Święta szczęśliwie przeminęły i obyło się bez większych napięć, choć te oczywiście się pojawiły, bo jakże inaczej ? 🤔😉 Nie dałam się im jednak pochwycić w samonakręcający się wir. To takie moje małe zwycięstwo, a może nawet więcej niż małe. Mogę zatem być wdzięczna Duchowi Świąt za dar spokoju. W wigilię pojawił się śnieżny puder i sprawił, że grudniowy świat pojaśniał. Barszcz wigilijny wyszedł mi koncertowo, jarzynka do karpia podobnie. Resztę zrobił W. i ogólnie było i nadal jest pysznie. A że człek najedzony po korek to zupełnie inna historia. To jest ta ciemna strona świąt 🤔😉 A teraz już spokój ...

Spokój - to jest to.😍
OdpowiedzUsuń