Przejdź do głównej zawartości

Poniedziałkowe nadzieje


Ludzie z reguły nie lubią poniedziałków. Tak do końca to nie wiem, czy jest to słuszne myślenie, bo przecież poniedziałki zawsze otwierają nowe rozdziały w naszym życiu. Krótkie, co prawda, bo czymże jest tydzień w kontekście choćby miesiąca, ale w ciągu tygodnia naprawdę wiele może się zdarzyć.  W sumie wiele zdarzyć się może i w minutę, ale dzisiaj zajmujemy się tygodniem. Ja poniedziałki całkiem lubię. Zawsze dają nadzieję na coś nowego, a przy okazji dobrego. W każdym razie wolę tak myśleć, bo odczarowuję ewentualną negatywną energię poniedziałku. Wyćwiczyłam to na piątku 😉, albowiem to właśnie piątki przez dosyć długi okres w swoim życiu traktowałam jako dni przynoszące niekoniecznie miłe niespodzianki. Zaczęło się od tego, że swojego czasu właśnie w piątki przychodziły do mnie niedobre wiadomości dotyczące rozmaitych aspektów mojej pracy. Doszło do tego, że kiedy nadchodził piątek, to cierpła mi skóra na grzbiecie na myśl, co złego się wydarzy. Inni się cieszyli na weekendu początek, a ja drżałam na słowo piątek. 😉 I ta niezbyt dobra sytuacja  trwała ładne kilka lat. Aż się wreszcie zbuntowałam. Powiedziałam sobie, że nie może tak być, żeby nieszczęsny piątek miał dla mnie tylko jedno oblicze. I rozpoczęłam na przekór ugruntowanemu w sobie przekonaniu wmawiać sobie i otoczeniu, że piątki to są takie fajne dni, które kończą szczęśliwie tydzień i podsumowują pozytywnie wszystko to, co zostało w jego trakcie załatwione. Na początku czułam się z tym nieswojo, ale jak odhaczyłam w kalendarzu kilka spokojnych piątków, to uznałam, że to działa. Żaden dzień nie będzie dla nas specjalnie zły, ani specjalnie dobry. Będą po prostu neutralne. Natomiast my sami możemy nadać im taki czy inny charakter poprzez swoje nastawienie. Pomijam tu oczywiście sytuacje od nas niezależne, które mają znamiona losowych. 

Mam zatem nadzieję, że ten poniedziałek będzie dobrym dniem pod każdym względem, bo po prostu mam na to wielką ochotę. I Wam, którzy przeczytacie ten post, niechaj wszystko się uda. 🥰 Podążajmy przez kolejne dni tygodnia lekkim krokiem 💞

Komentarze

  1. Bardzo dziękuję za taki mega pozytywny wpis 😘. Potrzebny mi był bardzo, bo ta zima strasznie zamyka mnie w domu i każdy promyk radości wyjątkowo mile widziany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do usług, Kochana moja , do usług. 😍 Dla mnie to zaszczyt, że to, co piszę dobrze działa na innych ludzi 💖

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że zdrowie ci dopisuje a przerwa w pisaniu jest spowodowana urlopem w ciepłych krajach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za troskę 💕 Miałam krótki urlop, co prawda, ale w kraju naszym i to tej zimniejszej części 😉Na szczęście nie zamarzłam na amen 😊

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...