Przejdź do głównej zawartości

W pędzie przedświątecznym ...


Marzy mi się taka chwila, kiedy mogłabym usiąść spokojnie w fotelu i patrzeć na padający za oknem śnieg. Cieszyć się migotliwym blaskiem ozdobnych światełek i nie robić nic. Nie mieć w głowie presji czasu i oczekiwań. Nie myśleć, że jeszcze tyle rzeczy mam do zrobienia, że trzeba zdążyć przed przybyciem gości, że to, że tamto, że siamto 😉

Pomimo tego, że sobie co roku obiecuję, że nie będę się przejmować przygotowaniem świąt, to i tak przychodzi taka chwila, kiedy zaczynają mi się trząść ręce, w głowie milion myśli, a w nich ta najcięższego kalibru - nie jestem doskonała, znowu wszystko robię na ostatnią chwilę, znowu  nie zdążyłam tego, czy tamtego zrobić... Nie wiem, czy kiedyś nadejdzie ten czas, że to się zmieni, a mój luz nie będzie wymuszony tylko naturalny. Szczerze wątpię... 

Lecę zatem "umartwiać" się przedświątecznie, a Wy się trzymajcie cieplutko 😉


Komentarze

  1. Efektywnego "umartwiania" życzę 🤗, niech jak z płatka wszystko się robi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja sobie już jakiś czas temu odpuściłam te wszystkie "przymusy" świąteczne. Co dam radę zrobić , to zrobię i tak ma być. Polecam tę metodę.😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie.. Gorzej jednak, że w głowie niezadowolona z siebie jestem 🤔

      Usuń
  3. U mnie w tym roku, ze względu na zdrowie i ograniczenia zdrowotne pełny slow life. Niczym sie nie martwię. Mieszkanie zupełnie niesprzątnięte, niczego nie kupuję na święta. W Wigilię i drugi dzień świąt to dzień dializ więc też nic nie zrobię i nikogo nie zaproszę ani do nikogo nie pójdę świętować. Nic jeść nie mogę bo wysoki fosfor i potas, wszystko co dobre to zakazane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, taki spokój wymuszony sytuacją zdrowotną niekoniecznie jest najlepszy..Przytulam Kochana i zdrowia życzę 💞

      Usuń
  4. Życzę Ci żebyś znalazla ten spokoj.... ale po sobie wiem że to trudne. Bo to jednak przełamywanie wieloletnich schematów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. przełamywanie schematów nie jest proste, ale jednak możliwe. Dziękuję i pozdrawiam 💞

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...