Przejdź do głównej zawartości

Anioł Dobrych Myśli. Dzień piąty...


     Już jakiś czas temu w mojej głowie pojawiła się myśl o tworzeniu bloga, któremu patronowałyby Anioły. Co tu kryć, mam wyraźną słabość do tych świetlistych istot i choć nikt oficjalnie nie potwierdził ich istnienia, to ja w nie wierzę. Być może ta wiara ma swoje korzenie w dzieciństwie, kiedy odmawiałam przed snem modlitwę - "Aniele Boży, stróżu mój... ", a może jej początki i ugruntowania są inne. Nie dociekam. Fakty są takie, że Anioły są mi bliskie. Anioł Dobrych Myśli pojawił się w czasie pandemii, kiedy tkwiliśmy zamknięci w domach, ale przede wszystkim w lęku przed chorobą i śmiercią. Napisałam wtedy króciutkie opowiadanko, w którym ten Anioł się skonkretyzował. Nawet je chyba zamieściłam na vitalii ? 🤔 Nie pamiętam już tego dokładnie. 

    A teraz, kiedy jestem na początku blogowej drogi, Anioły wróciły do mnie i znowu trącają mnie delikatnie skrzydłami i popychają do przodu. Widać im się moja decyzja podoba. Dlatego, niechaj się czytelnicy mojego bloga nie zdziwią, kiedy od czasu do czasu na jego stronach sypnie się anielski puch i nie będzie miał nic wspólnego ze śniegiem. 😉

    Moja droga na vitalii dobiega końca. Po wyłączeniu funkcji pamiętników, zlikwiduję swoje konto i ostatecznie zakończę ten okres w życiu. Mam nadzieję, wielką nadzieję, że przynajmniej niektóre fantastyczne dusze tam napotkane, znajdą mnie i tutaj. 💞

Komentarze

  1. Większość z nas Alu chyba zlikwiduje konta a ile nas zostanie w przestrzeni medialnej to się okaże. Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam Alu, właśnie Anioły zwróciły moją uwagę, gdy po raz pierwszy trafiłam na Twój pamiętnik, stwierdziwszy, że to pokrewna dusza, (chyba mam coś z mojej imienniczki, Ani z Zielonego Wzgórza🤔) codziennie czekam z niecierpliwością na Twoje wpisy i przepiękne zdjęcia. A co do Skrzydlatych Piękności, też je uwielbiam, a modlitwa z dzieciństwa została ze mną do dzisiaj. Buziaki😘 Anka (niestety każą mi komentować anonimowo nie mogę się zalogować , mam nadzieję, że to przejściowe😒)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejku, mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni i będziesz mogła wstawiać komentarze bez problemu 😘 Dziękuję Ci , Aniu za te ciepłe słowa 💞

      Usuń
  3. Nie mamy wpływu niestety na taką kolej pamiętnikowych wydarzeń. No może topografia tutaj nie jest najłatwiejsza, ale może tutaj będzie choć trochę fajnie, jak tam bywało. Na pewno inaczej. Banici na wyganiu ;) Pozdrawiam Cię Serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że jesteś i dobrze, że piszesz, a dobre chwile są i będą 🤩😘

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...