Przejdź do głównej zawartości

"Kubek z fiołkami" - odcinek 8.


 

- Zjesz ze mną obiad synku? - zapytał Janek. Odpowiedziało mu milczenie. Odwrócił się i spojrzał na Macieja. Widział, że chłopak jest czymś zmartwiony, wzburzony i niespokojny.

- Stało się coś ? - zwrócił się do syna z kolejnym pytaniem?

- Nic się nie stało – odburknął syn, po czym zaśmiał się nieco chrapliwym głosem i dorzucił - 

- Dołożyłem takiemu jednemu biuściastemu pasztetowi w parku. Żebyś ty widział, jak jej cycki latały, jak biegła aleją. A jak chłopaki się ubawiły przy okazji.

W Janku coś drgnęło. Popatrzył na syna uważnie i z namysłem powiedział -  

- Obraziłeś publicznie obcą dziewczynę ? A co ona na to?”

- A nic – odpowiedział Maciek. Popatrzyła tylko na mnie.

Janek bacznie obserwował twarz syna. Chłopak się uśmiechał, ale w oczach miał wstyd i poczucie winy.

- Popatrzyła na ciebie, powiadasz? I co? Co miała w tym spojrzeniu?

Maciek, zdumiony spojrzał na ojca. 

- Tato, ale co ty? Nic się przecież nie stało. To przecież grubaska, sam mnie przestrzegałeś przed takimi.

 Starszy Chorwat jednak ponowił pytanie 

– Co było w jej spojrzeniu, chłopaku, odpowiedz mi.

Było coś w głosie ojca, czego Maciek nie mógł zlekceważyć.

 - W jej oczach był ból i uraza, tato -  odrzekł. Ale była też siła. To spojrzenie było jak sztylet. Zrobiło mi się głupio. Nagle zrozumiałem, że postąpiłem źle. Gdybym był sam, to może przeprosiłbym ją za to, co zrobiłem, ale koledzy… sam wiesz …

Jan Chorwat ciężko opadł na krzesło. Jego twarz pokryła bladość , na czoło wystąpiły krople potu.

-Tato - zawołał Maciek przerażony – tato, co ci jest? Nic się przecież nie stało. Znajdę tę dziewczynę. Znajdę ją i przeproszę. Widuję ją od czasu do czasu. Musi gdzieś niedaleko mieszkać.

- Podejdź do mnie Macieju – odezwał się cichym głosem Janek do syna. Podejdź i usiądź przy mnie. Czas, żebym ci o czymś opowiedział. 

Po tych słowach Janek poczuł, jakby go nagle czyjaś dłoń ścisnęła krzepiąco za ramię i usłyszał cichy szelest. Obejrzał się nawet za siebie, ale nikogo za nim nie było. Anastazy popatrzył nieufnie na Joachima, a ten po raz pierwszy się do niego uśmiechnął. A z ust starszego Chorwata popłynęła opowieść o niespełnionej, nieszczęśliwej miłości wiejskiego chłopaka do miastowej dziewczyny, o fascynacji jej bujną urodą, o tym, jak wspomnienie jednego pocałunku i bliskości jej ciała zadecydowało o jego przyszłym losie i jego najbliższych. Kiedy Jan skończył swoją opowieść, zaległa cisza. Maciej spoglądał na ojca z niedowierzaniem, ale także z jakimś cichym zrozumieniem. Starszy mężczyzna nie uciekał wzrokiem przed spojrzeniem syna.

- Nie udźwignąłem tego odrzucenia synu. A powinienem. Dla dobra twojej matki i ciebie. Opowiadam ci to wszystko, bo sytuacja, w jaką się uwikłałeś, przypomniała tamto ważne dla mnie wydarzenie. Emilia spojrzała na mnie tak, jak na ciebie dziewczyna z parku. Dotknęła tym spojrzeniem najczulszej struny w moim sercu, a potem kiedy przez krótką chwilę pomyślałem, że coś się między nami zacznie, odeszła. Na pewno o mnie zapomniała, ale ja nie mogę. To, co przytrafiło się dzisiaj tobie, do złudzenia przypomina to, co przytrafiło się mnie. I jeśli jesteś choć odrobinę do mnie podobny, to spojrzenie, które dzisiaj dotknęło głębi twojego serca, będzie cię prześladować do końca danych ci dni. No chyba, że coś z tym zrobisz i nie zaprzepaścisz swojej szansy. Szukaj jej, Maciek, szukaj i proś pokornie o przebaczenie i najważniejsze, nie pozwól jej odejść. Po tych słowach ojciec przytulił do piersi głowę swojego syna i zamilkł. Dopiero po chwili zorientował się, że Maciek coś szepcze.

- Tato, ona mi się bardzo podoba, wiesz ?

Na twarzy Jana pojawił się uśmiech pełen zrozumienia. Przypomniało mu się uczucie radości, kiedy tulił w ramionach Emilię. I po raz pierwszy od wielu lat wzniósł oczy ku niebu i poprosił o szczęście dla swojego dziecka. O swoje szczęście nie śmiał prosić. 

Cdn... 

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...