Od dnia, w którym w życiu Ewy Skalskiej dokonała się kolejna dramatyczna przemiana, minął tydzień, może dwa… Kobieta nadal przebywała w szpitalu i zbliżał się czas zdjęcia opatrunków i szwów z poranionej twarzy. Staś odwiedzał swoją mamę codziennie. Najdziwniejsze było to, że Ewa najwyraźniej cieszyła się z tych odwiedzin. Niewiele mówiła do swojego synka, ale pozwala, żeby trzymał ją za rękę i znosiła jego dziecięcą paplaninę. Uśmiechała się zwłaszcza wtedy, kiedy Staś opowiadał entuzjastycznie o swoim nowym przyjacielu, który rzekomo codziennie wieczorem usypiał go do snu. To były dziwne, fantastyczne opowieści, które budziły w niej jakieś dawno zapomniane uczucia. Ewa zdawała sobie sprawę z tego, że od pierwszego dnia pobytu w szpitalu coś się w niej zmieniło. Przypominała sobie niejasno głos, który przypomniał jej dzień, w którym poznała swojego męża, ale doszła do wniosku, że były to omany wywołane dużą ilością środków przeciwbólowych. Nie mogła jednak o tym zapomnieć i nie przeganiała już ze swojego umysłu wspomnień, które przypływały do niej jak ciepłe fale. Zauważyła także, że po raz pierwszy od dnia narodzin synka może spokojnie patrzeć mu w oczy i nie wywołuje to w niej bólu, jaki czuła po stracie Marcina.
Po tym, jak lekarz delikatnie zdjął szwy, pozdejmował klamry z twarzy Ewy, kobieta śmiało poprosiła o lusterko. Pierwsze spojrzenie omal nie pozbawiło jej tchu. Patrzyła na swoją twarz poznaczoną bliznami w całkowitym bezruchu, a potem bez słowa odłożyła lustro i zapytała lekarza:
- Czy będę mogła teraz wrócić do domu, panie doktorze?
- Oczywiście, pani Ewo. Nie ma już niebezpieczeństwa infekcji. Wszystko ładnie się goi. Nie ma potrzeby, żeby dłużej przebywała pani w szpitalu. Zwłaszcza, że zbliża się Gwiazdka – odparł z uśmiechem lekarz.
Na te słowa lekarza Pobudka stojący w kącie lekarskiego gabinetu skulił swoje skrzydła z przestrachem. Gwiazdka… wieczerza wigilijna… Od śmierci Marcina Ewa nie obchodziła świąt Bożego Narodzenia. Oczywiście była choinka i piękne ozdoby świąteczne, były nawet prezenty, które Staś jedynie w towarzystwie Hani otwierał, zupełnie się nimi nie ciesząc. W tym samym czasie Ewa szlochała w swojej sypialni, pogrążona w tęsknocie za życiem, które minęło. Dla jej Anioła Stróża nie był to łatwy czas. W dniach świątecznych siadywali z Bratkiem pod choinką i cichutko śpiewali kolędy, a w ich anielskich oczach błyszczały kryształowe łzy niemocy. Nagle zadumany Pobudka usłyszał szum i ujrzał, jak obok Ewy staje Anioł Dobrych Myśli. Położywszy świetlistą dłoń na ramieniu kobiety wyszeptał „ Wróć do domu , Ewo, wróć do domu . Wszystko będzie inaczej, zobaczysz..”
I stało się. Ewa wróciła do domu. Kiedy stanęła w progu, na jej powitanie wybiegł Staś, a ona wyciągnąwszy ramiona, mocno przytuliła do siebie synka. Zobaczywszy to gosposia, zachwiała się i mocno oparła o framugę kuchennych drzwi. Pobudka z Bratkiem zastygli w bezruchu ze zdumienia, a następnie rzucili się sobie w ramiona z radości, robiąc przy tym taki szum, że drzwi wejściowe zamknęły się z trzaskiem, choć na zewnątrz było spokojnie i nawet najlżejszy wiaterek nie poruszał gałęziami drzew. Nikt też nie zauważył, że obok matki i dziecka pojawiła się zamglona postać mężczyzny ubranego w jasne spodnie i błękitny sweter.
Dla wszystkich ziemskich i pozaziemskich mieszkańców domu Ewy Skalskiej rozpoczął się cudny czas świątecznych przygotowań. Mały Staś po raz pierwszy w swoim życiu doświadczał ogromnej radości przebywania z mamą, która nie odmawiała mu czułości. Po raz pierwszy uczestniczył w świątecznych zakupach, pomagał w pieczeniu pierniczków i ozdabianiu domu. Po raz pierwszy też Bratek nie nadążał za swoim małym podopiecznym i doświadczał niepokoju związanego z tym, że w tym radosnym pędzie mały może sobie zrobić jakąś krzywdę. Dopiero kiedy Staś pogrążał się we śnie po pełnym wrażeń dniu, Bratek zmęczony siadał na poręczy schodów i oddychał z ulgą. Gdyby go jednak ktoś zapytał, czy pragnie powrotu do dni, kiedy malec trwał w smutnym bezruchu przy oknie w swoim pokoju, zaprzeczyłby bardzo gwałtownie. Dopiero teraz Bratek czuł się w pełni szczęśliwym i spełnionym aniołem stróżem.
Podobnych uczuć doświadczał Pobudka. Ewa wracała do życia. Zarządzała firmą, ale ograniczyła się do kontaktów telefonicznych i mailowych. Cały swój czas poświęcała na przygotowania do świąt. Ustaliły z Hanią plan i realizowały go z podziwu godną skrupulatnością. Staś podekscytowany śledził te działania uważnie, a w jego oczach błyszczało szczęście. Ciągle też opowiadał, że tata wszystko widzi i jest szczęśliwy. Ewa na początku strofowała synka, żeby nie opowiadał głupot, ale kiedy dostrzegła, że Staś po takiej reprymendzie smutnieje, przestała to robić. Uznała, że synkowi tak długo brakowało normalnej rodziny, że miał prawo wymyślić sobie tatę. Poza tym sama czuła się winna, że tak długo nie potrafiła dać Stasiowi miłości. Często też myślała o tym, jak zmieniło się jej życie po wypadku w biurze. Kiedy wieczorami oglądała w lustrze swoją niedoskonałą twarz, nie mogła się nadziwić, że nie czuje ani strachu, ani bólu. Tak jakby przestało obchodzić ją to, jak wygląda. Próbowała oczywiście ze względów estetycznych kamuflować makijażem blizny, które powoli traciły swój siny kolor, ale zdawała sobie sprawę z faktu, że jej cera nigdy już nie odzyska swojej nieskazitelności. Nie martwiło jej to. Teraz najważniejszy, naprawdę najważniejszy był jej synek. Poza tym od powrotu do domu nie opuszczało jej uczucie, że ktoś jej się przygląda. Nie było to jednak spojrzenie, które budzi niepokój i rozdrażnienie. Czuła na sobie wzrok oczu patrzących na nią z miłością i zachwytem. To było zadziwiające uczucie, ale miłe i dodające otuchy. Budziła się czasem w nocy i zdawało jej się, że obok niej jest ktoś od kogo promieniuje ciepło. W sennym widzie wyciągała rękę i dotykała miejsca obok z nadzieją, ale dłoń ciągle trafiała w pustkę, opadając na gładkość pościeli. Od śmierci męża nie było dnia, żeby o nim nie myślała, ale teraz te myśli były inne. Nie budziły rozpaczliwego bólu, nie powodowały napadów płaczu, napawały raczej cichym spokojem.
Cdn...
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy 🙂
OdpowiedzUsuńCiąg dalszy nastąpi niebawem 🥰
UsuńNadrobiłam zaległości i spokojnie czekam na cd😃
OdpowiedzUsuńDoczekasz się 💖😘
Usuń