Przejdź do głównej zawartości

Mędrczyni z nutą tajemnicy...


Tak mnie widzi sztuczna inteligencja. Pozwoliłam jej dobrać dowolny wizerunek do wybranej fotografii. Mędrczyni z nutą tajemnicy... Ależ mi AI schlebiła 😊

A ja ciągle mam wątpliwości, czy powinniśmy ulegać "magii" tworzenia sztucznych światów? Czy powinniśmy uciekać od prawdy w iluzję, szukać alternatywnych rzeczywistości? A z drugiej zaś strony, jeśli traktujemy to jako zabawę, to dlaczego nie? Może to sztuczne narzędzie pomoga nam dostrzec w sobie to, czego my nie widzimy? Ja tak naprawdę ciagle czepiam się swojego wyglądu i rzadko kiedy patrzę na siebie jak na piękność. A tu chat generuje mi obraz mnie w zupełnie nieoczekiwanej aranżacji i co widzę? Zachwycającą postać, emanującą spokojem i łagodnością. I podoba mi się to, co widzę, i odsłania mi jakąś głębię, a na dodatek pokazuje, jak mogą mnie widzieć inni...

A może, jeśli wierzyć teorii reinkarnacji, czy innej wędrówki dusz  byłam kiedyś mędrczynią z nutą tajemnicy? 

Komentarze

  1. AI pięknie oddało to jak Ciebie postrzegamy Alu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ulegać, ulegać magii, jak czujemy że nam schlebia😉. Inaczej AI Cię widzi, niż do tej pory się nam pokazywałaś - może bardziej, jak ja Cię widziałam na zdjęciach, które nam pokazywałaś (kolorowa, fuksjowa, z mocna energią i kontrastami). Równie pięknie 🤩

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło czytać takie słowa. Tak naprawdę to ciągle odkrywamy siebie. Czasem stroimy w kolorowe piórka, czasem zasnuwamy mgłą tajemnicy, a w sumie to często jesteśmy gdzieś pośrodku 🥰Pozdrawiam cieplutko 😘

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...