Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2026

Wiosna przyszła na dobre 😊🌞

  W końcu można to, co jest wokół nas, nazwać prawdziwą wiosną. Świat przywdział kolory, nasycił się zapachami, rozbłysnął słońcem, rozbłękitnił niebem. Biegam po ogrodzie i podglądam kwiaty, krzewy i drzewa, odhaczając z ulgą i zachwytem każdą zmianę. Czekam na pełny rozkwit tulipanów. Te poniżej będą jaskrawo czerwone i długo będą cieszyć oczy. Trafiła mi się fajna odmiana .  Te zakwitły po raz pierwszy. Nie wiem, czy są jednoroczne, czy będzie można na nie liczyć w przyszłym roku?  A tych mam sporo w tym roku, choć wcale takiego planu nie było 😉 Tulipany potrafią zaskakiwać 😊

W oczekiwaniu na prawdziwą wiosnę 🌞

Ciągle chmur za wiele, ciągle za mało słońca, ciągle raczej chłodno niż ciepło. Nie może się w tym roku wiosna rozkręcić na dobre, oj nie może. Czekam jednak cierpliwie, mniej lub bardziej angażując się w prace ogrodowe. Ostatnio mniej ze względu na problemy korzonkowe 😉 Sobotnia wizyta w Arboretum w Wojsławicach kolejny raz uzmysłowiła mi, jak bliski mojemu sercu jest ten ogród. Myślę sobie nawet, że to od tej miłości rozpoczęła się w mojej głowie zmiana, która doprowadziła mnie do  własnego zielonego zakątka. Wojsławice to dla mnie ciągle oaza wszelakich zadziwień, odkryć i inspiracji. Każda pora roku przynosi coś nowego i ugruntowuje w przekonaniu, że człowiek żyjący za pan brat z przyrodą, znajdujący sobie w niej miejsce, oswajający nieokiełznany żywioł i nadający mu swój kierunek rozwoju może czuć się spełnionym w wielu zakresach swojej egzystencji. Ogrody moim zdaniem to takie miejsca, w których człowiek oznacza swoje istnienie, odbija ślad swojej osobowości na żywej materii...

Korzonkowo 😉

Jak zwał, tak zwał chciałoby się rzec, bo naukowo bardziej to odezwał mi się ból w lędźwiowym odcinku kręgosłupa, a w wersji ludowej dopadły mnie korzonki 😉 Tak czy siak nie bardzo mogę się ruszać, ból jest z gatunku dotkliwych i choć ujarzmiany lekami, daje mi się jednak  we znaki. Taki przymusowy bezruch nie został przeze mnie przewidziany i potwierdza ludową mądrość,  że czego się nie spodziejesz, na to się nadziejesz 😁 Tym sposobem mogę niejako bezkarnie oddawać się lenistwu i nawet dobrze się z tym czuję, mówiąc szczerze. Ot, przewrotna jest ludzka natura. Pogoda nadal wystawia moją cierpliwość na próbę. Jest zimno i choć wiosna odważnie przeciwstawia się chłodowi, to jednak wszystko jest spowolnione, wziąwszy pod uwagę kilka poprzednich lat. Cieszy jednak fakt, że robi się coraz bardziej zielono i kwietnie i tym samym świat przynajmniej przez okno  jest coraz bardziej przyjazny.  Wracając do tematów zdrowotnych powiem, że zdecydowanie wolałabym zadbać o korzo...
Niechaj wielkanocny czas będzie dla nas wszytkich dobry, spokojny i pełen miłości 🐇🐣🐇  

Kwiecień czas zacząć 🌞

Jak na razie to kwiecień nie wniósł do naszego ogrodu spektakularnych zmian. Pożegnał krokusy, ale niczego nie przywitał. Wszystko trwa w zawieszeniu i oczekiwaniu na ciepło. Zważywszy na prognozę pogody to oczekiwanie zdecydowanie ma szansę się przedłużyć. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle.🤔 Z jednej strony może i dobrze, bo  wiosna się rozciągnie się w czasie, z drugiej gorzej, bo po ostatnich cieplejszych latach, rośliny zdają się oczekiwać na powtórkę scenariusza i wyraźnie tęsknią do słońca. Bardzo się z nimi solidaryzuję w tej tęsknocie.  Jest, co prawda, coraz bardziej zielono, pąki nabrzmiewają na drzewach i krzewach, drobniutkie listeczki zachwycają soczystą i jasną zielenią, ale do bujności kwiecia i zieloności jeszcze jest daleko. Jasne, że się w końcu tego doczekamy, a jednak w głowie bunt, że znowu trzeba uzbroić się w cierpliwość. 😉 Na szczęście anemony cieszą oczy, żagwin pod domem zachwyca kolorem, a pigwowiec czeka na słońce, trzymając swoje pomarańczowe kwia...