Przejdź do głównej zawartości

Posty

Koniec maja 😊

Mija powoli czas różaneczników i azalii i choć cieszą jeszcze oczy kolorami, to już widać, że czas kwitnienia zbliża się do końca. To chyba najmocniejszy akcent kwietny maja. Niezapomniany i oczekiwany każdego sezonu. W naszym ogrodzie zwiększa się ilość rododendronów. W każdym roku pojawia się jakiś nowy różanecznik albo azalia.   Nie zawsze od razu odnajdują się na wskazanych miejscach, czasem trzeba im zmienić lokum i przyglądać się z uwagą, czy są zadowolone. Warto jednak o nie zadbać, bo kiedy przychodzi ich czas, odwdzięczają się po stokroć.  Koniec maja to także pożegnanie piwonii majowej ... I przywitanie tych, które w pełni zakwitną w czerwcu...  I tak płynie czas wiosenny i niedługo nastanie letni, a ani się obejrzymy i będziemy witać jesień. Teraz jednak nie będę o tym myśleć. Zanurzona w świecie barw i aromatów chłonę piękno świata i cieszę się każdą słoneczną chwilą. I jest mi z tym dobrze. Pozdrawiam z ogrodu  😊

Więcej optymizmu 😊

 Czuję, że bardzo powoli, ale jednak opuszcza mnie nastrój dziwnej niemocy, leciutkiego smutku i pewnej beznadziei. Ja wiem, że czasem trzeba pozwolić przepłynąć przez siebie takim uczuciom, aczkolwiek, gdybym miała powiedzieć prawdę, to nie lubię takich stanów u siebie. Zwłaszcza, że są powody do radości i to takie, na które jeszcze pół roku temu nie liczyłam. A jednak. Uczę się w związku z tym innego niż ze strachem spoglądania w przyszłość. I nie jest wcale łatwa nauka. 🫤 W każdym razie jest mi lepiej. Pomaga mi w odzyskaniu równowagi wyraźna poprawa pogody. Majowe słońce, majowa zieleń, majowe kolory i zapachy potrafią uczynić świat pięknym ponad miarę. Zachwycam się przyrodą, biegam po swoim ogrodzie i robię zdjęcia kwiatkom i innym roślinom, odchwaszczam rabaty i planuję nowe prace. Wtedy najbardziej czuję, że żyję. Z tyłu głowy, co prawda, kłębią się rozmaite nieciekawe myśli, ale uciszam je, póki co, skutecznie. No i wena do mnie wróciła i kolejne anielskie opowiadanie się...

Nostalgia mnie dopadła 😔

 Może ze względu na ponurość za oknem, może dlatego, że przeczytałam na FB bardzo smutny, ale jednocześnie piękny tekst o pożegnaniu człowieka z kotem, pogrążyłam się w cichym zamyśleniu. Coraz częściej zdarza mi się zatrzymywać myślą na przemijaniu, które zasadniczo można postrzegać w różnych kontekstach. Nierzadko przecież marzymy o tym, żeby coś przeminęło, zwłaszcza  jeśli nas męczy swoim istnieniem. Mam właśnie taki czas w życiu. Przeminęły lata, w których pewne sprawy zalegały na mojej głowie i duszy totalnym poczuciem bezradności i beznadziei. A ja się nie potrafię tym przeminięciem cieszyć. Tak się zżyłam z  kagańcem, który nie pozwalał mi wykrzyczeć swojego bólu, tak przywykłam do powroza, który nie pozwalał mi się rozpędzić, że teraz utkwiłam w specyficznej pustce i nie umiem z niej wyjść. To zapewne minie, aczkolwiek trudno powiedzieć, kiedy to nastąpi. 🤔 W każdym razie czuję się nieswojo 😉 Tekst o pożegnaniu z kotem przypomniał mi moje pożegnania z kocimi pr...

Coś napiszę 💞

Może trzeba by było coś skrobnąć na blogu, żeby całkiem nie zaginął w internetowej przestrzeni. Nie mogę się pochwalić zawrotną ilością obserwatorów, ani żywiołowością komentarzy i to mnie w pewnym sensie zniechęca do tworzenia rozmaitych treści. Wychodzi na to, że potrzebuję interakcji bardziej niż mi się wcześniej wydawało.  Rozpoczęte jakiś czas temu anielskie opowiadanie utknęło w miejscu i nie chce ruszyć dalej. Czekam na powrót weny twórczej, a ona chwilowo ma mnie w nosie. No cóż... Bywa i tak. Myślę, że jest to między innymi wynik rozmaitych nierozwiązanych węzełków w moim życiu, które co prawda troszkę się rozluzowały, ale jednak nie rozplątały całkowicie. I nie potrafię się od nich uwolnić mentalnie, niestety. 🫤 Trochę mi w tym swoistym kociokwiku  pomaga praca w ogrodzie, której oddaję się z lubością, kiedy tylko pogoda na to pozwala. Teraz nie pozwala, bo pada deszcz. Z deszczu się bardzo cieszę, bo ziemia sucha jak pieprz, ale już zimno i ciemne niebo wiszące nad...

Po majówce 😊☀️

I po majówce. Udała się znakomicie pod względem pogodowym. Piękne słońce i ciepło zaskoczyło niemal wszystkich. Było to jednak dobre zaskoczenie. Ludziska wylegli na świat, ciesząc się pełną zieleni i kwiecia aurą.  Dla mnie to był czas ogrodów. Cudownego ogrodu w Wojsławicach oraz drugiego równie cudownego - mojego. I czas w nich spędzony był równie cudowny. Przyroda ruszyła jak szalony rumak do przodu i już nie da się zatrzymać. Wszystko wokół zieleni się i kwitnie, odurza zapachem bzu i powoduje, że chwilami można się poczuć jak w raju. 😉Oczywiście, jeśli rajem można nazwać utyranie się ponad siły przy porządkowaniu rabat. Wygląda na to, że pojmowanie raju jako takiego bywa bardzo różne. I poprzestanę na tej króciutkiej informacji. Może kiedyś napiszę więcej ... 🤔

Przed majówką ☀️

Już jutro zaczyna się maj. Aż trudno w to uwierzyć... Zapowiadają ładną pogodę na całą  majówkę. W to także trudno mi uwierzyć... Jeszcze wieje lodowaty wiatr, ale w słoneczku już jest prawie ciepło 😉 Bardzo  tęsknię do łagodnej ciepłej aury. Mam już dosyć noszenia rękawiczek, szalików, kulenia ramion pod wpływem zimnego wiatru, ciągle trwającego sezonu grzewczego i ogólnie wszystkich atrybutów zimy.  Ogólnie mam dosyć zimna, także tego w relacjach międzyludzkich, a doświadczyłam go ostatnio. Zastawiam się wtedy nad tym, co zrobiłam źle, że do czegoś takiego doszło i czy w ogóle powinnam się czuć winna. 😔Jeśli czegoś naprawdę nie lubię, to właśnie poczucia winy. To niezwykle niska wibracja energetyczna i ściąga nas bezlitośnie w dół. A ja nie cierpię  siedzieć w dole i taplać się w błotku. Zastanawiam się też, czy zawsze warto pierwszej wyciągać rękę w celu ocieplenia relacji ? Trudno mi jednak wytrwać w tzw. fochu 😉Nie ten typ!  Dlatego, między innymi, ciesz...

Tulipanowych niespodzianek ciąg dalszy 🌹

Patrzę na te wysmukłe piękności i serce mi się raduje. Zaczynają kwitnąć ostatnie z posadzonych na jesieni tulipanów. To dopiero początek, ale już widać, że mamy do czynienia z tulipanową arystokracją. Wysokie, prościutkie, z subtelnie zarysowanym kielichowym kwiatem zachwycają eteryczną urodą. Kocham tulipany w każdym wydaniu i każde mają do zaoferowania coś niezwykłego. A to kolor, a to kształt, a to bujność, a to delikatność. Każdy znajdzie coś dla siebie.  Te na przykład są widoczne z daleka i nie pozostawiają złudzeń co do tego, kto króluje na rabacie 😉Silne, zdrowe, zdecydowane w kolorze z pełnym dostojeństwem prezentują swoją urodę. A poza tym są niezawodne.  Jedynym plusem chłodnej aury jest to, że moi tulipanowi ulubieńcy zakwitają partiami i dłużej cieszą oczy. Nie ma zatem tego złego, co na dobre by nie wyszło. Po weekendzie spędzonym na pracach ogrodowych odpuściły moje dolegliwości i znowu cieszę się życiem. Chwilo trwaj... Jesteś piękna !