Przejdź do głównej zawartości

Święta za rogiem 😉

 


Mam nadzieję, że razem ze świętami Anioł z Bogiem zza tego rogu ku nam przybędą. Mam takie ciche, ukryte na dnie serca marzenie, które od lat spełnić się nie chce i nie wiem, czy jest  możliwe do spełnienia kiedykolwiek. Nie tracę jednak nadziei na bożonarodzeniowy cud. Zapewne nie w tym roku, ale może jednak kiedyś ??? Bardzo bym chciała, a  Anioł z Bogiem ze świątecznej piosenki zawsze mi o tym niespełnionym życzeniu przypominają. 

Już mamy gości i atmosfera świąteczna staje się coraz bardziej namacalna. Już w powietrzu unoszą się aromaty niektórych świątecznych potraw, już choinka stała się obiektem podziwu każdego, kto ją ogląda, już prezenty są spakowane. Święta się materializują. W pełni jednak je poczuję, kiedy nastanie dzień Wigilii, a dokładnie w chwili, kiedy zasiądziemy do stołu i zanurzę łyżkę w rubinowej czerwieni barszczu z uszkami. To dla mnie  moment wszechogarniającej ulgi, że oto skończył się ostatecznie czas przedświąteczny obfitujący w autentyczne lub potencjalne napięcia. 

Aktualnie jeszcze praca, rozmaite mniejsze i większe problemy, ostatnie zakupy i oczywiście gotowanie i pieczenie. Ma to swój urok. Doznajemy swoistej ciągłości, przekazywania z pokolenia na pokolenie tego, co było w naszym rodzie od lat. Stoję przy kuchence, mieszam łyżką w garnku i czuję za sobą swoją mamę i babcię, które czujnym okiem spoglądają, czy robię wszystko tak, jak mnie tego uczyły. 🤔😉Oczywiście, że dodaję coś od siebie, ale fundament pozostaje ten sam. I w sumie właśnie o to chodzi. O ten fundament. Nie będę go ani podkopywać, ani zmieniać, bo jest przecież częścią mnie samej. 🥰 Pozdrawiam ... 


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...