Przejdź do głównej zawartości

O tym i owym...Dzień siódmy...

 


Dzięki Nattinie, którą poznałam na vitalii, zachwyciłam się uroczymi grafikami Kristiny Kamenikowej. Obrazki  wychodzące spod pędzla lub jakiegoś innego narzędzia  tej słowackiej  artystki są  urocze i tak subtelne zarazem, że nie sposób ich nie polubić. Jest w nich spokój, dobra cisza, a jednocześnie przesłanie, że najlepsze są rzeczy najprostsze.  Będę się obrazkami Kristiny dzielić w swojej przestrzeni ☺️

Z vitalią się powoli żegnam. Pojawił się we mnie swoisty spokój. Przyjmuję z wdzięcznością to, co dał mi vitaliowy  czas i staram się patrzeć w przyszłość. Cieszę się, że niektóre z moich znajomych trafiły, podobnie jak ja do blogerrowego portu. Fajnie będzie wspólnie rozgryzać tajemnice techniczne bloga. Fajnie też będzie się nawzajem odwiedzać. Myślę,  że się w końcu wszystkie do tej zmiany przyzwyczaimy. 

Muszę przyznać, że jeszcze
nie odkryłam wszystkich możliwości blogowania. Dumam aktualnie nad etykietami. Nadawać, czy nie ? 🤔 Wydaje mi się, że będzie trzeba, żeby treść bloga była bardziej uporządkowana. Ale czy powinnam to zrobić już teraz, czy wtedy, gdy wpisów będzie więcej? 🤔 Pożyjemy, zobaczymy... W każdym razie podoba mi się to blogowanie, choć chwilami przypomina błądzenie we mgle. 

Dopadłam dzisiaj mojego Melona i zrobiłam mu kilka fotek. Zrobić dobrą fotkę czarnemu kotu nie jest łatwo. Albo za ciemno, albo pod światło. W każdym razie udało się. 

Imć pan Melon w swojej dostojnej postaci ☺️



Myślałby kto, że taki groźny. 🤣 Wygląda jak chan tatarski z tymi wąsiskami. 

Lecę dalej w niedzielę. Jest spokojna i leniwa, taka, jak lubię. Będę się nią cieszyć ☺️

Komentarze

  1. Ja także polubiłam te obrazki z życia myszki i cieszę się, że podałaś autorkę. Poszukam i będę się delktować spokojem życia małej istotki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się spodobały te obrazki i postanowiłam dotrzeć do źródła. Buziaki, Hanuś 😘

      Usuń
  2. Tak się robi już nostalgicznie. Ja się całkowicie nie pogodziłam z losem VItalii, lecz jaki sens tam będzie tkwić bez pamiętników. Heh, na kartony od Ch. się nigdy nie zdecyduję ;) Kicio pełna powaga :) majestatyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się nie pogodziłam do końca. Staram się jednak panować nad emocjami. Kicio jest majestatyczny z wyglądu, ale nie ma to nic wspólnego z jego charakterkiem 🥰

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...