Ciągle chmur za wiele, ciągle za mało słońca, ciągle raczej chłodno niż ciepło. Nie może się w tym roku wiosna rozkręcić na dobre, oj nie może. Czekam jednak cierpliwie, mniej lub bardziej angażując się w prace ogrodowe. Ostatnio mniej ze względu na problemy korzonkowe 😉
Sobotnia wizyta w Arboretum w Wojsławicach kolejny raz uzmysłowiła mi, jak bliski mojemu sercu jest ten ogród. Myślę sobie nawet, że to od tej miłości rozpoczęła się w mojej głowie zmiana, która doprowadziła mnie do własnego zielonego zakątka. Wojsławice to dla mnie ciągle oaza wszelakich zadziwień, odkryć i inspiracji. Każda pora roku przynosi coś nowego i ugruntowuje w przekonaniu, że człowiek żyjący za pan brat z przyrodą, znajdujący sobie w niej miejsce, oswajający nieokiełznany żywioł i nadający mu swój kierunek rozwoju może czuć się spełnionym w wielu zakresach swojej egzystencji. Ogrody moim zdaniem to takie miejsca, w których człowiek oznacza swoje istnienie, odbija ślad swojej osobowości na żywej materii przyrody. Czyni to w różny sposób i nie każdy każdemu musi się podobać, takie jest bowiem prawo różnorodności.
Dla mojego ogrodu Wojsławice stanowią źródło, z którego czerpię i wiedzę, i pomysły. Nigdy nie osiągnę takich efektów, ale także do nich nie dążę. Chcę mieć wszak jedno, świadomość, że moje ogrody - własny i ten wcześniej ukochany łączą się w moim sercu, tworząc bez mała mityczną Arkadię. I tak jest i niechaj pozostanie 😊




Pięknie 🙂
OdpowiedzUsuń🥰🥰🥰
OdpowiedzUsuń