Przejdź do głównej zawartości

Zaduma w dzień przed Wigilią 🤔


 

Nadszedł ostatni dzień gorączkowej przedświątecznej krzątaniny. Jutra już nie liczę, bo dzień Wigilii ma swoje prawa i rytuały i tego nie zmienię, ani nie chcę tego robić. I tak będzie mniej pracy niż zazwyczaj bywało. Kiedyś, kiedy żyły nasza mama i babcia wiele prac robiło się na ostatnią chwilę. Lepiło się pierogi i uszka, smażyło się karpia, robiło gołąbki z ryżem i grzybami oraz gotowało się barszcz. Nie liczę prac pomniejszych. Gdzieś około 17-tej tata już ubrany świątecznie, dopytywał się, kiedy wreszcie usiądziemy do stołu, na co mama reagowała nerwowo, miotając  się z rozwianym włosem przy kuchence. Cisza nastawała, kiedy wreszcie szła do łazienki, uprzednio surowo wszystkim przypominając, żeby zmówili modlitwę przed kolacją. Wszyscy oddychali z ulgą i czekali, kiedy wyłoni się odświeżona, uczesana i pachnąca ulubionymi perfumami. Wtedy gromadziliśmy się wokół stołu, tata zapalał świece, a mama ujmowała w ręce opłatek i wygłaszała życzenia. Nie było czytania fragmentu pisma świętego, ale i tak wzruszenie ściskało wszystkich za gardło, kiedy nadchodził czas dzielenia się opłatkiem. 

Teraz jest inaczej, choć podobnie, zwłaszcza w aspekcie dzielenia się opłatkiem i składania sobie życzeń. Nawet jeśli odeszło się od kościoła, to wymiar Świąt Bożego Narodzenia jest podniosły w sensie ogólnoludzkim. Żadna religia nie obedrze tego czasu z jego mocy. 

Niechaj zatem tegoroczne Święta Bożego Narodzenia utrzymają ową moc i sprawią, byśmy byli dla siebie dobrzy i życzliwi. Niechaj odejdą od nas troski dnia codziennego, a w ich miejsce przyjdzie potrzeba bliskości i dzielenia się radością. Radosnych Świąt 🎇🎁🎇



Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...