Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2026

Miły, choć nieco nostalgiczny dzień 🥰

 Moje obowiązki służbowe mają rozmaite oblicza. Czasem nie chce się nic, czasem, chciałoby się uciec, gdzie pieprz rośnie, a czasem ma się poczucie dobrze spełnionego obowiązku i satysfakcji. Dzisiaj było satysfakcjonująco i wzruszająco. Oficjalnie żegnałam się z koleżanką, która postanowiła odejść na emeryturę i to znak niechybny, że czas leci jak z bicza strzelił. Kiedy żegna się z Tobą osoba, z którą współpracowało się bezkolizyjnie ponad dwadzieścia lat i ta osoba wszem i wobec oświadcza, jak wiele ci zawdzięcza, to można mieć poczucie wykonania dobrej roboty.  Relacje międzyludzkie zawsze były i nadal są dla mnie ważne. Lubię się z ludźmi dogadywać, szukać porozumienia, współpracować, a nie walczyć. I cieszę się, kiedy druga strona to docenia i potrafi wyrazić wdzięczność. Wdzięczność bowiem jest kluczem do wewnętrznej harmonii oraz harmonijnych układów z innymi ludźmi. To dar bezcenny. Doznałam dzisiaj wdzięczności i wdzięczność wyraziłam. Zapamiętam ten dzień, bo jest t...

Zwiększam aktywność 😉

  Trzeba mi zwiększyć częstotliwość bywania na blogu, skoro chcę, by nadal istniał. Lubię, kiedy ktoś czyta to, co piszę, a jak jeszcze komentuje, to jestem przeszczęśliwa, bo bardzo sobie cenię te interakcje 💞 Za oknem mamy aktualnie rześkie lato. Czy tego chcemy, czy nie, pora letnia zbliża się wielkimi krokami ku swojemu zakończeniu. Z jednej strony to dobrze, bo  jesień wiąże się z częstszymi opadami deszczu, a tych ostatnio mamy relatywnie mało. Pierwszy raz w tym roku zaobserwowałam skutki suszy w swoim ogrodzie i nie jest to miły widok, a towarzysząca mu bezradność aż boli. Kocham słońce, ale i ono prócz dawania życiodajnej energii potrafi niszczyć w sposób bezwzględny. W tym kontekście postanowiłam przeanalizować nasadzenia  na swoich rabatach i w perspektywie poprzestać na roślinach, które aż tak bardzo nie cierpią, gdy wody w gruncie jest mniej. Sporo zatem pracy przede mną.  Doświadczam ostatnimi czasy "niemocy twórczej" Nie chce mi się pisać ot tak bez k...

Przedjesienne znużenie ...

 Trudne lato mamy w tym roku. Za dużo upałów, za mało wody, a do tego gwałtowne zjawiska atmosferyczne i wszechobecna susza. Nie tak miało być, chciałoby się powiedzieć, ale jest, jak jest i nic nie możemy na to poradzić - my ludzie, którzy wcześniej konsekwentnie postaraliśmy się o to, aby przyroda zmuszona była postawić nam wyraźne granice ingerencji w jej autonomię i zasoby. Od zarania swoich dziejów kocham ciepło. Pławiłam się z upodobaniem w upalnych klimatach, ale  w tym roku nawet ja mam dosyć. A najgorsze dla mnie jest cierpienie roślin, z których palące słońce wyciąga bezlitośnie ostatnie soki. Druga w kolejności rzeczy trudnych jest bezradność wobec siły żywiołów. Cóż bowiem szary człowieczek może zrobić w obliczu totalnej suszy, błyskawicznej powodzi, czy szalejącego pożaru. Niewesołe nachodzą mnie myśli w kontekście lat przyszłych, oj niewesołe ...  Czuję się znużona i zniechęcona, bo nie nacieszyłam się zbytnio latem, a tu już jesień za rogiem i choć to piękn...