Marzy mi się taka chwila, kiedy mogłabym usiąść spokojnie w fotelu i patrzeć na padający za oknem śnieg. Cieszyć się migotliwym blaskiem ozdobnych światełek i nie robić nic. Nie mieć w głowie presji czasu i oczekiwań. Nie myśleć, że jeszcze tyle rzeczy mam do zrobienia, że trzeba zdążyć przed przybyciem gości, że to, że tamto, że siamto 😉
Pomimo tego, że sobie co roku obiecuję, że nie będę się przejmować przygotowaniem świąt, to i tak przychodzi taka chwila, kiedy zaczynają mi się trząść ręce, w głowie milion myśli, a w nich ta najcięższego kalibru - nie jestem doskonała, znowu wszystko robię na ostatnią chwilę, znowu nie zdążyłam tego, czy tamtego zrobić... Nie wiem, czy kiedyś nadejdzie ten czas, że to się zmieni, a mój luz nie będzie wymuszony tylko naturalny. Szczerze wątpię...
Lecę zatem "umartwiać" się przedświątecznie, a Wy się trzymajcie cieplutko 😉

Efektywnego "umartwiania" życzę 🤗, niech jak z płatka wszystko się robi.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Jakoś idzie 🤣
UsuńJa sobie już jakiś czas temu odpuściłam te wszystkie "przymusy" świąteczne. Co dam radę zrobić , to zrobię i tak ma być. Polecam tę metodę.😍
OdpowiedzUsuńMam podobnie.. Gorzej jednak, że w głowie niezadowolona z siebie jestem 🤔
UsuńU mnie w tym roku, ze względu na zdrowie i ograniczenia zdrowotne pełny slow life. Niczym sie nie martwię. Mieszkanie zupełnie niesprzątnięte, niczego nie kupuję na święta. W Wigilię i drugi dzień świąt to dzień dializ więc też nic nie zrobię i nikogo nie zaproszę ani do nikogo nie pójdę świętować. Nic jeść nie mogę bo wysoki fosfor i potas, wszystko co dobre to zakazane.
OdpowiedzUsuńOjej, taki spokój wymuszony sytuacją zdrowotną niekoniecznie jest najlepszy..Przytulam Kochana i zdrowia życzę 💞
UsuńŻyczę Ci żebyś znalazla ten spokoj.... ale po sobie wiem że to trudne. Bo to jednak przełamywanie wieloletnich schematów...
OdpowiedzUsuńTo prawda. przełamywanie schematów nie jest proste, ale jednak możliwe. Dziękuję i pozdrawiam 💞
Usuń