Kiedy zbliża się sezon letni i zaczynam przebierać nogami, aby już, już lecieć do ogrodu, by sadzić, ukwiecać, przesadzać, wymyślać nowe aranżacje, przypominają mi się nasze ogrodowe początki. Coś się w głowie rodziło, nabierało kształtów, napotykało na kłopoty w realizacji, ale powolutku, konsekwentnie szło do przodu. Pierwszym dużym przedsięwzięciem było wytyczenie miejsca na taras i schodki na skarpie. Cała reszta była jednym wielkim znakiem zapytania. Pamiętam jednak radość przekuwania pomysłów w czyn i odhaczanie kolejnych etapów. Ogród zmieniał się i przeżywał swoje wzloty i upadki. Najgorsze były zalania i zniszczenia, jakie robiły. Płakałam rzewnymi łzami nad każdą ubłoconą roślinką. Ale zawsze i my, i nasz ogród podnosiliśmy się z upadku 😍 Teraz trudno mi sobie wyobrazić, że kiedyś niektóre miejsca w naszym ogrodzie porastała trawa i nie kwitły tam kwiaty. W ogóle trudno mi sobie wyobrazić, że kiedyś w ogóle nie chciałam nic robić w ogrodzie, a jego istnienie...
Chciałabym, żeby to było miejsce bezpieczne i pełne dobrej energii. Miejsce, do którego zaglądać będą osoby otwarte na innych ludzi oraz na piękno przyrody. Kocham swój ogród i z pewnością będę tutaj umieszczać jego zdjęcia. Jeśli przyniosą one radość nie tylko mnie, z pewnością poczuję się szczęśliwa.