Przejdź do głównej zawartości

Posty

Miły, choć nieco nostalgiczny dzień 🥰

 Moje obowiązki służbowe mają rozmaite oblicza. Czasem nie chce się nic, czasem, chciałoby się uciec, gdzie pieprz rośnie, a czasem ma się poczucie dobrze spełnionego obowiązku i satysfakcji. Dzisiaj było satysfakcjonująco i wzruszająco. Oficjalnie żegnałam się z koleżanką, która postanowiła odejść na emeryturę i to znak niechybny, że czas leci jak z bicza strzelił. Kiedy żegna się z Tobą osoba, z którą współpracowało się bezkolizyjnie ponad dwadzieścia lat i ta osoba wszem i wobec oświadcza, jak wiele ci zawdzięcza, to można mieć poczucie wykonania dobrej roboty.  Relacje międzyludzkie zawsze były i nadal są dla mnie ważne. Lubię się z ludźmi dogadywać, szukać porozumienia, współpracować, a nie walczyć. I cieszę się, kiedy druga strona to docenia i potrafi wyrazić wdzięczność. Wdzięczność bowiem jest kluczem do wewnętrznej harmonii oraz harmonijnych układów z innymi ludźmi. To dar bezcenny. Doznałam dzisiaj wdzięczności i wdzięczność wyraziłam. Zapamiętam ten dzień, bo jest t...

Zwiększam aktywność 😉

  Trzeba mi zwiększyć częstotliwość bywania na blogu, skoro chcę, by nadal istniał. Lubię, kiedy ktoś czyta to, co piszę, a jak jeszcze komentuje, to jestem przeszczęśliwa, bo bardzo sobie cenię te interakcje 💞 Za oknem mamy aktualnie rześkie lato. Czy tego chcemy, czy nie, pora letnia zbliża się wielkimi krokami ku swojemu zakończeniu. Z jednej strony to dobrze, bo  jesień wiąże się z częstszymi opadami deszczu, a tych ostatnio mamy relatywnie mało. Pierwszy raz w tym roku zaobserwowałam skutki suszy w swoim ogrodzie i nie jest to miły widok, a towarzysząca mu bezradność aż boli. Kocham słońce, ale i ono prócz dawania życiodajnej energii potrafi niszczyć w sposób bezwzględny. W tym kontekście postanowiłam przeanalizować nasadzenia  na swoich rabatach i w perspektywie poprzestać na roślinach, które aż tak bardzo nie cierpią, gdy wody w gruncie jest mniej. Sporo zatem pracy przede mną.  Doświadczam ostatnimi czasy "niemocy twórczej" Nie chce mi się pisać ot tak bez k...

Przedjesienne znużenie ...

 Trudne lato mamy w tym roku. Za dużo upałów, za mało wody, a do tego gwałtowne zjawiska atmosferyczne i wszechobecna susza. Nie tak miało być, chciałoby się powiedzieć, ale jest, jak jest i nic nie możemy na to poradzić - my ludzie, którzy wcześniej konsekwentnie postaraliśmy się o to, aby przyroda zmuszona była postawić nam wyraźne granice ingerencji w jej autonomię i zasoby. Od zarania swoich dziejów kocham ciepło. Pławiłam się z upodobaniem w upalnych klimatach, ale  w tym roku nawet ja mam dosyć. A najgorsze dla mnie jest cierpienie roślin, z których palące słońce wyciąga bezlitośnie ostatnie soki. Druga w kolejności rzeczy trudnych jest bezradność wobec siły żywiołów. Cóż bowiem szary człowieczek może zrobić w obliczu totalnej suszy, błyskawicznej powodzi, czy szalejącego pożaru. Niewesołe nachodzą mnie myśli w kontekście lat przyszłych, oj niewesołe ...  Czuję się znużona i zniechęcona, bo nie nacieszyłam się zbytnio latem, a tu już jesień za rogiem i choć to piękn...

Lawendowe wspomnienie 😊

  Uczestniczyłam w piątek w rodzinnej uroczystości zorganizowanej w przepięknych okolicznościach przyrody. Kwitnące pole lawendy szumiące odgłosami podekscytowanych owadów wszelkiej maści to coś, czego opisać słowami się nie da. To trzeba poczuć wszystkimi zmysłami, poddać się chwili i chłonąć piękno. Trudno też oprzeć się  wewnętrznej potrzebie utrwalenia przepięknych widoków wraz z wkomponowanym elementem osobistym, czyli sobą 😍 Tym samym mam całą lawendową kolekcję fotek, począwszy od nostalgicznych, a skończywszy na zabawnych. Wszystkie mają swój urok i wszystkie stanowić będą miłą pamiątkę.  Zacznę prezentację od zabawnych. Dama w fioletach pod cudownym niebem 😉 Buszująca w lawendzie. Tak bym tę fotkę nazwała 😉 Lawendowy odlot. Czyż nie ?  Taka jestem lawendowa ...  I na koniec ulubione. Wygląda mi to na ulotną chwilę szczęścia....   

Słów kilka o tym i owym 😉

  Znowu dawno nie pisałam. Weny zabrakło, tematów mało, zbyt dużo na głowie, a może za mało. Fakty są takie, że wpisu dawno nie robiłam.  Mam teraz typowy okres przedurlopowy. Dużo pracy, której się nie chce robić, dużo zupełnie niespodziewanych zajęć, nietypowych wydarzeń, a jednocześnie troszkę nudy i niechęci do otaczającego świata. Jednym słowem potrzebuję odpoczynku i zmiany otoczenia. W takim czasie nawet ogród do końca nie pomaga, włącza się bowiem w codzienną rzeczywistość, a ta zwyczajnie nuży. Urlop dopiero pod koniec lipca i czekam na niego bardzo, jak co roku zresztą.  Przetrwaliśmy wraz z ogrodem falę upałów. W sumie bez szwanku i aż to dla mnie dziwne jest, bo takich wysokich temperatur nie pamiętam w swoim życiu. Oczywiście straty są, aczkolwiek mniejsze niż się spodziewałam. Najbardziej ucierpiały róże, których kwiaty palące słońce zwyczajnie ususzyło na krzewach. Czas róż jednak powoli mija. Nadchodzi czas jeżówek i teraz one cieszą oczy.  Lato w peł...

Trzy bukiety 🥀

 Bukiet pierwszy Od ludzi, z którymi współpracuję wiele lat. Bywa różnie, ale generalnie osiągamy porozumienie, które nawet nie leżało obok zgniłego kompromisu 😉Nigdy nie miałam większego problemu z dogadywaniem się z ludźmi, zawsze stawiam na mediacje i dobrze na tym wychodzę. To nie oznacza, że zawsze jest super, choć zgrzeszyłabym, gdybym powiedziała, że kiedykolwiek było bardzo źle. Nie było i za to jestem wdzięczna Najwyższemu. Bo nie zawsze udaje się przejść przez życie zawodowe z przeświadczeniem, że jesteś lubiany, potrzebny i doceniany. 😊 Bukiet drugi  Od człowieka, który mnie kocha. Nie jest mu ani łatwo, ani prosto ze mną, a jednak ciągle obdarza mnie głębokim uczuciem. Czasem się buntuje, czasem robi głupstwa, w niektórych sprawach nie odpuszcza, ale wiem, że mogę na nim polegać, a on może polegać na mnie. I za to także, a może przede wszystkim dziękuję Najwyższemu. W powodzi bylejakości i tendencji do uciekania od spraw trudnych świadomość, że ma się u swojego b...

O radości i smutku słów kilka 😊

 Zauważyliście, że wśród emocji, które przeżywamy, smutek ma bardziej uprzywilejowaną pozycję niż radość ? Smucić się można bez pozwolenia i bez ograniczeń. Smutek nadaje szlachetności, pokazuje, że jesteśmy wrażliwi, uczuciowi, delikatni. Długo jeszcze można by wymieniać. Radość natomiast jest okazjonalna. Oczywiście, od czasu do czasu można się z czegoś cieszyć, ale żeby cały czas? Znacie takie powiedzenia - śmieje się jak głupi do sera; cieszy się jak głupek; kto się w piątek śmieje, to płacze w niedzielę; nie ciesz się za bardzo, bo za chwilę będziesz płakać. Czyżbyśmy się zatem wstydzili naszej radości? Nie dawali sobie do niej prawa ? Uważali, że na nią nie zasługujemy ? Bardzo to jest możliwe, bardzo. 🤔 Ja się lubię uśmiechać i lubię się cieszyć. I staram się to robić jak najczęściej. Wczoraj na przykład zupełnie niespodziewanie dostałam od koleżanek i kolegów bukiet przepięknych róż. Nie spodziewałam się tego i nie byłam przygotowana na przyjęcie gości. Okazało się jednak,...