Przejdź do głównej zawartości

Przedświątecznie, przedwiosennie, jakoś niezbyt dobrze ...

 


Jakiś czas mnie tutaj nie było. Brakło czasu, weny twórczej, chęci pisania w ogóle. Widać czasem tak bywa, że nie mamy siły na głębsze wynurzenia, czy też  woli dzielenia się swoimi przemyśleniami. Może wynika to z faktu, że zwyczajnie jesteśmy zmęczeni lub po prostu sfrustrowani tym, co się wokół dzieje. W moim przypadku wystąpiły wszystkie wymienione wyżej przesłanki, oczywiście w zróżnicowanym stopniu natężenia. Jestem jednak i mam nadzieję, że będę bywać częściej i uwalniać zakleszczone w głowie słowa. 

Nie ma we mnie radości związanej ze zbliżającymi się świętami, nie ma radosnego podekscytowania, ani też głębokiej refleksji ku jakiej winien skłonić nas Wielki Tydzień. Czasem zazdroszczę niektórym głębokiej wiary oraz posłuszeństwa tradycji. Chwilami brakuje mi przynależności do wspólnoty przeżywającej nadchodzące Zmartwychwstanie. To jednak są jedynie chwile. Za daleko odeszłam od tego, co ludzie przywykli nazywać kościołem. To jednak dłuższa i poważniejsza historia. Może kiedyś do niej powrócę, może nie 🤔

Chwilowo bardzo bym chciała słońca i prawdziwej wiosny. Chciałabym się zanurzyć w pełni w kościele natury, który najpiękniej chwali Najwyższego. Nie jest mi to jednak dane, bo zimno za oknem. Krótko mówiąc, bywało lepiej i pewnie będzie lepiej. Teraz jest tak sobie. Pozdrawiam czytających 😘

Komentarze

  1. Przesyłam promyczek słońca 🌞😘

    OdpowiedzUsuń
  2. A zaten na Wielkanoc zycze Ci wiosennego slonca i wybuchu zieleni;) blogowanie na nie wywiera presje napisania czegos wiecej, z skladem i ladem- i jakos to odsuwam... z dtrugiej strony to do takich wpisow siega sie najchetniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za piękne życzenia.💞 Niech się spełnią. Co do blogowania to mam podobne wrażenie. W sumie, skoro zakłada się bloga, to po to, żeby żył, a nie tylko sobie był 😉

      Usuń
  3. Dzień dobry, tu Halina Kasprzycka (hekt 60 na Vitalii). Chciałam jakoś dostać się do Twojego bloga, ale nie wiem jak. Zapisałam się jako obserwator, ale mam widok na pierwszą stronę, tę którą zakładałaś bloga. Wpis piszę korzystając z wyszukiwarki, po datach. Czy mogłabyś mi powiedzieć co mogę zrobić aby widzieć obecne posty?
    Bo najgłupsze jest to, że adres mailowy funkcjonujący w google nie istnieje, nigdy go nawet nie założyłam. Funkcjonuję na swoim starym mailu hekt@interia.pl, wpisanym w google jako subkonto. Wykliknęłam nawet powiadomienia o komentarzach, bo one idą na konto hekt60@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nie wiem, czy istnieje funkcja powiadamiania o nowych postach na blogu, Halinko. Chyba po prostu trzeba na bloga wchodzić regularnie. Ja mam jedynie włączoną funkcje powiadomiania o komentarzch. Pozdrawiam cieplutko 😘

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...