Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Anielska intryga" - odcinek 2...

  Kiedy Ewa dorosła, pomyślnie skończyła studia i poznała swojego przyszłego męża, Pobudka nie posiadał się z radości i dumy. Wybranek Ewy – Marcin był porządnym człowiekiem, kochał Ewę jak wariat, a ich wspólne życie zapowiadało się sielankowo. Oboje młodzi pracowali, cieszyli się życiem  i z ufnością spoglądali w przyszłość. Po ślubie kupili małe mieszkanko i urządzili je z miłością. Żyli zgodnie i szybko zaczęło im się bardzo dobrze powodzić. Założyli razem firmę, która przynosiła duże dochody. Rozpoczęli budowę domu. Wszystko układało się doskonale. Największe szczęście jednak dopiero miało przyjść. Pobudka wraz z Aniołem Stróżem Marcina – Bratkiem otrzymali z działu narodzin informację, że niedługo ich anielska kompania ma się powiększyć. Ewa spodziewała się dziecka! Nic nie zapowiadało tragedii. Pewnego dnia Bratek gdzieś zniknął. Było przecudnej urody wiosenne popołudnie. Słońce igrało w liściach lipy rosnącej nieopodal tarasu, na którym Ewa odpoczywała. Jej ciemnowł...

Smuteczki i refleksyjki ...

  Wczoraj, wracając z pracy, polowałam na Księżyc, który zbliża się wielkimi krokami do pełni.  Niezbyt wyraźne jest to zdjęcie, ale pod względem kolorystycznym mi się bardzo podoba, dlatego je pokazuję. Lubię Księżyc i jego delikatne światło. Świat staje się tajemniczy, ale zachwycający jednocześnie. Udało mi się też przywołać atmosferę jak z horroru, kiedy dokonałam zbliżenia fotografowanego obiektu 😉 Śnieg już pełnym odwrocie. Znowu zieleni się trawa, tylko zmarznięte rośliny smętnie zwisają z nieuprzątniętych donic. Nie wyrobiłam się w tym roku do końca z przygotowaniem ogrodu do okresu zimowego. I nie bardzo chce mi się już cokolwiek robić. Poza tym nastrój mam taki sobie i najchętniej zakopałabym się w jakimś cichym kąciku i odcięła od świata, który pędzi do przodu jak szalony. Powinnam wziąć się za jakąś konkretną robotę. To sprawdzony sposób na wszelkie mniejsze lub większe smuteczki i refleksyjki. Żeby mi się jednak tak chciało, jak mi się nie chce. Nic to, jak już ż...

"Anielska intryga" - odcinek 1...

W sterylnie czystym biurze, za biurkiem, na którym królował komputer, siedziała kobieta. Była piękna. W wieku nieokreślonym można powiedzieć, bo równie dobrze mogła mieć lat trzydzieści jak i pięćdziesiąt. Ciemne lśniące poprzeplatane złotymi pasemkami włosy upięte w fantazyjny kok okalały twarz o miękkich rysach, oczy umiejętnie podkreślone kosmetykami ukrywały się w gęstwinie rzęs, a zadbana cera zdawała się promienieć. Oczy kobiety ze skupieniem wpatrywały się w monitor komputera, a jej czoło łamała głęboka zmarszczka zamyślenia. Musiała koniecznie skończyć dzisiaj raport, czas mijał nieubłaganie, a ona miała pustkę w głowie. Pustkę dotyczącą pracy, bo kłębowisko myśli wypełniające umysł cały czas przywoływało jej przed oczy zupełnie inny obraz. Jej sześcioletni synek Staś był chory. I nikt nie wiedział dokładnie, co mu jest. Objawy choroby były nieswoiste, liczne konsylia lekarskie, do których doprowadziła siłą swoich pieniędzy, nie wniosły do procesu diagnostycznego niczego konk...

Etykiety ....

      Przemyślałam sprawę i postanowiłam wprowadzić pierwszą etykietę dla postów zamieszczanych na moim blogu - Anielskie tematy. Trochę dla porządku, trochę z szacunku dla tych, którzy za wspomnianymi tematami nie przepadają. Nie wykluczam też etykiety "postvitaliowej", czyli postów poświęconych odchudzaniu, czy też innym zagadnieniom związanym ze zdrowym odżywianiem. A poza tym będę sobie zwyczajnie życiowo bajdurzyć. A, i na wiosnę zapewne pojawi się ogród. Na vitalii miałam w pamiętniku przysłowiowy groch z kapustą, co miało swój urok, ale co mi szkodzi zastosować inne rozwiązania. Wszak ja się blogowania dopiero uczę. 😉     W Anielskich tematach pojawią się moje opowiastki, troszkę dłuższe, troszkę krótsze. W każdej z nich pojawi się Anioł Dobrych Myśli, ale będą też jego koledzy.  Pisałam te opowiadanka nie tylko dla przyjemności, choć to przede wszystkim. Każdemu została przypisana jakaś intencja, każda powstała w  istotnym dla mnie momencie ż...

Grudzień. Dzień ósmy ...

  Autor grafiki - Kristina Kamenikowa      Nadszedł grudzień. Ostatni miesiąc roku 2025. Czas leci tak szybko, że ani się obejrzeliśmy, a możemy rozpocząć odliczanie ostatnich dni tego roku, który w sumie nie był ani zbyt dobry, ani nazbyt zły. Jak każdy miał w sobie dni szczęśliwe i te, które mogłyby być lepsze. Tak naprawdę, to z biegiem lat odkrywam w sobie coraz większe pokłady łagodności i wyrozumiałości, co do tego, co przynosi nam życie. Nie wołam już, jak onegdaj bywało: "Niech się wreszcie ten rok skończy", nie dodaję z głębokim westchnieniem, że bywało trudno. Z coraz większym spokojem przyjmuję to, co przychodzi i żegnam to, co odchodzi. W żaden sposób nie oznacza to braku jakichkolwiek emocji. One są, jednak z czasem nauczyłam się nad nimi bardziej panować.      Zmienia się także moje nastawienie do grudnia. Jeszcze do całkiem niedawna to był dla mnie najtrudniejszy po marcu miesiąc w roku. Dlaczego? Bo w perspektywie były przygotowania do...

O tym i owym...Dzień siódmy...

  Dzięki Nattinie, którą poznałam na vitalii, zachwyciłam się uroczymi grafikami Kristiny Kamenikowej. Obrazki  wychodzące spod pędzla lub jakiegoś innego narzędzia  tej słowackiej  artystki są  urocze i tak subtelne zarazem, że nie sposób ich nie polubić. Jest w nich spokój, dobra cisza, a jednocześnie przesłanie, że najlepsze są rzeczy najprostsze.  Będę się obrazkami Kristiny dzielić w swojej przestrzeni ☺️ Z vitalią się powoli żegnam. Pojawił się we mnie swoisty spokój. Przyjmuję z wdzięcznością to, co dał mi vitaliowy  czas i staram się patrzeć w przyszłość. Cieszę się, że niektóre z moich znajomych trafiły, podobnie jak ja do blogerrowego portu. Fajnie będzie wspólnie rozgryzać tajemnice techniczne bloga. Fajnie też będzie się nawzajem odwiedzać. Myślę,  że się w końcu wszystkie do tej zmiany przyzwyczaimy.  Muszę przyznać, że jeszcze nie odkryłam wszystkich możliwości blogowania. Dumam aktualnie nad etykietami. Nadawać, czy nie ? 🤔 Wy...

Anielska opowiastka ...

   Anioł Dobrych Myśli      Anioł Dobrych Myśli siedział na granatowej chmurze. Nie był to granat sierpniowej rozgwieżdżonej nocy. To był granat zbliżającej się burzy, poprzeplatany zygzakami grafitu, ciemny, posępny, groźny  i budzący respekt.  Pogrążony w zamyśleniu Anioł Dobrych Myśli nie zwracał uwagi na to, że chmura puszy się i nadyma. Tworzyła dla niego miękkie siedzisko i to był wystarczający powód do tego, by zatrzymać się na chwilę i pomyśleć. Z prawego skrzydła  anioła zwisała smętnie maseczka ochronna, na lewym dyndały lateksowe rękawiczki , a on sam skulony i wyraźnie smutny wpatrywał się w dół.        Otoczona błękitną poświatą Ziemia wydawała się ciągle tą samą piękną planetą, ale Anioł Dobrych Myśli wiedział, że to tylko pozory. Właśnie stamtąd wrócił. Przemierzył wszystkie kontynenty, zaglądnął we  wszystkie dziury, odwiedził wszystkie miejsca, gdzie diabeł mówi dobranoc i nigdzie nikt go nie przywitał ...