Przejdź do głównej zawartości

"Przebudzenie Łukasza Farta" - odcinek 3.


 

Młody Fart odwrócił się na pięcie i skierował do swojej jaskini. Otworzył drzwi i aż zmrużył oczy pod wpływem nieoczekiwanej jasności wypełniającej pomieszczenie. Ze zdumieniem zerknął za okno, ale nie dostrzegł źródła dziwnego światła. Rozejrzał się wokół, jednak światło nie zniknęło, bo zniknąć nie mogło. Pogrążeni w rozmowie Feliks i Fantazy nie zauważyli, że ich skrzydła rzucały wokół promienny blask. Pierwszy w sytuacji zorientował się Feliks i trącił łokciem w bok Fantazego. Jak na komendę, złożyli obaj skrzydła i pokój zalał półmrok. Łukasz zamrugał oczyma w zdumieniu, ale nie znalazłszy logicznego wytłumaczenia zaistniałej sytuacji, postanowił się nad nią nie zastanawiać. Zresztą jego myśli wypełniała Aldona Jawna. Był jej naprawdę ciekaw. Zawsze fascynowały go lotne umysły. Sam takowy posiadał i jeśli kogokolwiek do siebie dopuszczał, to jedynie ludzi o wysokim intelekcie. A ta dziewczyna dysponowała takowym. Mało tego, zdarzało się, że on sam czuł się od niej gorszy, co z jednej strony go irytowało, ale z drugiej napełniało podziwem. A poza tym Aldona nie przejawiała emocji, a to mu bardzo odpowiadało.

Brak panowania nad emocjami Łukasz uznawał za wielką wadę. O to właśnie miał największe pretensje do swojej matki. Ta bowiem, jego zdaniem, nader często spuszczała ze smyczy swoje emocje, licząc na to, że będą gryzły jego serce, a ono się poruszy i zacznie owe emocje obłaskawiać. O, nie z nim takie numery. Dlatego już dawno opancerzył swoje serce i poddał dyktatowi umysłu. Nie znosił pełnych łez oczu Magdaleny, nie cierpiał spojrzeń pełnych znaków zapytania, wyrzutów albo cichej, ale mocnej dezaprobaty. Łukasz przegonił myśli o matce. Przed nim było spotkanie z kobietą, która, choć nie chciał tego sam przed sobą przyznać, fascynowała go coraz bardziej.

Najwyraźniej wszystkie myśli Łukasza odbiły się na jego obliczu, bo zarówno Feliks, jak i Fantazy z uwagą wpatrywali się w młodego człowieka. Po dosyć długiej chwili obserwacji spojrzeli na siebie porozumiewawczo. Fantazy podniósł się, poprawił swój błękitny sweter, wyrównał kanty białych spodni i ściągnął skrzydła, które płasko położyły się na jego łopatkach.

- Idę do Magdaleny – powiedział. Czuję, że coś dziwnego się z nią dzieje. Ten twój podopieczny wyjątkowo daje jej w kość. I na dodatek nie rozumie, że tym samym krzywdzi samego siebie.

Masz rację – z namysłem odpowiedział Feliks. Próbuję coś z tym zrobić, ale Łukasz dopuszcza mnie do siebie jedynie podczas snu, a przecież doskonale wiesz, że on krótko sypia.

- Ależ wiem, oczywiście, że wiem. Kiedy się urodził, a ty objąłeś nad nim pieczę, miałem wrażenie, że złośliwie go budzisz, żeby dręczył Magdalenę.

- Nie robiłem tego – z oburzeniem zaprotestował Feliks. Nawet miałem przez jakiś czas żal do Najwyższego, że pozwolił wejść w małe, śliczne ciałko takiej niespokojnej duszy. I na dodatek mnie, anielskiemu nieudacznikowi powierzył nad nią opiekę – dodał cicho z wyraźnym żalem w głosie.

Fantazy żachnął się na te słowa i już miał dać młodszemu koledze ostrą reprymendę, ale kiedy dostrzegł spływającą po jego policzku kryształową łzę, zaniechał tego zamiaru. Zbliżył się do Feliksa, położył mu dłoń na ramieniu i rzucił jakby od niechcenia: „Jesteś doskonałym aniołem stróżem, Feliksie, nawet jeśli sam w to wątpisz, a twój podopieczny jest dobrym człowiekiem, nawet jeśli tego nie chce. Będzie dobrze”.

***

Florian z coraz większym niepokojem obserwował poczynania Aldony. Dziewczyna była wyraźnie zdenerwowana perspektywą dzisiejszego spotkania z Łukaszem. To był zdecydowanie nietypowy objaw, albowiem nigdy przedtem nie obawiała się spotkań z mężczyznami. Florian jednak wiedział, że także nigdy przedtem na żadnym jej nie zależało. Teraz jednak z irytacją, jaką w niej wzbudzał Łukasz, walczyła ciekawość drugiego człowieka i ciche pragnienie, żeby okazał się kimś godnym jej zainteresowania.

Aldona bardzo dokładnie przeglądała swoją garderobę, zanim dokonała wyboru, w co się ubierze. Założyła piękną w kroju ciemnozieloną sukienkę, szczupłą talię podkreśliła paskiem, zgrabne nogi ładnie się prezentowały w zamszowych czółenkach w czarnym kolorze. W płatki uszu wpięła delikatne złote kolczyki, a przegub prawej dłoni ozdobiła bransoletką wykonaną ze złotych kółek. Starannie wykonała lekki makijaż i długo szczotkowała jasne włosy, aż wreszcie ułożyły się na ramionach lśniącą jasną falą. Z zadowoleniem spojrzała w lustro, ale w błękitnych oczach czaiła się po raz pierwszy w życiu niepewność. Chciała być dzisiaj piękna, zniewalająco piękna dla tego dziwnego chłopaka, z którym połączyła ją wspólna pasja.

Nagle przez głowę przebiegło jej pytanie: „A co, jeśli Łukasz jest na przykład brzydki, gruby i ogólnie nieciekawy?” Wstrząsnęła nią lekko taka możliwość, a przecież nie mogła jej nie brać pod uwagę. Założyła naiwnie, że spotka się z atrakcyjnym mężczyzną i takiemu chciała dać pstryczka w nos. Jeśli będzie brzydki, nie zrobi tego, bo jej będzie żal. Zawsze tak miała. Paradoksalnie większymi względami darzyła swoich mało atrakcyjnych kolegów. Zawsze starała się w nich dostrzec coś więcej niż atuty zewnętrzne. Czasem przysparzało jej to kłopotów, bo biedacy brali jej życzliwość zbyt poważnie i zaczynali sobie roić nadzieje na bliższy związek, ale wtedy Aldona szybko urywała znajomość. Zresztą nie miała absolutnie żadnej ochoty na poważny związek. Przynajmniej do tej pory tak było. Aldona Jawna czuła całą sobą, że spotkanie z Łukaszem może stać się przełomem w jej dotychczasowym życiu. Ostatni rzut oka w lustro i dziewczyna otworzyła drzwi wejściowe. Obok niej, unosząc się lekko nad ziemią frunął Florian. Poły eleganckiej marynarki w kolorze kości słoniowej falowały na wietrze. Wtórowały im długie białe włosy sięgające ramion. Florian był pięknym aniołem i zdawał sobie z tego doskonale sprawę. Uważał, że anielskość zobowiązuje i z dezaprobatą spoglądał na swoich braci, którzy zupełnie nie przywiązywali wagi do swojego wyglądu. Nie wiedział, że za niedługi czas przeznaczenie postawi mu na drodze anioła prezentującego w danej kwestii zupełnie inne poglądy.

Cdn... 


Komentarze

  1. Aniele Ty Mój :) Wszystkiego najlepszego na Nowy ROK

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję i wzajemnie życzę pięknego Nowego Roku 💞💞💞

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...