- Zjesz ze mną obiad synku? - zapytał Janek. Odpowiedziało mu milczenie. Odwrócił się i spojrzał na Macieja. Widział, że chłopak jest czymś zmartwiony, wzburzony i niespokojny.
- Stało się coś ? - zwrócił się do syna z kolejnym pytaniem?
- Nic się nie stało – odburknął syn, po czym zaśmiał się nieco chrapliwym głosem i dorzucił -
- Dołożyłem takiemu jednemu biuściastemu pasztetowi w parku. Żebyś ty widział, jak jej cycki latały, jak biegła aleją. A jak chłopaki się ubawiły przy okazji.
W Janku coś drgnęło. Popatrzył na syna uważnie i z namysłem powiedział -
- Obraziłeś publicznie obcą dziewczynę ? A co ona na to?”
- A nic – odpowiedział Maciek. Popatrzyła tylko na mnie.
Janek bacznie obserwował twarz syna. Chłopak się uśmiechał, ale w oczach miał wstyd i poczucie winy.
- Popatrzyła na ciebie, powiadasz? I co? Co miała w tym spojrzeniu?
Maciek, zdumiony spojrzał na ojca.
- Tato, ale co ty? Nic się przecież nie stało. To przecież grubaska, sam mnie przestrzegałeś przed takimi.
Starszy Chorwat jednak ponowił pytanie
– Co było w jej spojrzeniu, chłopaku, odpowiedz mi.
Było coś w głosie ojca, czego Maciek nie mógł zlekceważyć.
- W jej oczach był ból i uraza, tato - odrzekł. Ale była też siła. To spojrzenie było jak sztylet. Zrobiło mi się głupio. Nagle zrozumiałem, że postąpiłem źle. Gdybym był sam, to może przeprosiłbym ją za to, co zrobiłem, ale koledzy… sam wiesz …
Jan Chorwat ciężko opadł na krzesło. Jego twarz pokryła bladość , na czoło wystąpiły krople potu.
-Tato - zawołał Maciek przerażony – tato, co ci jest? Nic się przecież nie stało. Znajdę tę dziewczynę. Znajdę ją i przeproszę. Widuję ją od czasu do czasu. Musi gdzieś niedaleko mieszkać.
- Podejdź do mnie Macieju – odezwał się cichym głosem Janek do syna. Podejdź i usiądź przy mnie. Czas, żebym ci o czymś opowiedział.
Po tych słowach Janek poczuł, jakby go nagle czyjaś dłoń ścisnęła krzepiąco za ramię i usłyszał cichy szelest. Obejrzał się nawet za siebie, ale nikogo za nim nie było. Anastazy popatrzył nieufnie na Joachima, a ten po raz pierwszy się do niego uśmiechnął. A z ust starszego Chorwata popłynęła opowieść o niespełnionej, nieszczęśliwej miłości wiejskiego chłopaka do miastowej dziewczyny, o fascynacji jej bujną urodą, o tym, jak wspomnienie jednego pocałunku i bliskości jej ciała zadecydowało o jego przyszłym losie i jego najbliższych. Kiedy Jan skończył swoją opowieść, zaległa cisza. Maciej spoglądał na ojca z niedowierzaniem, ale także z jakimś cichym zrozumieniem. Starszy mężczyzna nie uciekał wzrokiem przed spojrzeniem syna.
- Nie udźwignąłem tego odrzucenia synu. A powinienem. Dla dobra twojej matki i ciebie. Opowiadam ci to wszystko, bo sytuacja, w jaką się uwikłałeś, przypomniała tamto ważne dla mnie wydarzenie. Emilia spojrzała na mnie tak, jak na ciebie dziewczyna z parku. Dotknęła tym spojrzeniem najczulszej struny w moim sercu, a potem kiedy przez krótką chwilę pomyślałem, że coś się między nami zacznie, odeszła. Na pewno o mnie zapomniała, ale ja nie mogę. To, co przytrafiło się dzisiaj tobie, do złudzenia przypomina to, co przytrafiło się mnie. I jeśli jesteś choć odrobinę do mnie podobny, to spojrzenie, które dzisiaj dotknęło głębi twojego serca, będzie cię prześladować do końca danych ci dni. No chyba, że coś z tym zrobisz i nie zaprzepaścisz swojej szansy. Szukaj jej, Maciek, szukaj i proś pokornie o przebaczenie i najważniejsze, nie pozwól jej odejść. Po tych słowach ojciec przytulił do piersi głowę swojego syna i zamilkł. Dopiero po chwili zorientował się, że Maciek coś szepcze.
- Tato, ona mi się bardzo podoba, wiesz ?
Na twarzy Jana pojawił się uśmiech pełen zrozumienia. Przypomniało mu się uczucie radości, kiedy tulił w ramionach Emilię. I po raz pierwszy od wielu lat wzniósł oczy ku niebu i poprosił o szczęście dla swojego dziecka. O swoje szczęście nie śmiał prosić.
Cdn...

Alusiu,ale tak nad zostawisz z tym niedosytem ? Czy tylko zapomniałaś cdn.🥰
OdpowiedzUsuńA gdzieżbym śmiała ??? Już uzupełniłam cdn... 😉😘
UsuńTeraz zdecydowanie lepiej 💕
OdpowiedzUsuń💖💖💖💖
Usuń🙂😘
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie 😘
Usuń