Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2026

Znaki zapytania 🤔

 Delikatnie wywołana do tablicy odzywam się. Cieszy mnie to wywołanie, bo oznacza, że są ludzie, którzy wpadają do mojej przestrzeni i czegoś dla siebie w niej szukają. Lubię się czuć potrzebna 💞 A teraz spróbuję odpowiedzieć na pytanie, dlaczego bywam tutaj rzadziej. Otóż nie bardzo lubię uprawiać sztukę dla sztuki i zależy mi na tym, by coś wartościowego z tekstów, które tutaj umieszczam, wynikało. A ostatnimi czasy dopadło mnie uczucie, że krótkie notki o pogodzie, fotki z ogrodu, dosyć płytkie refleksyjki na rozmaite tematy, to chyba nie to, o co mi chodziło, kiedy zakładałam ten blog. Na początku czułam się wyrzucona z vitalii i szukałam nowej przystani. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że powstanie LekkaJa" i spróbuje naśladować rzeczywistość, w której tkwiłam kilkanaście lat. Liczyłam, że blog stanie się odpowiednikiem mojego vitaliowego pamiętnika, ale tak się nie stało. Szybko zrozumiałam, że w blogu nie o to chodzi, a jeśli się chce zaistnieć, to trzeba robić coś, żeby blo...

Chwilowy powrót lata 🌞

  Na moment wróciło lato. Ma być dzisiaj blisko 30 stopni. W sumie to jestem ciekawa, czy tak się stanie, bo prognozy pogody bywają zwodnicze. Cieszę się z tego ciepła, ale nie zwiedzie mnie ono. Dla mnie już jest jesień. Widać ją w szybko zapadającym zmierzchu i późno wstającym poranku. Czuję ją w kościach, które robią się bardziej szorstkie i ocierając się o siebie, zwyczajnie bolą. Nie oznacza to jednak, że nie lubię jesieni. Lubię, bo potrafi być ciepła i przyjazna. Chwilami przypomina mi fartuch mojej babci  pachnący jabłkami, w który mogłam się wtulić, czując jednocześnie, że nic mi nie grozi. Był czas, kiedy uwielbiałam rześkie październikowe poranki, podziwiałam delikatne igiełki pierwszego szronu na liściach, a tańczące na wietrze liście przywoływały na usta uśmiech. Teraz też tak mam, ale zachwytowi towarzyszy obawa, że za chwilę zima dmuchnie na wszystko lodowatym oddechem i przysłoni woalem długich, ciemnych nocy. Czyżby to był strach przed nieuchronnym końcem? Chy...