Przejdź do głównej zawartości

Posty

" Kubek z fiołkami" - odcinek 5.

  W niedzielę we wsi odbywał się odpust i towarzyszył mu jarmark. Po uroczystej sumie Nowakowie w towarzystwie Emilii poszli oglądać stoiska, na których okoliczni kupcy porozkładali swoje towary. Dziewczyna z zainteresowaniem przyglądała się tanim, tandetnym ozdobom i zabawkom, o których kupienie dzieciaki błagały swoich rodziców, oglądała chustki wykończone frędzlami i podziwiała to barwne widowisko mające swój niezaprzeczalny urok tak obcy miejskiemu światu, w którym wyrosła. Jej uwagę przykuł kram ze starociami. Czego tam nie było. Jakieś powyszczerbiane talerze, stare zegarki, zdekompletowane sztućce, oleodruki i całe mnóstwo innych drobiazgów. Wśród nich dostrzegła porcelanowy kubek – biały w delikatny kwiatowy wzorek ze złoceniami na obrzeżach i smukłym uszku. Złapała za to uszko, podniosła kubek i dostrzegła, jak słońce prześwietla cienką porcelanę. „Jaki piękny” - szepnęła do siebie i odłożyła go z lekkim wahaniem na miejsce. Nie widziała, że zza drze...

Poniedziałkowe nadzieje

Ludzie z reguły nie lubią poniedziałków. Tak do końca to nie wiem, czy jest to słuszne myślenie, bo przecież poniedziałki zawsze otwierają nowe rozdziały w naszym życiu. Krótkie, co prawda, bo czymże jest tydzień w kontekście choćby miesiąca, ale w ciągu tygodnia naprawdę wiele może się zdarzyć.  W sumie wiele zdarzyć się może i w minutę, ale dzisiaj zajmujemy się tygodniem. Ja poniedziałki całkiem lubię. Zawsze dają nadzieję na coś nowego, a przy okazji dobrego. W każdym razie wolę tak myśleć, bo odczarowuję ewentualną negatywną energię poniedziałku. Wyćwiczyłam to na piątku 😉, albowiem to właśnie piątki przez dosyć długi okres w swoim życiu traktowałam jako dni przynoszące niekoniecznie miłe niespodzianki. Zaczęło się od tego, że swojego czasu właśnie w piątki przychodziły do mnie niedobre wiadomości dotyczące rozmaitych aspektów mojej pracy. Doszło do tego, że kiedy nadchodził piątek, to cierpła mi skóra na grzbiecie na myśl, co złego się wydarzy. Inni się cieszyli na weekendu ...

"Kubek z fiołkami" - odcinek 4.

  Walery z czułością spoglądał na Emilię. Patrzył na nią i widział ją młodą, kubek w kubek przypominającą Weronikę, z tą jednak różnicą, że na ramiona opadały jej loki kruczoczarnych włosów, a oczy zachwycały błękitem pogodnego nieba. Widział ją, jak idzie ścieżką wśród pól w chabrowej sukience podkreślającej kolor jej oczu z wielką miotłą zerwanych maków i bławatków. Ten sielski obrazek przeciął jak biczem chłopak jadący nieopodal na rowerze, który grubiańsko zawołał: - A skąd się tutaj wziął taki biuściasty pasztet ? Anioł Stróż pamiętał dobrze, jak Emilka przystanęła, z jej ust spełzł leciutki uśmiech, a oczy rozszerzyło zdziwienie pomieszane z przestrachem. Wokół nie było nikogo – tylko ona i ten niegrzeczny chłopak, który tymczasem zsiadł z roweru i obrzucał ją impertynenckim spojrzeniem. Dziewczyna z trudem, ale z wielką godnością wyprostowała się i ruszyła przed siebie, tylko nieznacznie przyspieszając kroku. W oddali majaczyły już zabudowania domu jej krewnych, a to oz...

Oczekiwanie... 😔

  Trudno jest czekać na coś, co bezpośrednio ciebie nie dotyczy, a jednak ma realny wpływ na twoje życie. Dziwne, prawda ? Dzisiaj właśnie tak mam. Czekam na wiadomość, czy ktoś mi bardzo bliski i jednocześnie daleki jak nikt inny, dostanie od życia szansę na zmianę. Zmianę, która może zrewolucjonizować wszystko. Zmianę, która może być bolesna, ale jednocześnie wyzwalająca i otwierająca drzwi do przyszłości. Bardzo bym pragnęła dla tego kogoś takiej zmiany, choć jednocześnie się jej obawiam, bo wiem, że zaboli, a ja chciałabym ochronić przed bólem. Czekam zatem z nadzieją i niepokojem. Czekam z radością, że  w ogóle narodziła się możliwość zmiany. Czekam z wiarą, że za zakrętem będzie droga ku dalszym zmianom. I nie jest to łatwe czekanie.  Czekanie zresztą rzadko kiedy bywa proste. Nawet wtedy, kiedy czekamy na coś fajnego. Czas się dłuży, zwija w pętle jak makaron, ześlizguje z widelca. Wiemy jednak, że jak już pokonamy "trudności" oczekiwania, na końcu czeka nas radość...

"Kubek z fiołkami" - odcinek 3.

  Juliusz i Walery – niemi świadkowie tej sceny pobledli. Przez ich anielskie oblicza przeleciał cień niepokoju, a skrzydła drgały nerwowo. Juliusz uczynił ze swych skrzydeł coś na kształt schronu i otoczył nimi łkającą cicho Weronikę. Patrzył z wyrzutem na Walerego. Ten natomiast czuł, że ma przyzwolenie na zrobienie czegoś, na co od jakiegoś czasu miał coraz większą ochotę. A była to chęć wyrwania Emilii z emocjonalnego letargu, w jakim się pogrążyła wiele lat temu. Nie wiedział, jak ma to zrobić, ale czuł, że właśnie teraz musi działać. I on także użył swych skrzydeł, ale nie tak jak to uczynił Juliusz. Walery rozpostarł swoje szeroko, a potem uderzył Emilię w czoło, a potem w ramię, a potem w kark i jeszcze raz w czoło. Na koniec sięgnął poniżej pleców, uniósł Emilię do góry i opuścił gwałtownie na siedzisko fotela. Kobieta nie krzyczała. Była zdumiona i przerażona, była poruszona i wstrząśnięta, ale jednocześnie poczuła, że otwierają się w jej głowie, w jej sercu dawno zamkn...

Słoneczny poniedziałek 🌞

Tęsknię do wiosenno-letniej pory. Kocham czas, kiedy rośliny budzą się do życia, pąki drzew nabrzmiewają sokami, bladozielone kiełki kwiatów i traw wyzierają z ziemi i pędzą ku słońcu. Lubię zapach ziemi, który uwalnia się, w momencie, kiedy czeszę ją grabiami i usuwam resztki uschniętych zimą badyli i zbutwiałych liści. Z upodobaniem przyglądam się przebiśniegom, zwłaszcza wtedy, kiedy ich wątłe łodyżki z niezrozumiałą dla logicznego myślenia siłą pokonują śniegową zmarzlinę. A kiedy słońce łagodnym promieniem dotyka wzniesionej ku niemu twarzy, to niczego mi więcej do szczęścia nie potrzeba. I zieleń - świeża, delikatna, czysta, wręcz przejrzysta w rozedrganym wiosennym powietrzu zachwyca mnie bez miary. W taki czas wszystko staje się możliwe, kłopoty maleją, problemy bledną, a klatka piersiowa otwiera się z ufnością na przyszłe dni, kiedy wpuszczasz do niej nasycony świeżością oddech. Wiosną świat staje się przyjazny, niebo przychylne i nawet jeśli pada deszcz, to ma przede wszystki...

"Kubek z fiołkami" - odcinek 2.

  Nie zdziwiła się, kiedy zobaczyła swoją matkę siedzącą na fotelu i wgapiającą się w ekran telewizora. Migały na nim postacie z jakiegoś serialu. Weronika nie wiedziała nawet jakiego, bo tyle ich było. Odkąd Emilia otrzymała rentę, nie robiła wiele ponad ciągłe oglądanie telewizji. Uznała bowiem, że skoro jej zdrowie jest zagrożone, to nie powinna się wysilać. W końcu miała córkę, która prała, sprzątała, gotowała, a nawet całkiem dobrze zarabiała w tej swojej pracy. Weronika czasu na oglądanie seriali nie miała. Matka nic nie robiła, ale wiele wymagała, przede wszystkim od swojej córki. Dziewczyna nie miała czasu dla siebie. Poruszała się na wahadle – praca- dom, dom-praca i chwilami miała wrażenie, że to wahadło rozbije jej głowę. Nie myślała o sobie, chwilami jej się wydawało, że jej po prostu nie ma, są za to potrzeby ludzi, z którymi stykała się na co dzień. Zawsze tak było.  Od wczesnego dzieciństwa Emilia wpajała swojej córce, że trzeba być grzecznym, uległym, nie wo...