Jak na razie to kwiecień nie wniósł do naszego ogrodu spektakularnych zmian. Pożegnał krokusy, ale niczego nie przywitał. Wszystko trwa w zawieszeniu i oczekiwaniu na ciepło. Zważywszy na prognozę pogody to oczekiwanie zdecydowanie ma szansę się przedłużyć. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle.🤔 Z jednej strony może i dobrze, bo wiosna się rozciągnie się w czasie, z drugiej gorzej, bo po ostatnich cieplejszych latach, rośliny zdają się oczekiwać na powtórkę scenariusza i wyraźnie tęsknią do słońca. Bardzo się z nimi solidaryzuję w tej tęsknocie.
Jest, co prawda, coraz bardziej zielono, pąki nabrzmiewają na drzewach i krzewach, drobniutkie listeczki zachwycają soczystą i jasną zielenią, ale do bujności kwiecia i zieloności jeszcze jest daleko. Jasne, że się w końcu tego doczekamy, a jednak w głowie bunt, że znowu trzeba uzbroić się w cierpliwość. 😉 Na szczęście anemony cieszą oczy, żagwin pod domem zachwyca kolorem, a pigwowiec czeka na słońce, trzymając swoje pomarańczowe kwiatki w blokach startowych.
Wiosna jest, choć odnoszę wrażenie, że jak tylko chce rozpostrzeć swoją kwiecistą spódnicę na ziemi, to zima zazdrośnie smaga ją lodowatym wiatrem i zagania do kąta. Nie pozostaje nam nic innego, tylko czekać, aż nasza wiosenka w końcu okrzepnie, wkurzy się i pogoni zimę zieloną miotłą daleko, daleko...



słońce, też za nim tęsknię. Powoli budzi się przyroda, wraca chęć do wyjścia z domu, długich spacerów, kawy na wolnym powietrzu, ale równocześnie istnieje ciemna strona, drugi rok zaczyna się pora odchodzenia bliskich....
OdpowiedzUsuńNostalgią powiało... W życiu radość zawsze krzyżuje się ze smutkiem. Przytulam mocno 💞
Usuń