Wczoraj, wracając z pracy, polowałam na Księżyc, który zbliża się wielkimi krokami do pełni. Niezbyt wyraźne jest to zdjęcie, ale pod względem kolorystycznym mi się bardzo podoba, dlatego je pokazuję. Lubię Księżyc i jego delikatne światło. Świat staje się tajemniczy, ale zachwycający jednocześnie. Udało mi się też przywołać atmosferę jak z horroru, kiedy dokonałam zbliżenia fotografowanego obiektu 😉
Śnieg już pełnym odwrocie. Znowu zieleni się trawa, tylko zmarznięte rośliny smętnie zwisają z nieuprzątniętych donic. Nie wyrobiłam się w tym roku do końca z przygotowaniem ogrodu do okresu zimowego. I nie bardzo chce mi się już cokolwiek robić. Poza tym nastrój mam taki sobie i najchętniej zakopałabym się w jakimś cichym kąciku i odcięła od świata, który pędzi do przodu jak szalony. Powinnam wziąć się za jakąś konkretną robotę. To sprawdzony sposób na wszelkie mniejsze lub większe smuteczki i refleksyjki. Żeby mi się jednak tak chciało, jak mi się nie chce. Nic to, jak już życie wielokrotnie mi pokazało, jakoś to będzie. Chmury wiszące nad głową w końcu wiatr rozgoni 😉
Pozdrawiam księżycowo 💞



Czekasz na wiatr, co rozgoni? Piękna to piosenka
OdpowiedzUsuńNawet bardzo piękna 😊
UsuńDziękuję za datę😉
OdpowiedzUsuńBardzo proszę. Lepiej to wygląda 😁
UsuńTaki mamy klimat ;) Dziś np u nas dzień zaczyna się od MGŁY... dawno nie było, co ? XD Któregoś dnia w takiej odsłonie jak na Twoich zdjęciach widziałam Słońce, jakby nie miało siły wyjść i się zaprezentować w pełnej krasie, ale to była godzina 14.... Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJa czekam na styczeń. Wtedy mi jakoś łatwiej czekać do wiosny. Pozdrawiam cieplutko 😘
OdpowiedzUsuń