Przejdź do głównej zawartości

Posty

Przed majówką ☀️

Już jutro zaczyna się maj. Aż trudno w to uwierzyć... Zapowiadają ładną pogodę na całą  majówkę. W to także trudno mi uwierzyć... Jeszcze wieje lodowaty wiatr, ale w słoneczku już jest prawie ciepło 😉 Bardzo  tęsknię do łagodnej ciepłej aury. Mam już dosyć noszenia rękawiczek, szalików, kulenia ramion pod wpływem zimnego wiatru, ciągle trwającego sezonu grzewczego i ogólnie wszystkich atrybutów zimy.  Ogólnie mam dosyć zimna, także tego w relacjach międzyludzkich, a doświadczyłam go ostatnio. Zastawiam się wtedy nad tym, co zrobiłam źle, że do czegoś takiego doszło i czy w ogóle powinnam się czuć winna. 😔Jeśli czegoś naprawdę nie lubię, to właśnie poczucia winy. To niezwykle niska wibracja energetyczna i ściąga nas bezlitośnie w dół. A ja nie cierpię  siedzieć w dole i taplać się w błotku. Zastanawiam się też, czy zawsze warto pierwszej wyciągać rękę w celu ocieplenia relacji ? Trudno mi jednak wytrwać w tzw. fochu 😉Nie ten typ!  Dlatego, między innymi, ciesz...

Tulipanowych niespodzianek ciąg dalszy 🌹

Patrzę na te wysmukłe piękności i serce mi się raduje. Zaczynają kwitnąć ostatnie z posadzonych na jesieni tulipanów. To dopiero początek, ale już widać, że mamy do czynienia z tulipanową arystokracją. Wysokie, prościutkie, z subtelnie zarysowanym kielichowym kwiatem zachwycają eteryczną urodą. Kocham tulipany w każdym wydaniu i każde mają do zaoferowania coś niezwykłego. A to kolor, a to kształt, a to bujność, a to delikatność. Każdy znajdzie coś dla siebie.  Te na przykład są widoczne z daleka i nie pozostawiają złudzeń co do tego, kto króluje na rabacie 😉Silne, zdrowe, zdecydowane w kolorze z pełnym dostojeństwem prezentują swoją urodę. A poza tym są niezawodne.  Jedynym plusem chłodnej aury jest to, że moi tulipanowi ulubieńcy zakwitają partiami i dłużej cieszą oczy. Nie ma zatem tego złego, co na dobre by nie wyszło. Po weekendzie spędzonym na pracach ogrodowych odpuściły moje dolegliwości i znowu cieszę się życiem. Chwilo trwaj... Jesteś piękna !   

Tulipanowe niespodzianki 🌹

Trzeba by może coś naskrobać na blogowym poletku, choć weny raczej brak. Nie opuszczają mnie dolegliwości, które dopadły mnie zaraz po świętach. Poruszam się jak na jakiejś upiornej sinusoidzie. Co mi się troszkę polepszy, to za chwilę popieprzy. W każdym dniu coś jest nie tak. Albo kręgosłup, albo ból głowy, albo ogólne rozbicie, albo zatkany nos, albo męczący kaszel, albo wszystko naraz. Krótko mówiąc, mam dość. 😡Tak sobie po cichu dumam, że to skutek napięć psychicznych, które od marca praktycznie mnie nie odpuszczają oraz braku  ciepła. Na szczęście świeci słońce i to mnie trzyma, bo gdyby i ono schowało się za chmurami, to pewnie bym już całkiem podupadła na zdrowiu.  W ogrodzie też nie mogę za bardzo pracować ze względu na zimno, no i moje nieszczęsne korzonki. Po prostu siła złego na jednego. A tutaj trzeba już czyścić i spulchniać rabaty, poprawiać obrzeża, wprowadzać zaplanowane zmiany. Nic z tego. Przestój się wydłuża, moja frustracja wzrasta i ogólnie jest nie tak,...

Wiosna przyszła na dobre 😊🌞

  W końcu można to, co jest wokół nas, nazwać prawdziwą wiosną. Świat przywdział kolory, nasycił się zapachami, rozbłysnął słońcem, rozbłękitnił niebem. Biegam po ogrodzie i podglądam kwiaty, krzewy i drzewa, odhaczając z ulgą i zachwytem każdą zmianę. Czekam na pełny rozkwit tulipanów. Te poniżej będą jaskrawo czerwone i długo będą cieszyć oczy. Trafiła mi się fajna odmiana .  Te zakwitły po raz pierwszy. Nie wiem, czy są jednoroczne, czy będzie można na nie liczyć w przyszłym roku?  A tych mam sporo w tym roku, choć wcale takiego planu nie było 😉 Tulipany potrafią zaskakiwać 😊

W oczekiwaniu na prawdziwą wiosnę 🌞

Ciągle chmur za wiele, ciągle za mało słońca, ciągle raczej chłodno niż ciepło. Nie może się w tym roku wiosna rozkręcić na dobre, oj nie może. Czekam jednak cierpliwie, mniej lub bardziej angażując się w prace ogrodowe. Ostatnio mniej ze względu na problemy korzonkowe 😉 Sobotnia wizyta w Arboretum w Wojsławicach kolejny raz uzmysłowiła mi, jak bliski mojemu sercu jest ten ogród. Myślę sobie nawet, że to od tej miłości rozpoczęła się w mojej głowie zmiana, która doprowadziła mnie do  własnego zielonego zakątka. Wojsławice to dla mnie ciągle oaza wszelakich zadziwień, odkryć i inspiracji. Każda pora roku przynosi coś nowego i ugruntowuje w przekonaniu, że człowiek żyjący za pan brat z przyrodą, znajdujący sobie w niej miejsce, oswajający nieokiełznany żywioł i nadający mu swój kierunek rozwoju może czuć się spełnionym w wielu zakresach swojej egzystencji. Ogrody moim zdaniem to takie miejsca, w których człowiek oznacza swoje istnienie, odbija ślad swojej osobowości na żywej materii...

Korzonkowo 😉

Jak zwał, tak zwał chciałoby się rzec, bo naukowo bardziej to odezwał mi się ból w lędźwiowym odcinku kręgosłupa, a w wersji ludowej dopadły mnie korzonki 😉 Tak czy siak nie bardzo mogę się ruszać, ból jest z gatunku dotkliwych i choć ujarzmiany lekami, daje mi się jednak  we znaki. Taki przymusowy bezruch nie został przeze mnie przewidziany i potwierdza ludową mądrość,  że czego się nie spodziejesz, na to się nadziejesz 😁 Tym sposobem mogę niejako bezkarnie oddawać się lenistwu i nawet dobrze się z tym czuję, mówiąc szczerze. Ot, przewrotna jest ludzka natura. Pogoda nadal wystawia moją cierpliwość na próbę. Jest zimno i choć wiosna odważnie przeciwstawia się chłodowi, to jednak wszystko jest spowolnione, wziąwszy pod uwagę kilka poprzednich lat. Cieszy jednak fakt, że robi się coraz bardziej zielono i kwietnie i tym samym świat przynajmniej przez okno  jest coraz bardziej przyjazny.  Wracając do tematów zdrowotnych powiem, że zdecydowanie wolałabym zadbać o korzo...
Niechaj wielkanocny czas będzie dla nas wszytkich dobry, spokojny i pełen miłości 🐇🐣🐇