Przejd藕 do g艂贸wnej zawarto艣ci

"Anielska intryga" - odcinek 7. ostatni 馃槉


 

W dzie艅 wigilii Ewa wsta艂a bardzo wcze艣nie. Po cichutku wesz艂a do pokoju Stasia i z u艣miechem spojrza艂a na zarumienion膮 twarzyczk臋 przytulon膮 do poduszki. Jej wzrok pow臋drowa艂 ku ma艂emu biureczku stoj膮cemu pod oknem. By艂 na nim nieopisany ba艂agan. Sta艣 wczoraj po raz pierwszy w 偶yciu klei艂 艂a艅cuch na choink臋 z kolorowego papieru. Kobieta zbli偶y艂a si臋 do biurka i delikatnie, 偶eby nie robi膰 ha艂asu zacz臋艂a robi膰 na nim porz膮dek. Zbiera艂a do kosza wycinankowe 艣cinki, uk艂ada艂a porozrzucane kartki i nagle na widok jednej z nich zamar艂a w bezruchu. Patrzy艂a na rysunek, kt贸ry przedstawia艂 twarz Marcina. Te same u艣miechni臋te oczy, ten sam zarys twarzy, te same delikatnie faluj膮ce si臋 w艂osy opadaj膮ce na kark.

Ewa wysz艂a z pokoju Stasia. Kartk臋 z wizerunkiem Marcina nadal trzyma艂a w r臋ku. Skierowa艂a swoje kroki do kuchni, gdzie ju偶 krz膮ta艂a si臋 Hania. Bez s艂owa usiad艂a przy stole, a kartk臋 po艂o偶y艂a przed sob膮.

- Wiesz co艣 na ten temat, Haniu ? – zapyta艂a i wskaza艂a wzrokiem na kartk臋.

Hania pozna艂a rysunek Stasia i z powag膮 spojrza艂a na Ew臋.

- Tak, pani Ewo. Widzia艂am ten rysunek, Sta艣 mi go pokaza艂. To si臋 zdarzy艂o nazajutrz po tym, jak mia艂a pani wypadek. Sta艣 bardzo chcia艂 jecha膰 do pani do szpitala, m贸wi艂, 偶e potrzebuje pani jego pomocy. Wyt艂umaczy艂am mu, 偶e to niemo偶liwe, a on zrozumia艂 i grzecznie poszed艂 spa膰. To bardzo m膮dre dziecko, pani Ewo. Rano posz艂am do jego pokoju, a on siedzia艂 przy biurku i z przej臋ciem co艣 rysowa艂. Kiedy zobaczy艂am, co namalowa艂, my艣la艂am, 偶e zemdlej臋 ze strachu i zacz臋艂am p艂aka膰. Wtedy prosz臋 pani sp艂yn膮艂 na mnie niezwyk艂y spok贸j i ju偶 wiedzia艂am, 偶e naprawd臋 do Stasia przyszed艂 pan Marcin. Pani Ewo – doda艂a Hania- s膮 rzeczy, kt贸rych my zwykli 艣miertelnicy nie jeste艣my w stanie poj膮膰.

-Ale Haniu, co Ty m贸wisz ? Ewa wpatrywa艂a si臋 w Hani臋 rozszerzonymi zdumieniem oczyma.

- Przecie偶 to niemo偶liwe – wyszepta艂a ju偶 jakby do siebie.

- Pani Ewuniu – gosposia z energi膮 odwr贸ci艂a si臋 do kuchenki, na kt贸rej pyrkota艂y garnki. Dzisiaj wigilia. Mamy du偶o pracy. Choink臋 trzeba ustroi膰, prezenty zapakowa膰. Pani idzie i si臋 tym zajmie, a ja zaraz bior臋 si臋 za lepienie pierog贸w. Samym my艣leniem nic si臋 nie zrobi.

To spokojne, acz stanowcze napomnienie Hani przywr贸ci艂o Ewie r贸wnowag臋. Delikatnie pog艂adzi艂a palcami wizerunek zmar艂ego m臋偶a i ju偶 spokojnie zwr贸ci艂a si臋 do gosposi.

- Masz racj臋, Haneczko, trzeba si臋 zabra膰 za robot臋. Sta艣 by艂by zawiedziony, gdybym popsu艂a dzisiejszy dzie艅.

Pobudka obserwuj膮cy Ew臋 odetchn膮艂 z ulg膮. Postanowi艂 jednak dzisiaj nie spuszcza膰 z niej oka. Towarzyszy艂 jej przy strojeniu choinki, spogl膮daj膮c od czasu do czasu z u艣miechem na Bratka, kt贸ry ociera艂 skrzyd艂em pot z czo艂a. Uwija艂o si臋 anielisko jak mog艂o przy swoim ma艂ym podopiecznym, kt贸ry pomagaj膮c mamie ubiera膰 drzewko, wpada艂 na rozmaite nie zawsze bezpieczne pomys艂y. Przy nakrywaniu sto艂u Bratek z i艣cie 偶onglerskim talentem ratowa艂 kolejne talerze, kt贸re jako艣 nie chcia艂y si臋 trzyma膰 dzieci臋cych r膮czek. Wreszcie si臋 Pobudka zlitowa艂 nad swoim druhem i pom贸g艂 mu w pracy, a kiedy sko艅czy艂y si臋 przygotowania do wieczerzy z dum膮 obaj spogl膮dali na pi臋knie ubran膮 choink臋, nakryty st贸艂 i moc 艣licznie zapakowanych prezent贸w.

- Uff - sapn膮艂 Bratek – teraz jeszcze trzeba ods艂oni膰 gwiazdk臋. Sta艣 ju偶 d艂ugo wygl膮da przez okno w jej poszukiwaniu. Mo偶e Ty to za艂atwisz, Pobudko, bo ja ju偶 naprawd臋 nie mam si艂y.

Pobudka ze zrozumieniem pokiwa艂 g艂ow膮 na t臋 propozycj臋 i rozwin膮wszy skrzyd艂a wzbi艂 si臋 w przestworza. A tam ruch jak ulu. Anio艂y Str贸偶e ma艂ych dzieci wybiera艂y dla nich co 艂adniejsze gwiazdki. Rwetes by艂 okrutny. Szum skrzyde艂, przepychanki, przekomarzania, wszystko jednak w radosnej atmosferze oczekiwania na cud wigilijnej nocy. Pobudka doskonale pami臋ta艂, jak sam uczestniczy艂 w tej zabawie, kiedy Ewunia by艂a malutka. Teraz jednak nie mia艂 ochoty na anielskie podchody i szuka艂 na niebie gwiazdy, kt贸ra b臋dzie odpowiednia dla jego rodziny. Dostrzeg艂 j膮, kiedy granatowa chmura wzbieraj膮ca 艣niegiem przesun臋艂a si臋 nieco i ods艂oni艂a prze艣liczne promienne zjawisko, gorej膮ce takim blaskiem, 偶e Pobudka a偶 zmru偶y艂 oczy. Teraz liczy艂a si臋 szybko艣膰. Pobudka s艂ysza艂 za sob膮 szum skrzyde艂 anielskich braci, kt贸rzy tak偶e dostrzegli gwia藕dzist膮 pi臋kno艣膰. Pomkn膮艂 ku gwie藕dzie tak szybko, jak potrafi艂 i z triumfem zakrzykn膮艂 : „Zaj臋ta !”

A tymczasem Sta艣 z wielkim przej臋ciem spogl膮da艂 w ciemne niebo, wypatruj膮c pierwszej gwiazdki. Bratek z ciep艂膮 wyrozumia艂o艣ci膮 patrzy艂 na malca i ju偶 si臋 cieszy艂 na my艣l, co si臋 stanie, gdy ten zobaczy b艂yszcz膮cy punkt, zwiastuj膮cy pocz膮tek wigilijnej wieczerzy. Nie czeka艂 d艂ugo. Radosny okrzyk ch艂opczyka - Jest, mamusiu, jest, pierwsza gwiazdka”- zad藕wi臋cza艂 jak dzwoneczek w ciszy wieczoru. Bratek spojrza艂 przez okno i a偶 gwizdn膮艂 pod nosem na widok b艂yszcz膮cego jasnym 艣wiat艂em punktu na niebosk艂onie. Westchn膮艂 z zadowoleniem i zamrucza艂 -Postara艂 si臋, Pobudka. Mo偶na na niego liczy膰, to fakt .

Choinka p艂on臋艂a blaskiem kolorowych 艣wiate艂ek, w powietrzu unosi艂 si臋 aromat wigilijnych potraw, z radia p艂yn臋艂y kol臋dy. Ewa ubrana w 艣liczn膮 sukienk臋 w pi臋knym wi艣niowym kolorze podkre艣laj膮cym 艣mietankowy odcie艅 sk贸ry podesz艂a do sto艂u i uj臋艂a w d艂onie kruchy op艂atek, kt贸rym pierwszy raz w 偶yciu mia艂a si臋 podzieli膰 ze swoim dzieckiem. Patrzy艂a z mi艂o艣ci膮 na jego dzieci臋c膮 rado艣膰, a w sercu czu艂a cich膮 wdzi臋czno艣膰 za to, 偶e ucich艂 dojmuj膮cy b贸l, kt贸ry determinowa艂 jej 偶ycie przez ostatnie lata. Zbli偶y艂a si臋 z do Stasia i obejmuj膮c go czule, powiedzia艂a:

-Podzielimy si臋 op艂atkiem Stasiu. 呕ycz臋 Ci m贸j synku, 偶eby艣 by艂 zawsze szcz臋艣liwy.

Ch艂opczyk spojrza艂 na swoj膮 mam臋 b艂臋kitnymi oczyma swojego ojca.

-Mamusiu, ja jestem szcz臋艣liwy, bo jeste艣 ze mn膮. Tatu艣 te偶 jest bardzo szcz臋艣liwy, wiesz ?

I przytuli艂 si臋 do Ewy mocno. Z oczu kobiety sp艂yn臋艂y 艂zy wzruszenia i rado艣ci. Obj臋艂a synka i unios艂a go ku g贸rze. Przylgn臋艂a policzkiem do jego ciep艂ej buzi i poczu艂a, 偶e 艣wiat si臋 do niej u艣miecha. Poczu艂a jeszcze co艣. Kto艣 ogarn膮艂 jej plecy ramieniem i uca艂owa艂 w skro艅. I us艂ysza艂a g艂os, kt贸rego nigdy nie zapomnia艂a.

- Ewuniu, jestem z wami. Nigdy was nie opu艣ci艂em i nigdy nie opuszcz臋. Kocham Ciebie i Stasia.

Pobudka z Bratkiem wstrzymali oddech. Ich oczom ukaza艂 si臋 cudowny widok. Marcin obejmowa艂 Ew臋 i synka ramionami , a oni trwali w tym u艣cisku jak zaczarowani.

Anio艂y Str贸偶e wznios艂y oczy z wdzi臋czno艣ci膮 ku niebu i rzuci艂y si臋 sobie w ramiona.

- Uda艂o si臋 Pobudko, uda艂o – poprzez 艂kanie wyj膮ka艂 Bratek.

- Uda艂o si臋 Bratku – odpowiedzia艂 Pobudka. Nie wiem, jak ty, ale ja musz臋 odetchn膮膰 艣wie偶ym powietrzem. I roz艂o偶ywszy skrzyd艂a przenikn膮艂 przez 艣cian臋 pokoju.

Pobudka pod膮偶y艂 za swoim anielskim druhem. Przysiedli obaj na ga艂臋zi klonu i patrzyli jak urzeczeni w okna domu, w kt贸rym ponownie zago艣ci艂o szcz臋艣cie. Ledwie zauwa偶yli, jak z 艂opotem skrzyde艂 opad艂 na konar, na kt贸rym siedzieli, Anio艂 Dobrych My艣li.

- Mam ambrozj臋 i nektar. My艣l臋, 偶e czas zacz膮膰 艣wi臋towa膰 – powiedzia艂, a na jego ustach pojawi艂 si臋 tajemniczy u艣miech.

W powietrzu zawirowa艂y p艂atki 艣niegu. Bia艂e gwiazdeczki opada艂y na anielskie skrzyd艂a i srebrzy艂y je delikatnym blaskiem. Z oddali dobiega艂 艣piew: „ B贸g si臋 rodzi, moc truchleje ….”


(I to ju偶 koniec. Mam nadziej臋, 偶e Wam si臋 ta opowie艣膰 podoba艂a. Mo偶e wzruszy艂a, mo偶e przenios艂a do krainy marze艅? A mo偶e jeszcze co艣 innego ...) 

Pozdrawiam przed艣wi膮tecznie 馃槝








Komentarze

  1. Pi臋kna opowie艣膰. Mam nadziej臋, 偶e napiszesz nast臋pn膮 .

    OdpowiedzUsu艅
    Odpowiedzi
    1. Ciesz臋 si臋, 偶e Ci si臋 podoba艂o ❤️ A co do nast臋pnych, to mo偶e jak膮艣 wyci膮gn臋 z szuflady ? 馃馃槈

      Usu艅
  2. Cieplej si臋 robi na sercu po przeczytaniu tego opowiadania, pi臋knie piszesz Alu , a warto艣ci jak偶e aktualne . Przeszukaj kochana szuflady i czekamy na wi臋cej.❤️

    OdpowiedzUsu艅
  3. Taka by艂a moja intencja, 偶eby si臋 na sercu zrobi艂o cieplej. Tak sobie my艣l臋, 偶e m艂odzi, czy starzy od czasu do czasu potrzebujemy zanurzy膰 si臋 w bia艂ej, czy mo偶e inaczej anielskiej magii 馃グ Si臋gn臋 do szuflady. Buziaki 馃槝

    OdpowiedzUsu艅
  4. Alu, przeczyta艂am wszystkie odcinki. Pi臋kna opowie艣膰. Prosz臋 o wi臋cej.馃挄

    OdpowiedzUsu艅
    Odpowiedzi
    1. Dzi臋kuj臋, Maniu za pochwa艂臋, a przede wszystkim za przeczytanie. Buziaki 馃槝

      Usu艅

Prze艣lij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy pocz膮tek

Napisz臋 wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadzi艂am pami臋tnik "odchudzania" na portalu po艣wi臋conym tej tematyce. Opcja prowadzenia pami臋tnika okaza艂a si臋 by膰 fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisa膰 o perturbacjach zwi膮zanych z pozbywaniem si臋 nadmiaru kilogram贸w, ale dzi臋ki dzieleniu si臋 swoimi przemy艣leniami z innymi osobami powsta艂a spo艂eczno艣膰 艣wietnych ludzi, a konkretnie kobiet, z kt贸rymi po艂膮czy艂a mnie przyja藕艅 nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcj臋 pami臋tnik贸w. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych p艂atnych funkcji, tylko piszemy o 偶yciu. W sumie rozumiem, 偶aden to interes. Nikt ju偶 nie pami臋ta o wcze艣niej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jak膮 robi艂y艣my jej przez lata pomi臋dzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, 偶e o偶ywia艂ysmy portal liczb膮 wej艣膰. Nic ju偶 si臋 nie da zrobi膰, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzie艅 drugi...

Na pocz膮tku postanowi艂am odlicza膰. Podejrzewam, 偶e b臋d臋 to dzia艂anie kontynuowa膰 do 15 grudnia. Wtedy zako艅czy si臋 pewna epoka w moim 偶yciu. Epoka pami臋tnika na vitalii. Kiedy zak艂ada艂am ten pami臋tnik, nie podejrzewa艂am nawet, jak wa偶ny stanie si臋 dla mnie i jak wa偶ne b臋d膮 dla mnie osoby, kt贸re dzi臋ki temu poznam, a przede wszystkim, jak wa偶na b臋dzie przemiana moich my艣li i rozmaitych refleksji w s艂owa, kt贸rymi dzieli艂am si臋 z czytelniczkami moich zapisk贸w.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba po偶egna膰 si臋 z czym艣,  co stanowi艂o sta艂y element prawie ka偶dego dnia i pogodzi膰 si臋 z decyzj膮, kt贸ra w 偶aden spos贸b nie zale偶a艂a od ciebie. Takie jednak jest 偶ycie. Sk艂ada si臋 z pocz膮tk贸w i zako艅cze艅 i wygl膮da na to, 偶e mamy na taki uk艂ad wp艂yw minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu p艂yn膮膰. Jestem jednak z gruntu osob膮, kt贸ra nie lubi za d艂ugo ogl膮da膰 si臋 wstecz. Dlatego wyznaczam sobie dat臋 15 grudnia, do kt贸rej b臋d膮 si臋 w moich wpisach pojawia膰 refleksje zwi膮zane z przemijani...

Pada 艣nieg...

 Pierwszy 艣nieg. Dzie艅 trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej poch艂ania mnie uczenie si臋 technicznych mo偶liwo艣ci bloga. Trzeba tego偶 bloga   jako艣  pouk艂ada膰 i  nada膰 mu osobisty charakter. Nie jest to 艂atwe. W ko艅cu jestem pani膮 60+ , cho膰 nie wygl膮dam 馃槈. W艂a艣ciwie to mnie nawet wkurza, 偶e si臋 mnie bez ma艂a si艂膮 wt艂acza w ramy seniorki. Dla mnie to s艂owo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a staro艣膰 i m艂odo艣膰 od zawsze oznacza艂y stan ducha i umys艂u, a nie wskazania metrykalne. Pogodzi膰 si臋 jednak musz臋 z faktem, 偶e wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na pocz膮tku utrudniaj膮 mi 偶ycie. Na szcz臋艣cie lubi臋 si臋 uczy膰. 馃槉 Wczoraj sypn臋艂o pierwszym 艣niegiem w tym roku. Najpierw deszcz si臋 ze 艣niegiem miesza艂, a potem ust膮pi艂 miejsca bia艂ym p艂atkom, a one przez noc zrobi艂y swoje. O poranku przywita艂 mnie za oknem 艣wiat ba艣niowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mog臋 mu odm贸wi膰 spektakularnej urody, kiedy wszystko staje si臋 dziewiczo bia艂e, a krajo...