Przejdź do głównej zawartości

Smuteczki i refleksyjki ...


 

Wczoraj, wracając z pracy, polowałam na Księżyc, który zbliża się wielkimi krokami do pełni.  Niezbyt wyraźne jest to zdjęcie, ale pod względem kolorystycznym mi się bardzo podoba, dlatego je pokazuję. Lubię Księżyc i jego delikatne światło. Świat staje się tajemniczy, ale zachwycający jednocześnie. Udało mi się też przywołać atmosferę jak z horroru, kiedy dokonałam zbliżenia fotografowanego obiektu 😉



Śnieg już pełnym odwrocie. Znowu zieleni się trawa, tylko zmarznięte rośliny smętnie zwisają z nieuprzątniętych donic. Nie wyrobiłam się w tym roku do końca z przygotowaniem ogrodu do okresu zimowego. I nie bardzo chce mi się już cokolwiek robić. Poza tym nastrój mam taki sobie i najchętniej zakopałabym się w jakimś cichym kąciku i odcięła od świata, który pędzi do przodu jak szalony. Powinnam wziąć się za jakąś konkretną robotę. To sprawdzony sposób na wszelkie mniejsze lub większe smuteczki i refleksyjki. Żeby mi się jednak tak chciało, jak mi się nie chce. Nic to, jak już życie wielokrotnie mi pokazało, jakoś to będzie. Chmury wiszące nad głową w końcu wiatr rozgoni 😉



Pozdrawiam księżycowo 💞

Komentarze

  1. Czekasz na wiatr, co rozgoni? Piękna to piosenka

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za datę😉

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki mamy klimat ;) Dziś np u nas dzień zaczyna się od MGŁY... dawno nie było, co ? XD Któregoś dnia w takiej odsłonie jak na Twoich zdjęciach widziałam Słońce, jakby nie miało siły wyjść i się zaprezentować w pełnej krasie, ale to była godzina 14.... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czekam na styczeń. Wtedy mi jakoś łatwiej czekać do wiosny. Pozdrawiam cieplutko 😘

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy początek

Napiszę wprost. Szukam nowego miejsca dla siebie. Przez 15 lat regularnie prowadziłam pamiętnik "odchudzania" na portalu poświęconym tej tematyce. Opcja prowadzenia pamiętnika okazała się być fantastyczna, bo nie tylko pozwalala pisać o perturbacjach związanych z pozbywaniem się nadmiaru kilogramów, ale dzięki dzieleniu się swoimi przemyśleniami z innymi osobami powstała społeczność świetnych ludzi, a konkretnie kobiet, z którymi połączyła mnie przyjaźń nie tylko wirtualna. A teraz vitalia, bo o tym portalu mowa, likwiduje funkcję pamiętników. Wyrzuca nas. Dlaczego? Z przyczyn generalnie finansowych, bo nie kupujemy jej diet, nie korzystamy z innych płatnych funkcji, tylko piszemy o życiu. W sumie rozumiem, żaden to interes. Nikt już nie pamięta o wcześniej wykupowanych abonamentach, o reklamie, jaką robiłyśmy jej przez lata pomiędzy swoimi znajomym, o sympatii i przede wszystkim tego, że ożywiałysmy portal liczbą wejść. Nic już się nie da zrobić, a ja szukam miejsca na swoje...

Dzień drugi...

Na początku postanowiłam odliczać. Podejrzewam, że będę to działanie kontynuować do 15 grudnia. Wtedy zakończy się pewna epoka w moim życiu. Epoka pamiętnika na vitalii. Kiedy zakładałam ten pamiętnik, nie podejrzewałam nawet, jak ważny stanie się dla mnie i jak ważne będą dla mnie osoby, które dzięki temu poznam, a przede wszystkim, jak ważna będzie przemiana moich myśli i rozmaitych refleksji w słowa, którymi dzieliłam się z czytelniczkami moich zapisków.  To dziwne uczucie, kiedy trzeba pożegnać się z czymś,  co stanowiło stały element prawie każdego dnia i pogodzić się z decyzją, która w żaden sposób nie zależała od ciebie. Takie jednak jest życie. Składa się z początków i zakończeń i wygląda na to, że mamy na taki układ wpływ minimalny. Nie ukrywam swojego smutku i pozwalam mu płynąć. Jestem jednak z gruntu osobą, która nie lubi za długo oglądać się wstecz. Dlatego wyznaczam sobie datę 15 grudnia, do której będą się w moich wpisach pojawiać refleksje związane z przemijani...

Pada śnieg...

 Pierwszy śnieg. Dzień trzeci ...  W chwili obecnej najbardziej pochłania mnie uczenie się technicznych możliwości bloga. Trzeba tegoż bloga   jakoś  poukładać i  nadać mu osobisty charakter. Nie jest to łatwe. W końcu jestem panią 60+ , choć nie wyglądam 😉. Właściwie to mnie nawet wkurza, że się mnie bez mała siłą wtłacza w ramy seniorki. Dla mnie to słowo nie ma zbyt pozytywnego znaczenia, a starość i młodość od zawsze oznaczały stan ducha i umysłu, a nie wskazania metrykalne. Pogodzić się jednak muszę z faktem, że wszelakie nowinki techniczne, przynajmniej na początku utrudniają mi życie. Na szczęście lubię się uczyć. 😊 Wczoraj sypnęło pierwszym śniegiem w tym roku. Najpierw deszcz się ze śniegiem mieszał, a potem ustąpił miejsca białym płatkom, a one przez noc zrobiły swoje. O poranku przywitał mnie za oknem świat baśniowy. Nie przepadam za zimowym okresem, ale nie mogę mu odmówić spektakularnej urody, kiedy wszystko staje się dziewiczo białe, a krajo...