Walery z czułością spoglądał na Emilię. Patrzył na nią i widział ją młodą, kubek w kubek przypominającą Weronikę, z tą jednak różnicą, że na ramiona opadały jej loki kruczoczarnych włosów, a oczy zachwycały błękitem pogodnego nieba. Widział ją, jak idzie ścieżką wśród pól w chabrowej sukience podkreślającej kolor jej oczu z wielką miotłą zerwanych maków i bławatków. Ten sielski obrazek przeciął jak biczem chłopak jadący nieopodal na rowerze, który grubiańsko zawołał:
- A skąd się tutaj wziął taki biuściasty pasztet ?
Anioł Stróż pamiętał dobrze, jak Emilka przystanęła, z jej ust spełzł leciutki uśmiech, a oczy rozszerzyło zdziwienie pomieszane z przestrachem. Wokół nie było nikogo – tylko ona i ten niegrzeczny chłopak, który tymczasem zsiadł z roweru i obrzucał ją impertynenckim spojrzeniem. Dziewczyna z trudem, ale z wielką godnością wyprostowała się i ruszyła przed siebie, tylko nieznacznie przyspieszając kroku. W oddali majaczyły już zabudowania domu jej krewnych, a to oznaczało, że bezpieczne schronienie jest już blisko. Chłopak podążał w tym samym kierunku, co i rusz spoglądając na wysoką postać nieznajomej. Nie mógł oderwać oczu od młodych, wydatnych piersi poruszających się pod opiętym staniczkiem sukienki. Dziewczyna, która obraził, nie przystawała do kanonów panującej mody. Nie była chuda, nie miała szczupłych bioder, prawie płaskiej klatki piersiowej, nie była ubrana w dżinsy, a jej włosy nie były ostrzyżone modnie. Nie była też jaskrawo umalowana. I to właśnie Janka, bo tak miał młodzieniec na imię, najbardziej zaintrygowało. Odmienność nieznajomej.
-Ej, ty – zawołał. Ej, ty – nie słyszysz ? Głucha jesteś? Zatrzymaj się – kontynuował.
Dziewczyna nieco zwolniła kroku i w końcu zatrzymała się. Zwróciła swoje błękitne oczy na chłopaka i spojrzała na niego. Błękitne spojrzenie przypominające teraz kolor nieba przed burzą spotkało się z oczyma młodego mężczyzny. Błyskawice przeszywające burzliwe niebo porażały swoją siłą i Janek poczuł, jak ból, jakiego doznała Emilia, dociera do jego serca. W jednej chwili zrozumiał, jak głupio, jak ordynarnie się zachował i jaką krzywdę uczynił nieznajomej dziewczynie. Rozchylił usta w niemym osłupieniu. Chciał coś powiedzieć, ale język nie współpracował. Chciał przeprosić, ale zanim doszedł do siebie na tyle, by to zrobić, dziewczyna już była daleko. Janek jeszcze długą chwilę stał w milczeniu. Ruszył dopiero wtedy, kiedy zapadło w nim postanowienie, że musi odnaleźć dziewczynę, choćby po to, by ją przeprosić. Czuł bowiem, że nie będzie mu łatwo żyć ze wspomnieniem spojrzenia, które dotknęło jego serca. Widział, jak dziewczyna skręciła w stronę domu Nowaków i postanowił sprawdzić, czy może tam się ukryła. Jak pomyślał, tak zrobił. Wsiadł na rower i szybko popedałował w stronę widniejących w oddali zabudowań. Mijając zagrodę Stefana Nowaka, zauważył kątem oka rąbek chabrowej sukienki znikającej za drzwiami. Stary Nowak siedział na ławce przed domem.
- Niech będzie pochwalony – zawołał Janek do starszego mężczyzny.
- Na wieki wieków – odpowiedział Stefan
- A co to, gości macie, gospodarzu ?
- A mam, a tobie, co do tego chłopcze?
- A nic… widziałem tylko jakąś nieznajomą idącą przez pole w kierunku waszej chałupy i takem sobie pomyślał, że to żadna z naszych kobiet. Tom ciekawy, kto to?
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, chłopaku – odpowiedział stary. Ale ci powiem… To daleka krewna mojej żony. Przyjechała z miasta do nas na wieś na wakacje. Zimą długo chorowała i matka ją do nas wysłała, żeby do końca wydobrzała.
- Aaaaa, tom słusznie wydedukował, że ona nie nasza – odparł Janek
- Panie Stefanie, a jak ma na imię ta dziewczyna - zapytał.
- Coś Ty mi się chłopcze za bardzo interesujesz sprawami, które ciebie nie dotyczą – odparł stary. A po co ci ta wiedza? Spodobała ci się dziewczyna, czy co?
Janek zamilkł na dosyć długą chwilę. Przez jego twarz przebiegały delikatne podskórne drgania, oczy błyszczały. Stary Nowak wszystko to widział i uśmiechnął się pod wąsem. „Trafiła Emilka chłopaka w samo serce” – pomyślał, zdumiewając się jednocześnie, bo niewiele czasu to dziewczynie zabrało. Kiedy się odezwał do Janka, w jego głosie pojawiła się niespodziewana powaga: „Słuchaj, młodzieńcze! Emilia jest naszym gościem i włos z głowy spaść jej nie może ! Przyjechała tutaj ratować zdrowie, a nie tracić głowę dla wiejskich głuptaków. Za wysokie progi na twoje nogi. Bacz, by nic zdrożnego ci do pustego łba nie przyszło i żebym ci nie musiał kłonicą kości rachować !
- No co pan, panie Nowak. Ja nigdy, ja nie po to, ja tylko… zaplątał się w próbie obrony, ale i w poczuciu winy Janek. Zrozumiał, że dalszą rozmową nic więcej nie wskóra, a dodatkowo rozsierdzi Stefana. Jednego się jednak dowiedział. Kruczowłosa dziewczyna miała na imię Emilia.
- Pójdę już – rzucił w stronę starego gospodarza i oddalił się od zabudowań Nowaków. Przez chwilę wydawało mu się, że za firanką mignęła mu sukienka w kolorze chabrów…
Tymczasem Emilia faktycznie stała za firanką i uważnie słuchała rozmowy młodego i starego mężczyzny. Z rozrzewnieniem przysłuchiwała się temu, co mówił wujek Stefan i dziwnym poruszeniem temu, co wyrzucał z siebie z pewnym trudem impertynencki chłopak spotkany na spacerze. Kiedy się oddalił wyszła z domu i przysiadła obok wuja.
- Wujku, a kto to był?
Stefan rzucił z ukosa okiem na Emilkę i znowu uśmiech rozgościł się pod jego wąsem.
- A skąd u ciebie taka ciekawość, Emilko? Spodobał ci się Janek od Chorwatów?
- Spodobał się ? Dziewczyna prychnęła jak rozzłoszczona kotka.
- Co też wujek opowiada! Nie znam go przecież, a poza tym to gbur!
- Gbur? A skąd u ciebie taka o nim opinia…
- E, nie ma, o czym mówić – odparła dziewczyna. Wyraźnie, nie chciała odpowiedzieć na pytanie Stefana, a ten dalej się nie dopytywał. Zauważył jednak ciemny rumieniec na twarzy Emilii i ręce mnące nerwowo rąbek sukienki.
- Oho – pomyślał Stefan – historia stara jak świat postanowiła się powtórzyć. Pokiwał głową, po czym ogarnął dziewczynę ramieniem i mocno przytulił.
- Emilko – powiedział… Janek to porządny chłopak, ale nie dla takiej dziewczyny jak ty. Lepiej daj sobie z nim spokój.
- Co też wujek opowiada? Oburzyła się dziewczyna. Ja go nie znam, zobaczyłam go pierwszy raz w życiu, obraził mnie i ja miałabym sobie nim głowę zawracać? Przecież to śmieszne!
Stefan poklepał kolano dziewczyny spracowaną ręką i odparł.
- Masz rację, dziecko. Coś mi się w starej głowie ubzdurało. Wybacz!
Cdn...

🙂😘
OdpowiedzUsuń💞💞💞
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wczoraj wieczorem po dosyć trudnym dniu i od razu zrobiło się miło i przyjemnie. Liczę na kolejne odcinki i piękne zakończenie❤️
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, Aniu, że moja pisanina przynosi Ci radość. Pozdrawiam cieplutko 🥰
OdpowiedzUsuń