Przejdź do głównej zawartości

O radości i smutku słów kilka 😊


 Zauważyliście, że wśród emocji, które przeżywamy, smutek ma bardziej uprzywilejowaną pozycję niż radość ? Smucić się można bez pozwolenia i bez ograniczeń. Smutek nadaje szlachetności, pokazuje, że jesteśmy wrażliwi, uczuciowi, delikatni. Długo jeszcze można by wymieniać. Radość natomiast jest okazjonalna. Oczywiście, od czasu do czasu można się z czegoś cieszyć, ale żeby cały czas? Znacie takie powiedzenia - śmieje się jak głupi do sera; cieszy się jak głupek; kto się w piątek śmieje, to płacze w niedzielę; nie ciesz się za bardzo, bo za chwilę będziesz płakać. Czyżbyśmy się zatem wstydzili naszej radości? Nie dawali sobie do niej prawa ? Uważali, że na nią nie zasługujemy ? Bardzo to jest możliwe, bardzo. 🤔

Ja się lubię uśmiechać i lubię się cieszyć. I staram się to robić jak najczęściej. Wczoraj na przykład zupełnie niespodziewanie dostałam od koleżanek i kolegów bukiet przepięknych róż. Nie spodziewałam się tego i nie byłam przygotowana na przyjęcie gości. Okazało się jednak, że moje współpracownice zrobiły za mnie zakupy i przygotowały poczęstunek. Poczułam wielką wdzięczność i radość, że tak się to wszystko potoczyło  😊 A mogłabym wzorem wielu innych życiowych malkontentów poczuć wstyd, że nie stanęłam na wysokości zadania, że ktoś mnie przyłapał na nieprzygotowaniu do czegoś, że inni musieli mnie wyręczyć w moich obowiązkach, nie mówiąc już o okazywaniu fałszywej skromności, że nie trzeba było 🫤😍

Na szczęście radość wzięła górę i wyniosła mnie na poziom prawdziwej szczęśliwości. Piękne i radosne chwile za mną. Oby było ich jak najwięcej. A smutek? Niech sobie będzie. On także jest potrzebny, bo bez jego gorzkiego smaku radość nie miałaby w sobie tyle słodyczy. 😊


Komentarze

  1. coś w tym jest. Dziś od rana wszystko pięknie szło a potem obuch, nie może być tak pięknie. ja już się boję cieszyć bo zaraz zostaję za tę radość "ukarana". Niby się cieszysz ale jednocześnie rozglądasz, z której strony przyjdzie "buch". Jak jestem smutna (a ostatni rok dał mi tyle powodów do tego stanu) to ten smutek jest i jest, nie widać nigdzie śladu radości ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem... Może zatem trzeba by coś zmienić ? Nie rozglądać się ? Nie oglądać za siebie ze strachem. Po prostu cieszyć się chwilą ... Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  2. Ja się szczerze do ludzi, wydało się, jak się zaczęli szczerzyc do mnie. Ale to w Hiszpanii, w Polsce niestety gapią się jak na głupka właśnie. Przykry naród. I tak się będę szczerzyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to optymista od zawsze jestem 😃. Z tych co to jak głupi do sera! Cieszę się ze wszystkiego, smutek jak ma najść to i tak nadejdzie, ale nie ma co go przewidywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie. Czasem to nawet ludziska na mnie patrzą dziwnie, ale co tam 😉

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...