Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025

"Przebudzenie Łukasza Farta" - odcinek 2.

  *** Aldona Jawna wpatrywała się w monitor komputera. Czekała na wiadomość. Tak naprawdę nie wiedziała, dlaczego na nią czeka. Wiadomości od Łukasza zawsze były skąpe, sarkastyczne i drażniące. Odpowiadała na nie w podobny sposób i chyba to pasowało jej rozmówcy. Poznali się kiedyś  na jakimś forum dotyczącym gier komputerowych. Aldonę zdumiała wiedza Łukasza. Teksty, które wnosił do toczących się dyskusji były inteligentne i bardzo konkretne. Żadnego zbędnego słowa, żadnej paplaniny, czysty konkret. Spodobało jej się to i napisała mu o tym. Przyjął jej pochwałę milczeniem, ale za jakiś czas zaproponował kontakt na priv. Aldona poczuła się wyróżniona. Rozmawiali o niuansach gier, które ich oboje fascynowały, wymieniali się doświadczeniem, czasem śmiali się z popełnianych przez innych graczy błędów. Łukasz doceniał jej trafne uwagi, nawet chwalił od czasu do czasu nietypowe rozwiązania. Na tym polu rozumieli się doskonale. I tylko na tym, albowiem nie...

W oczekiwaniu na Nowy Rok ...

Tkwię aktualnie w dziwnym międzyczasie. Niby jest po świętach, ale jednocześnie przed świętami. Niby wszystko wróciło do poświątecznej normalności, ale już z tyłu głowy coraz głośniej odzywa się myśl, że kolejne święta przed nami. Oczekiwanie na Nowy Rok staje się coraz bardziej niecierpliwe, gorączkowe i pełne nadziei. A przecież nic wielkiego się nie stanie. Po prostu zaczniemy nowy cykl szybko przemijających miesięcy i ani się obejrzymy, jak za rok znowu wpadniemy w sieć międzyczasu.  Nie należę do osób skrupulatnie planujących kolejny rok. Życie pisze takie scenariusze, że trudno cokolwiek do końca przewidzieć. Możemy oczywiście sobie ustalić ogólne założenia, co do tego, co byśmy chcieli, aby się zrealizowało, ale tylko tyle. Moim zdaniem oczywiście. Jeśli jednak ktoś woli zaplanować sobie wszystko, co do ostatniego szczegółu, to ja oczywiście tego nie neguję. Nie wykluczam też, że osobom, które wolą taki sposób działania, potrzebne jest poczucie sprawczości i jednocześnie utr...

"Przebudzenie Łukasza Farta" - odcinek 1.

Na szczycie pokrytej grubą warstwą kurzu szafy siedział nieduży anioł. Prawie nie było go widać zza rozmaitych pudełek ułożonych w wysokie stosiki. Poza tym był szary. Nie wiadomo, czy po prostu taki był, czy popielaty nalot na skrzydłach stał się wynikiem unoszącego się w powietrzu i opadającego także na jego postać wszędobylskiego kurzu. Ogólnie nie sprawiał najlepszego wrażenia. W niczym nie przypominał swoich świetlistych anielskich braci pełnych blasku i dostojeństwa. Nie miał wspaniałych skrzydeł, ani pięknej szaty. Nosił zwykłe dżinsy i sportową koszulkę, miał zmierzwione włosy i tylko sterczące u ramion nieco nastroszone skrzydełka pozwalały pojąć, że nie jest to zwyczajny chłopiec, ale anioł. Na imię mu było Feliks, co sam uznawał za drwinę, albowiem czego jak czego, ale szczęścia w potocznym tego słowa znaczeniu, w anielskim Feliksie nie było. Nie biegał po rajskich łąkach, nie spotykał się z innymi aniołami...

Po świętach ...

  Święta szczęśliwie przeminęły i obyło się bez większych napięć, choć te oczywiście się pojawiły, bo jakże inaczej ? 🤔😉 Nie dałam się im jednak pochwycić w samonakręcający się wir. To takie moje małe zwycięstwo, a może nawet więcej niż małe. Mogę zatem być wdzięczna Duchowi Świąt za dar spokoju. W wigilię pojawił się śnieżny puder i sprawił, że grudniowy świat pojaśniał. Barszcz wigilijny wyszedł mi koncertowo, jarzynka do karpia podobnie. Resztę zrobił W. i ogólnie było i nadal jest pysznie. A że człek najedzony po korek to zupełnie inna historia. To jest ta ciemna strona świąt 🤔😉 A teraz już spokój ... 

Zaduma w dzień przed Wigilią 🤔

  Nadszedł ostatni dzień gorączkowej przedświątecznej krzątaniny. Jutra już nie liczę, bo dzień Wigilii ma swoje prawa i rytuały i tego nie zmienię, ani nie chcę tego robić. I tak będzie mniej pracy niż zazwyczaj bywało. Kiedyś, kiedy żyły nasza mama i babcia wiele prac robiło się na ostatnią chwilę. Lepiło się pierogi i uszka, smażyło się karpia, robiło gołąbki z ryżem i grzybami oraz gotowało się barszcz. Nie liczę prac pomniejszych. Gdzieś około 17-tej tata już ubrany świątecznie, dopytywał się, kiedy wreszcie usiądziemy do stołu, na co mama reagowała nerwowo, miotając  się z rozwianym włosem przy kuchence. Cisza nastawała, kiedy wreszcie szła do łazienki, uprzednio surowo wszystkim przypominając, żeby zmówili modlitwę przed kolacją. Wszyscy oddychali z ulgą i czekali, kiedy wyłoni się odświeżona, uczesana i pachnąca ulubionymi perfumami. Wtedy gromadziliśmy się wokół stołu, tata zapalał świece, a mama ujmowała w ręce opłatek i wygłaszała życzenia. Nie było czytania fragmen...

Święta za rogiem 😉

  Mam nadzieję, że razem ze świętami Anioł z Bogiem zza tego rogu ku nam przybędą. Mam takie ciche, ukryte na dnie serca marzenie, które od lat spełnić się nie chce i nie wiem, czy jest  możliwe do spełnienia kiedykolwiek. Nie tracę jednak nadziei na bożonarodzeniowy cud. Zapewne nie w tym roku, ale może jednak kiedyś ??? Bardzo bym chciała, a  Anioł z Bogiem ze świątecznej piosenki zawsze mi o tym niespełnionym życzeniu przypominają.  Już mamy gości i atmosfera świąteczna staje się coraz bardziej namacalna. Już w powietrzu unoszą się aromaty niektórych świątecznych potraw, już choinka stała się obiektem podziwu każdego, kto ją ogląda, już prezenty są spakowane. Święta się materializują. W pełni jednak je poczuję, kiedy nastanie dzień Wigilii, a dokładnie w chwili, kiedy zasiądziemy do stołu i zanurzę łyżkę w rubinowej czerwieni barszczu z uszkami. To dla mnie  moment wszechogarniającej ulgi, że oto skończył się ostatecznie czas przedświąteczny obfitujący w aute...

W pędzie przedświątecznym ...

Marzy mi się taka chwila, kiedy mogłabym usiąść spokojnie w fotelu i patrzeć na padający za oknem śnieg. Cieszyć się migotliwym blaskiem ozdobnych światełek i nie robić nic. Nie mieć w głowie presji czasu i oczekiwań. Nie myśleć, że jeszcze tyle rzeczy mam do zrobienia, że trzeba zdążyć przed przybyciem gości, że to, że tamto, że siamto 😉 Pomimo tego, że sobie co roku obiecuję, że nie będę się przejmować przygotowaniem świąt, to i tak przychodzi taka chwila, kiedy zaczynają mi się trząść ręce, w głowie milion myśli, a w nich ta najcięższego kalibru - nie jestem doskonała, znowu wszystko robię na ostatnią chwilę, znowu  nie zdążyłam tego, czy tamtego zrobić... Nie wiem, czy kiedyś nadejdzie ten czas, że to się zmieni, a mój luz nie będzie wymuszony tylko naturalny. Szczerze wątpię...  Lecę zatem "umartwiać" się przedświątecznie, a Wy się trzymajcie cieplutko 😉

"Anielska intryga" - odcinek 7. ostatni 😊

  W dzień wigilii Ewa wstała bardzo wcześnie. Po cichutku weszła do pokoju Stasia i z uśmiechem spojrzała na zarumienioną twarzyczkę przytuloną do poduszki. Jej wzrok powędrował ku małemu biureczku stojącemu pod oknem. Był na nim nieopisany bałagan. Staś wczoraj po raz pierwszy w życiu kleił łańcuch na choinkę z kolorowego papieru. Kobieta zbliżyła się do biurka i delikatnie, żeby nie robić hałasu zaczęła robić na nim porządek. Zbierała do kosza wycinankowe ścinki, układała porozrzucane kartki i nagle na widok jednej z nich zamarła w bezruchu. Patrzyła na rysunek, który przedstawiał twarz Marcina. Te same uśmiechnięte oczy, ten sam zarys twarzy, te same delikatnie falujące się włosy opadające na kark. Ewa wyszła z pokoju Stasia. Kartkę z wizerunkiem Marcina nadal trzymała w ręku. Skierowała swoje kroki do kuchni, gdzie już krzątała się Hania. Bez słowa usiadła przy stole, a kartkę położyła przed sobą. - Wiesz coś na ten temat, Haniu ? – zapytała i wskazała wzrokiem na kartkę....

Coraz bliżej święta ...

  Choinka już ubrana stoi na swoim miejscu i cieszy nasze oczy. Powstała jak feniks z popiołów w ferworze przedświątecznych porządków. Ubieranie choinki to taka praca na osłodę innych robót koniecznych, przynajmniej dla mnie. W każdym razie, kiedy po uprzątnięciu ostatniej szafki w kuchni, wzięłam się za  strojenie drzewka, spłynął na mnie spokój i ogarnęła cicha radość. Nie zawsze jednak tak było i dobrze pamiętam czasy, gdy moje gardło dławił skrywany płacz, a nadchodzące święta nie cieszyły tak, jak powinny. Teraz, na szczęście jest inaczej. Nie oznacza to, że wszystko jest super, ale moje podejście do życia uległo odmianie. Po prostu już nie ma we mnie napięcia związanego ze sprawami, na które nie mam wpływu. Staram się je zaakceptować i odpuścić. To dobra droga. Polecam każdemu. 

"Anielska intryga" - odcinek 6...

  Od dnia, w którym w życiu Ewy Skalskiej dokonała się kolejna dramatyczna przemiana, minął tydzień, może dwa… Kobieta nadal przebywała w szpitalu i zbliżał się czas zdjęcia opatrunków i szwów z poranionej twarzy. Staś odwiedzał swoją mamę codziennie. Najdziwniejsze było to, że Ewa najwyraźniej cieszyła się z tych odwiedzin. Niewiele mówiła do swojego synka, ale pozwala, żeby trzymał ją za rękę i znosiła jego dziecięcą paplaninę. Uśmiechała się zwłaszcza wtedy, kiedy Staś opowiadał entuzjastycznie o swoim nowym przyjacielu, który rzekomo codziennie wieczorem usypiał go do snu. To były dziwne, fantastyczne opowieści, które budziły w niej jakieś dawno zapomniane uczucia. Ewa zdawała sobie sprawę z tego, że od pierwszego dnia pobytu w szpitalu coś się w niej zmieniło. Przypominała sobie niejasno głos, który przypomniał jej dzień, w którym poznała swojego męża, ale doszła do wniosku, że były to omany wywołane dużą ilością środków przeciwbólowych. Nie mogła jednak o tym zapomnieć i nie...

Idą święta ...

Od lat w okresie przedświątecznym bywam na konkursie, gdzie młodzi ludzie prezentują swoje pomysły na aranżacje stołów wigilijnych. Tradycja miesza się z pomysłowością, projekty są mniej lub bardziej misterne i czasochłonne, jednak pewne jest to, że miło się patrzy na młodzież, która uwija się przy pracy i autentycznie angażuje w to, co robi. Nie ukrywam wcale, że czasem uda mi się ściągnąć jakiś pomysł i zrealizować coś we własnym domu na kształt tego, co mi się spodobało. Mogłabym sobie na przykład wydziergać taką świeczuszkę z kordonka. Piękna jest 🥰 Zafrapował mnie także fioletowy obrus na stole, zamiast białego, czerwonego, czy zielonego. Fiolet daje wiele możliwości 😉 Spróbuję poszukać, może gdzieś obrus w tym kolorze jeszcze kupię?  U mnie w domu oprócz choinki na tarasie i cyprysików na parapetach oraz rodziny skrzatów nic jeszcze o świętach nie świadczy. Pewnie, jak zwykle wszystko będę robić na ostatnią chwilę. A święta i tak przyjdą i sobie pójdą 🥰

"Anielska intryga" - odcinek 5...

  Bratek stał oparty o futrynę okna i przyglądał się Stasiowi. Dziecko, jak to miało ostatnio w zwyczaju, siedziało przy oknie i pustym wzrokiem wpatrywało się w przestrzeń ogrodu. Bezlistne krzewy i drzewa kładły się ponurymi cieniami na cieniutkiej warstwie śniegu pokrywającej ziemię. Gdzieś w oddali błyszczały światełkami bożonarodzeniowe ozdoby w sąsiedzkich ogrodach. Staś jednak nie zwracał na nie uwagi. Od czasu do czasu wzdrygał się, jakby mu było zimno i kulił drobne ramionka. Na próżno Bratek przyganiał do ogrodu wiewiórki, mając nadzieję, ze ich harce wywołają na dziecięcej twarzyczce uśmiech. Na próżno wzbijał w powietrze suche liście, żeby tańczyły na wietrze. Nic nie poruszało malca. Żył, ale z dnia na dzień przypominał bardziej marionetkę poruszaną rytmem dnia i nocy. W dniu wypadku Ewy wydarzyło się jednak coś dziwnego. W pewnym momencie anioł ujrzał, jak oczy Stasia wypełniają się łzami. Spłynęły jasnym strumieniem po policzkach chłopczyka, a zdumione dziecko za...

Ruch w interesie ...

I przyszło nowe. Vitalię zastąpił nowy portal, stworzony przez syna jednej z vitalijek. Młody programista uległ zapewne prośbom swojej mamy i stworzył stronę, na której mają szansę odnaleźć się te, które z likwidacją funkcji pamiętników nie chciały się pogodzić.   https://lekkaja.pl/ to alternatywa i nowa droga i ja oczywiście postanowiłam na tę drogę wkroczyć.  Nie zamierzam jednak rezygnować z blogowania. Za bardzo mi się to spodobało i co tu kryć, wciągnęło 😉 Tym samym potwierdziła się stara prawda, że nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło. Wierzę głęboko w to, że na "lekkiej" uda się stworzyć piękną społeczność i wkrótce, po oswojeniu wszelkich spraw technicznych poczujemy się tam jak w bezpiecznym i ciepłym domu. Wierzę też, że mój blog będzie się rozwijał i z czasem pozyska nowych sympatyków. 😘 Podsumowując, jest dobrze, a powinno być coraz lepiej 🥰

"Anielska intryga" - odcinek 4...

  Mijał dzień za dniem. Zbliżał się magiczny czas Świąt Bożego Narodzenia. Bratek coraz częściej spoglądał znacząco na Pobudkę. Staś zapadał się w sobie bardziej i bardziej. Przestał się uśmiechać i godzinami wpatrywał się w okno. Przez dom przewijali się różni lekarze sprowadzani przez Ewę, bo i ją dziwne zachowanie synka zaczęło niepokoić. Nie zmieniła swojego zachowania wobec dziecka, ale jej ruchy zrobiły się bardziej nerwowe i coraz więcej czasu spędzała w pracy. Staś natomiast nikł w oczach. Szarobura poświata otaczała go ciągle, z dnia na dzień przybierając coraz ciemniejszy odcień. Bratek robił, co mógł, żeby ją zdjąć ze swojego podopiecznego, ale ona tak wżarła się w drobne ciałko, że nic nie dawało jej rady. Pewnego dnia Pobudka usłyszał straszliwy szloch Bratka. Uniósłszy się na skrzydłach, błyskawicznie pofrunął do pokoju Stasia. Zobaczył, jak Pobudka bezskutecznie próbuje pobudzić Stasia do jakiegokolwiek ruchu. Dziecko zastygło przy oknie i wyglądało jak pełen ból...

Niedziela ...

Czasem handlowa niedziela się do czegoś przydaje 😉 Nam się przydała do zakupienia choinki 🌲. Wczoraj oglądaliśmy drzewka w jednym z pobliskich marketów i nawet wybraliśmy już jedno, ale ostatecznie postanowiliśmy jeszcze chwilkę zaczekać. Długo nie czekaliśmy, bo doszliśmy wieczorem do wniosku, że trudno oczekiwać kolejnych dostaw, skoro choinek na placu był ogrom... I tym sposobem nasze drzewko już czeka na ogrodowym tarasie na czas strojenia.  Może coś w tym jest, że Zimny Księżyc oczyszcza serce i duszę, bo mi się wyraźnie po tej pełni nastrój poprawił. I nawet poczułam atmosferę zbliżających się świąt bardziej niż to drzewiej bywało 😉 A może to skrzacia rodzinka, która mi się skompletowała tak jakby od niechcenia i zasiedliła parapet w pokoju, przyniosła czystą radość oczekiwania na święta?  Po raz pierwszy w tym roku będziemy dekorować okolice wejścia do domu. Tworzy się nowa tradycja. 😊 Początek już jest. Małe cyprysiki udają choinki i zdobią parapety okien. Tytus bę...

"Anielska intryga" - odcinek 3...

  Mijały lata i wszystko wskazywało na to, że Bratek miał rację. Otaczał Stasia troskliwą opieką, ale tak naprawdę nie miał wiele pracy. Dziecko było nadzwyczaj spokojne, grzecznie jadło, spało w nocy, tak jakby nie chciało sprawiać jakiegokolwiek kłopotu swojej matce. Ewa zadbała o to, by Staś miał zapewnione wszystkie potrzeby. Zatrudniła opiekunkę, nie szczędziła pieniędzy ani na ubranka, ani na zabawki. Wręcz przeciwnie, Staś miał dużo więcej niż inne dzieci w jego wieku. Od czasu do czasu zaglądała do pokoju dziecka, zawsze wtedy, kiedy spało. Stawała cicho przy łóżeczku i patrzyła na Stasia zamyślonym wzrokiem. Kiedyś zdarzyło się, że Staś się obudził i spojrzał na swoją mamę oczyma, w których czaiło się niedowierzanie, że ona tu jest. Ewa uciekła. Nie chciała, żeby syn na nią patrzył oczyma swojego ojca. Kiedy Staś skończył pięć lat, wkrótce po dniu urodzin, który jak zwykle spędził z gosposią Hanią, coś się wydarzyło. Chłopczyk był właśnie w ogrodzie. Był piękny paździer...

Księżycowe rozmyślania ...

  Grudniowy superksiężyc przynosi ciekawość i nowe możliwości Po pełni Księżyca, podczas której oglądaliśmy największy superksiężyc 2025 roku, 5 grudnia znów zobaczymy na niebie superksiężyc w Bliźniętach. –  Ten Księżyc wzmacnia to, co w nas żyje, pokazując nasze wnętrze w nowym świetle i pozwalając zobaczyć prawdę o sobie i swoim otoczeniu  – mówi Jetteke van Lexmond. Energia Bliźniąt niesie za sobą ciekawość, elastyczność i nowe spojrzenie na świat. –  Bliźnięta  jako  powietrzny znak , wspierają naszą komunikację, relacje i wiedzę. Ta pełnia doda nam odwagi do stawiania pytania, szerzenia idei i odkrywania nowych znaczeń. Zaprasza do zabawy, elastyczności i luzu. Wszystko po to, by zmienić nasze utarte przekonania wobec naszego otoczenia  – mówi van Lexmond. Dodatkowo Merkury, planeta rządząca Bliźniętami, porusza się naprzód. –  Myśli będą lżejsze, słowa jaśniejsze, a decyzje łatwiejsze. Tam, gdzie targały nami wątpliwości, poj...