu, nie rozumiał, skąd w okolicach serca pojawiło się dziwne ciepło. Wszystko to było dla niego całkiem nowe. A może nie całkiem. Znał to ciepło, ale zapomniał, jak to jest, kiedy się je odczuwa. Zapatrzony w piękną twarz Aldony, nie usłyszał tego, co powiedziała. Otrząsnął się z trudem i grzecznie zapytał -  Mogłabyś powtórzyć, co powiedziałaś? Przepraszam, ale nie mogę uwierzyć, że jednak się ze mną umówiłaś. Nie byłem zbyt grzeczny – dodał z nieznanym sobie uczuciem skruchy. -  Jesteś inny niż sobie wyobrażałam – powiedziała Aldona.  Na podstawie twojego zachowania i tego, co pisałeś, wyobraziłam sobie aroganckiego i butnego osobnika, a tu taka niespodzianka – ...

"Ogród Eliry - cztery pory roku" - nowy projekt

  Elira - ta, która pamięta.  Jest kimś, kto rozumie rytm rzeczy - dojrzewanie, zamieranie, przemijanie. Jej twarz nie nosi znamion ani triumfu, ani uległości.  Jest w niej spokój, ten, który pojawia się dopiero po latach pytań, szukania i odpuszczania walk, które nie były warte krwi i poświęcenia samej  siebie.  Jej spojrzenie jest uważne. Jakby widziała więcej niż to, co widać - ale wiedziała, że nie każde zrozumienie trzeba wypowiadać na głos. Elira nie jest bohaterką baśni. Jest bohaterką życia. Kobietą, która wie, że jej wartość nie zaczyna się na cudzym zachwycie i nie kończy się na cudzym braku zrozumienia. Strażniczka sensu... Opiekunka ciszy... Świadek drogi... Ona nie zatrzymuje czasu, tylko harmonijnie przechodzi  przez jego etapy.  " Ogród Eliry - cztery pory roku" to projekt, który narodził się z pytania, które dojrzewało we mnie długo: Co dzieje się z kobietą, kiedy nie walczy z czasem- lecz zaczyna z nim współpracować?  Elira nie j...

"Przebudzenie Łukasza Farta" - odcinek 4.

  *** W tym samym czasie na progu swojego domu stanął Łukasz. Ciemne włosy odcinały się od bladej twarzy i łączyły się w swej barwie z oczyma. Wyglądał elegancko w czarnej koszuli założonej do bordowych spodni. Całość uzupełniały wiśniowe buty i skórzana kurtka. Pachniał dobrą wodą toaletową. Magdalena przyglądała się synowi z dumą. Jaki to przystojny, młody mężczyzna – pomyślała. Szkoda tylko, że samotny. Nagle przez głowę przemknęła jej absurdalna zgoła myśl, że może Łukasz umówił się na randkę? Szybko jednak przegoniła tę nadzieję. Konsekwentnie samotniczy tryb życia syna nie wskazywał na to, by zawarł z kimś znajomość natury romantycznej. Kiedy jednak chłopak odwrócił się do niej i na odchodne rzucił: „Cześć, życz mi powodzenia”, Magdalenę aż zatchnęło z wrażenia. Nigdy wcześniej nie opowiadał się, gdzie i po co wychodzi, nigdy wcześniej także nie prosił o dobre słowo. Pchnięta emocjami ruszyła ku niemu i wyciągnęła dłoń, aby pogłaskać go po policzku, ale on jakby wyczuwając ...

Ciągle zima ...

  Na czas zimowy najchętniej spakowałabym walizki i ruszyła w cieplejsze rejony świata. Tak, jak kot na ilustracji zawiązałabym szyję szalikiem i z kocią nonszalancją odwróciła się do zimy plecami. No, ale jest, jak jest i mogę sobie poszybować do kwitnących i słonecznych krain jedynie na skrzydłach marzeń.  Cieszy mnie to moje blogowanie, choć jak widzę, to, co piszę, dociera do niezbyt wielkiej liczby osób. Chociaż, kiedy zakładałam bloga, nawet nie marzyłam, że do kogokolwiek dotrę i ktokolwiek będzie czytał  moje zapiski. I wdzięczna jestem niezmiernie tym, którzy obserwują "przestrzeń dobrych myśli", komentują i wpadają tutaj od czasu do czasu.  Nie ukrywam, że nie mam jeszcze ukształtowanej wizji tego, co chciałabym stworzyć. Latają mi po głowie rozmaite pomysły, aczkolwiek żaden z nich do końca nie uzyskał ostatecznego kształtu. A może tak właśnie ma być, może powinnam łapać je w locie, nawet wtedy, gdy są mglistą zapowiedzią czegoś  tam 🤔 Sama nie wiem....

"Przebudzenie Łukasza Farta" - odcinek 3.

  Młody Fart odwrócił się na pięcie i skierował do swojej jaskini. Otworzył drzwi i aż zmrużył oczy pod wpływem nieoczekiwanej jasności wypełniającej pomieszczenie. Ze zdumieniem zerknął za okno, ale nie dostrzegł źródła dziwnego światła. Rozejrzał się wokół, jednak światło nie zniknęło, bo zniknąć nie mogło. Pogrążeni w rozmowie Feliks i Fantazy nie zauważyli, że ich skrzydła rzucały wokół promienny blask. Pierwszy w sytuacji zorientował się Feliks i trącił łokciem w bok Fantazego. Jak na komendę, złożyli obaj skrzydła i pokój zalał półmrok. Łukasz zamrugał oczyma w zdumieniu, ale nie znalazłszy logicznego wytłumaczenia zaistniałej sytuacji, postanowił się nad nią nie zastanawiać. Zresztą jego myśli wypełniała Aldona Jawna. Był jej naprawdę ciekaw. Zawsze fascynowały go lotne umysły. Sam takowy posiadał i jeśli kogokolwiek do siebie dopuszczał, to jedynie ludzi o wysokim intelekcie. A ta dziewczyna dysponowała takowym. Mało tego, zdarzało się, że on sam czuł się od niej gorszy, c...