Nie艣wiadomi rozgrywaj膮cej si臋 tu偶 obok anielskiej wymiany zda艅, Aldona i 艁ukasz wreszcie usiedli przy stoliku. M艂ody m臋偶czyzna z trudem okie艂zna艂 targaj膮ce nim emocje i usi艂owa艂 przywdzia膰 swoj膮 ulubion膮 mask臋 nonszalanckiego dystansu. Niestety, nie wychodzi艂o mu to najlepiej. Nie umia艂 ukry膰 zachwytu, nie rozumia艂, sk膮d w okolicach serca pojawi艂o si臋 dziwne ciep艂o. Wszystko to by艂o dla niego ca艂kiem nowe. A mo偶e nie ca艂kiem. Zna艂 to ciep艂o, ale zapomnia艂, jak to jest, kiedy si臋 je odczuwa. Zapatrzony w pi臋kn膮 twarz Aldony, nie us艂ysza艂 tego, co powiedzia艂a. Otrz膮sn膮艂 si臋 z trudem i grzecznie zapyta艂 - Mog艂aby艣 powt贸rzy膰, co powiedzia艂a艣? Przepraszam, ale nie mog臋 uwierzy膰, 偶e jednak si臋 ze mn膮 um贸wi艂a艣. Nie by艂em zbyt grzeczny – doda艂 z nieznanym sobie uczuciem skruchy.
- Jeste艣 inny ni偶 sobie wyobra偶a艂am – powiedzia艂a Aldona. Na podstawie twojego zachowania i tego, co pisa艂e艣, wyobrazi艂am sobie aroganckiego i butnego osobnika, a tu taka niespodzianka – doda艂a z pi臋knym u艣miechem.
艁ukasz Fart oniemia艂. Jeszcze nikt tak ujmuj膮co i szczerze nie powiedzia艂 mu takiego nieoczywistego komplementu. Nie bardzo wiedzia艂, co ma teraz zrobi膰. Nie umia艂 by膰 mi艂y. By艂 zasadniczy, logiczny, ch艂odny, analityczny, ale nie mi艂y. Zdarza艂o mu si臋 by膰 uprzejmym, kiedy sytuacja tego wymaga艂a i wr贸偶y艂a korzy艣ci, ale nigdy nie stara艂 si臋 pozyska膰 czyich艣 wzgl臋d贸w poprzez pe艂ne przyja藕ni usposobienie.
- Powiedzia艂am co艣 nie tak? - zapyta艂a Aldona. Dlaczego zamilk艂e艣?
- Nie, nic si臋 nie sta艂o – powoli odpowiedzia艂 艁ukasz
- Chc臋 by膰 szczery- doda艂. Dziwnie si臋 czuj臋 w twoim towarzystwie. Co艣 nieoczekiwanego si臋 ze mn膮 dzieje. Nie wiem, co to jest? - spojrza艂 na Aldon臋 z nag艂膮 bezradno艣ci膮.
Aldona ponownie u艣miechn臋艂a si臋 do ch艂opaka. Mia艂a ten u艣miech w oczach, w delikatnych zmarszczkach mimicznych wok贸艂 nich, w uroczych do艂eczkach na twarzy, w zalotnej grzywce, kt贸r膮 odgarnia艂a z czo艂a, we wdzi臋cznym pochyleniu g艂owy. Ca艂a by艂a u艣miechem.
M艂ody m臋偶czyzna zadr偶a艂. Czu艂, 偶e ogarnia go niewyobra偶alne ciep艂o. Rozgrza艂o mu klatk臋 piersiow膮, ogarnia艂o ca艂e cia艂o, cho膰 d艂onie pozostawa艂y zimne, a na skroniach pojawi艂y si臋 kropelki potu.
- 殴le si臋 czujesz? - Zaniepokojona dziewczyna z trosk膮 spogl膮da艂a na 艁ukasza. Dotkn臋艂a d艂oni m臋偶czyzny swoj膮 i poczu艂a przeszywaj膮cy j膮 pr膮d. Nie cofn臋艂a jednak r臋ki. Pochyli艂a si臋 nad stolikiem i drug膮 r臋k膮 dotkn臋艂a twarzy ch艂opaka. Delikatnie, powolutku przytuli艂a j膮 do jego policzka i ze zdumieniem dostrzeg艂a 艂z臋 wymykaj膮c膮 si臋 spod ciemnych rz臋s.
Florian z Feliksem z wyt臋偶on膮 uwag膮 przygl膮dali si臋 swoim podopiecznym. Feliks patrzy艂 z nadziej膮, Florian z niepokojem. 艁za sp艂ywaj膮ca po policzku 艁ukasza napotka艂a zapor臋 z dziewcz臋cej r臋ki i w tym momencie nad dwojgiem m艂odych ludzi pojawi艂a si臋 promienna jasno艣膰. Obj臋艂a obie postaci 艣wietlist膮 po艣wiat膮 i wszystko sta艂o si臋 proste i oczywiste. Spotka艂y si臋 ze sob膮 dusze, kt贸re czeka艂y na siebie ca艂e 偶ycie, mo偶e wi臋cej ni偶 jedno.
***
Magdalena Fart nie mog艂a sobie znale藕膰 miejsca. Snu艂a si臋 po mieszkaniu z k膮ta w k膮t, a jej my艣li ca艂y czas by艂y przy 艁ukaszu. Ba艂a si臋. Nie by艂o to nic dziwnego. L臋k o syna by艂 jej wiernym towarzyszem. Zw艂aszcza od chwili, kiedy m艂ody cz艂owiek odrzuci艂 j膮 z pogard膮, bo wybra艂a sobie partnera, kt贸ry cho膰 by艂 w gruncie rzeczy dobrym cz艂owiekiem, to jednak z 艁ukaszem nie znalaz艂 porozumienia. Pr贸bowa艂a temu zaradzi膰, ale 偶adne z jej przedsi臋wzi臋膰 nie przynios艂o oczekiwanego rezultatu. W ko艅cu odpu艣ci艂a i zda艂a si臋 na los. Nie mog艂a liczy膰 na Adama. Ten zostawi艂 jej spraw臋 艁ukasza i nie ingerowa艂. Zreszt膮 po co? Na ka偶d膮 uwag臋 na temat 艁ukasza, nawet niewinn膮, Weronika reagowa艂a nerwowo, a nawet agresywnie. Z pe艂nej czu艂o艣ci i wyrozumia艂o艣ci kobiety zamienia艂a si臋 w wilczyc臋, kt贸ra chroni swoje m艂ode.
Adam widzia艂, 偶e z kobiet膮, kt贸r膮 kocha艂 niewyobra偶aln膮 mi艂o艣ci膮, dzieje si臋 co艣 z艂ego. I on sam czu艂 w sobie z艂o艣膰 na tego niewdzi臋cznego ch艂opaka, kt贸ry swoim zachowaniem przynosi Magdalenie cierpienie. Nie umia艂 si臋 w tym wszystkim odnale藕膰, dlatego po prostu milcza艂 i usuwa艂 w cie艅.
Fantazy siedzia艂 w fotelu i obserwowa艂 Magdalen臋 w skupieniu. Po rozmowie z Feliksem wiedzia艂, 偶e 艁ukasz kocha swoj膮 matk臋 g艂臋boko, ale r贸wnie g艂臋boko postanowi艂 to uczucie w sobie ukry膰, 偶eby j膮 ukara膰 i jednocze艣nie zbudowa膰 wok贸艂 siebie szklane 艣ciany zimnej oboj臋tno艣ci. Zastanawiali si臋 z Feliksem, jak mo偶na to zmieni膰, ale niczego konstruktywnego nie wymy艣lili. Fantazy czu艂 si臋 bezradny, kiedy dostrzega艂 艂zy w oczach Magdaleny. Nie potrafi艂 jej pom贸c. Mi艂o艣膰 do syna by艂a obwarowana wysok膮 palisad膮 ambiwalentnych uczu膰, kt贸re ci膮gle z wi臋ksz膮 lub mniejsz膮 intensywno艣ci膮 szarpa艂y serce matki. Czasem Magdalena prosi艂a anio艂y o pomoc. Zw艂aszcza Micha艂a Archanio艂a. Chcia艂a si臋 wyzwoli膰, pragn臋艂a odci臋cia, ale Fantazy wiedzia艂, 偶e anielski wojownik nie pomo偶e kobiecie, bo tak naprawd臋 Magdalena pragn臋艂a mi艂o艣ci swojego dziecka ponad wszystko, a odci臋cie mog艂o oznacza膰, 偶e zostanie sama.
Magdalena sta艂a przy oknie i spogl膮da艂a na ogr贸d. By艂a wczesna wiosna i ro艣liny jeszcze trwa艂y w u艣pieniu. Spod ziemi wychyla艂y si臋 tylko seledynowe zarzewia 偶onkili i tulipan贸w, a gdzieniegdzie zieleni艂y i si臋 i bieli艂y k臋py przebi艣nieg贸w. Ga艂臋zie drzew by艂y jednak jeszcze szare, przez arabesk臋 nagich krzew贸w 艣wiat艂o przenika艂o bez problemu. Dzie艅 jednak by艂 ju偶 wyra藕nie d艂u偶szy i zmierzchy nabiera艂y cech, kt贸re Magdalena uwielbia艂a. Lubi艂a zw艂aszcza cisz臋, jaka zapada艂a na granicy dnia i nocy. Kobieta obj臋艂a si臋 ramionami i pomimo ciep艂a p艂yn膮cego od kaloryfera, zadr偶a艂a z emocjonalnego ch艂odu. Zawsze tak by艂o. Kiedy zaczyna艂y targa膰 ni膮 silne emocje, cia艂o na nie odpowiada艂o trudnym do uspokojenia dr偶eniem mi臋艣ni, szcz臋kaniem z臋b贸w i silnymi dreszczami. Dzisiaj nic takiego si臋 nie dzia艂o, ale i tak Magda nie czu艂a si臋 zbyt dobrze. W jej serce na skutek dziwnego zachowania 艁ukasza znowu wla艂a si臋 nadzieja. Nie chcia艂a tego. Wiedzia艂a doskonale, jak boli rozczarowanie. Wola艂a tkwi膰 w skorupie pozornej oboj臋tno艣ci, dystansowania si臋 do rzeczywisto艣ci, odwracania si臋 od smutku, kt贸ry 艣wiadomie w sobie blokowa艂a.
Nagle poczu艂a na ramieniu delikatne dotkni臋cie. My艣la艂a, 偶e to Adam, ale nie by艂o go w pokoju. A jednak czu艂a na swoim ramieniu czyj膮艣 d艂o艅, z kt贸rej p艂yn臋艂o mi艂e ciep艂o. Us艂ysza艂a te偶 cichutki szelest i poczu艂a na twarzy leciutki pr膮d powietrza. Nie wiedzia艂a, co si臋 dzieje, drgaj膮ce fale powietrza otula艂y jej cia艂o od st贸p do g艂贸w. Jej l臋k roztapia艂 si臋 w poczuciu bezpiecze艅stwa.
Fantazy roztacza艂 nad Magdalen膮 swoje skrzyd艂a i wznosz膮c oczy ku g贸rze, modli艂 si臋 o pomoc dla swojej podopiecznej. Czyni艂 to tak 偶arliwie, 偶e nawet nie zauwa偶y艂, 偶e jego moc jest wzmocniona. Za nim bowiem sta艂 Anio艂 Dobrych My艣li i ponad skrzyd艂a Fantazego wznosi艂 swoje. Wok贸艂 Magdaleny roztacza艂a si臋 promienista 艣wiat艂o艣膰, a w jej umy艣le rozpocz膮艂 si臋 dziwny proces odwracania my艣li z艂ych na dobre, l臋kliwych nadziei na pe艂n膮 mocy pewno艣膰, w zatrwo偶onym sercu pojawi艂a si臋 otucha i wiara, 偶e wszystko dzieje si臋 w jakim艣 celu, 偶e wszystko ma sens, a jedyne, co si臋 naprawd臋 liczy, to mi艂o艣膰 pomimo wszystko.
Magdalena sta艂a bez ruchu, czuj膮c si臋 coraz dziwniej. Czu艂a w sobie cisz臋, o kt贸rej zapomnia艂a, 偶e istnieje. By艂a lekka jak pi贸rko unoszone na wietrze. By艂o jej tak dobrze, jak nigdy dot膮d. Nie us艂ysza艂a krok贸w 艁ukasza. Nie s艂ysza艂a skrzypienia drzwi. Kiedy jednak otoczy艂y j膮 czyje艣 mocne ramiona, drgn臋艂a. Nozdrza z艂owi艂y zapach m臋skiej wody toaletowej, ale nie by艂 to zapach, kt贸rego u偶ywa艂 Adam. Przytula艂 j膮 do siebie jej syn. Obejmowa艂 j膮 r臋koma w pasie, g艂ow臋 opar艂 na jej ramieniu i wzrok skierowa艂 w t臋 sam膮 stron臋, co matka. Nie m贸wi艂 nic, ale Magdalena s艂ysza艂a 艣piew swojej duszy. Kiedy poczu艂a policzek swojego dziecka przytulony do jej policzka z jej oczu pop艂yn臋艂y 艂zy. Najpierw nie zrozumia艂a, co 艁ukasz jej szepcze do ucha. A ten poruszony do g艂臋bi szepta艂 do ucha swojej mamy s艂owa, kt贸re zawsze pragn臋艂a us艂ysze膰: „Mamusiu, przepraszam. Ju偶 wszystko wiem... Wiesz... zakocha艂em si臋. Ona ma na imi臋 Aldona. Jest pi臋kna, jest dobra, jest podobna do ciebie..."
Anio艂 Dobrych My艣li z u艣miechem patrzy艂 na zdumion膮 min臋 Fantazego i rozradowane oczy Feliksa. W domu, gdzie mi艂o艣膰 musia艂a si臋 z l臋kiem chowa膰 po k膮tach, wszechobecna cisza ca艂kowicie zmieni艂a sw贸j charakter. Nie by艂a ju偶 gro藕na jak cisza przed burz膮. By艂a 艂agodna, radosna, ufna i pe艂na dobrych uczu膰.
Fantazy otrz膮sn膮艂 si臋 z szoku i z wdzi臋czno艣ci膮 spojrza艂 na Anio艂a Dobrych My艣li.
- Jeste艣 niezawodny przyjacielu. Dzi臋kuj臋 Ci za pomoc. Wiele o tobie s艂ysza艂em, ale nigdy nie mia艂em okazji bli偶ej ci臋 pozna膰. Ciesz臋 si臋, 偶e by艂o mi to dane. Po czym zwr贸ci艂 sw贸j wzrok na Feliksa i poczucie oszo艂omienia wr贸ci艂o. Gdzie si臋 podzia艂 niepozorny, nieszcz臋艣liwy Anio艂 Str贸偶 艁ukasza Farta? U boku Anio艂a Dobrych My艣li sta艂 pora偶aj膮cy m艂odzie艅czym wdzi臋kiem anio艂 z radosn膮 twarz膮 i najpi臋kniejszymi skrzyd艂ami, jakie kiedykolwiek Fantazy widzia艂.
Feliks zbli偶y艂 si臋 do Fantazego, opar艂 mu d艂o艅 na ramieniu z powag膮 powiedzia艂:
- Fantazy, dzi臋kuj臋 Ci. Doda艂e艣 mi wiary w siebie i mog艂em pom贸c 艁ukaszowi. My艣l臋, 偶e nasze 偶ycie i 偶ycie naszych podopiecznych od tej chwili bardzo si臋 zmieni – doda艂 i z u艣miechem spojrza艂 na 艁ukasza, kt贸ry trzyma艂 w ramionach swoj膮 matk臋 i p艂aka艂 razem z ni膮 oczyszczaj膮cymi 艂zami rado艣ci. A poza tym b臋dzie nas tutaj wi臋cej. 艁ukasz si臋 zakocha艂, a Str贸偶 jego ukochanej, cho膰 sztywny elegancik, w gruncie rzeczy jest w porz膮dku. Ma na imi臋 Florian. No i tego chowaj膮cego si臋 po k膮tach Franciszka – opiekuna Adama te偶 musimy przygarn膮膰. B臋dziemy mieli ca艂kiem fajn膮 kompani臋.
Anio艂 Dobrych My艣li niepostrze偶enie opu艣ci艂 dom Magdaleny. Kiedy艣 tu jeszcze zagl膮dn臋, pomy艣la艂. T臋 rodzin臋 czeka jeszcze wiele cudownych zdarze艅, ale czasem z nadmiarem szcz臋艣cia tak偶e trudno jest sobie poradzi膰. Trzeba b臋dzie szkolenie zrobi膰 Anio艂om Str贸偶om, zw艂aszcza przed pojawieniem si臋 dziecka Aldony i 艁ukasza. A to, 偶e b臋dzie to dziecko niezwyk艂e, to Anio艂 Dobrych My艣li ju偶 wiedzia艂.
Ci膮g dalszy mo偶e kiedy艣 nast膮pi...
Pi臋kna opowie艣膰. Pozosta艂 niedosyt,wi臋c b臋d臋 cierpliwie czeka膰 na ci膮g dalszy, kt贸ry mo偶e kiedy艣 nast膮pi 馃檪.
OdpowiedzUsu艅馃槈Mo偶e kiedy艣 ... Czasem niedosyt jest lepszy ni偶 przesyt. Dzi臋kuj臋 Ci za ciep艂e s艂owa 馃挄
Usu艅Nie ma nic pi臋kniejszego w d艂ugie ,mro藕ne wieczory jak pi臋kne opowiadanie , no mo偶e jeszcze kubek pysznej herbaty .Dziekuje 馃槏
OdpowiedzUsu艅To ja dzi臋kuj臋, Aniu za ciep艂e s艂owa. Nie ma nic pi臋kniejszego, jak dowiedzie膰 si臋, 偶e to, co robisz, przynosi innym rado艣膰 . 馃グ馃挒馃グ
Usu艅Pi臋kne! I zn贸w trzeba podzi臋kowa膰 V, bo spowodowa艂a, 偶e pokazujesz nam swoje opowie艣ci.
OdpowiedzUsu艅Dzi臋kuj臋 za dobre s艂owo, Maniu 馃槝
Usu艅